2 obserwujących
28 notek
12k odsłon
  321   1

Energetyka- rok ścierwojadów.

Jak uczy historia im kryzys cięższy tym większe straty mas i tym większe zyski nielicznych.

W tym kontekście sytuacja zagrożenia wojennego u bram Unii stwarza niepowtarzalne szanse na zyski nadzwyczajne.

Co prawda Salon 24 nie jest najlepszym miejscem na dyskusje szczegółów rynku energii elektrycznej, ale ponieważ wszyscy czytelnicy boleśnie odczują skutki funkcjonowania tego rozwiązania warto, żeby chętni mogli zapoznać się z kilkoma faktami, które powinny ograniczyć podatność na manipulacje ich opiniami.

W piątek 16 września cena energii elektrycznej z dostawą w podstawie roku 2023 wyniosła 1913 PLN/MWh. Tyle trzeba zapłacić za 1 MWh energii elektrycznej odbieranej w każdej godzinie roku 2023.

O ile do większości krajowych odbiorców nie dotarła jeszcze świadomość skutków takich to jednak już dzisiaj odczuwają ogromny strach o przyszłość. Skutki wojny wydają się zatrważające.

Ale właśnie, czy niebotyczne ceny to tylko skutki wojny ?

W społecznej świadomości utrwala się przekaz o szczególnie wysokich cenach gazu.

Cena giełdowa z piątku w kontrakcie na 2023 to 987 PLN/MWh. Wielokrotnie więcej niż rok temu.

O ile jeszcze kilka miesięcy temu koncepcja cen krańcowych na rynku energii nie funkcjonowała w dyskusjach poza środowiskiem energetyków to obecnie (prawie) każdy już wie: energia elektryczna jest droga ponieważ jej cena jest ustalana na podstawie kosztu wytwarzania w najdroższych jednostkach gazowych. Więc winni Rosjanie, którzy gazu nie dostarczają oraz Norwegia, która wykorzystuje okazje sprzedaży po „paskarskich” cenach.

I jest to prawda w przypadku wielu europejskich krajów. Jest to prawda w przypadku Niemiec. Nie jest to jednak prawda w przypadku rynku polskiego!

Z komentarzami trochę zależnymi od wyznawanej opcji politycznej publicyści zwracają uwagę na fakt, że ceny energii elektrycznej w Polsce są niższe od cen w innych krajach Unii Europejskiej.

Dla niektórych ten fakt miałby nawet stanowić podstawę do negowania poglądu o szkodliwości produkcji energii z węgla obciążonego przecież wysokimi kosztami emisji dwutlenku węgla: u Niemców jest tyle OZE, a przecież ceny są wyższe!

Czy wobec tego można jeszcze narzekać na ceny krajowe?

Żeby ocenić wynik polskiego rynku energii warto zwrócić uwagę na bilanse wymiany energii z sąsiadami. Okazuje się, że przez większość czasu Polska jest eksporterem niewielkiego wolumenu energii- więcej produkujemy niż zużywamy.

Taki sposób funkcjonowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego powoduje, że wysokie koszty energii z gazu w krajach sąsiednich nie mają bezpośredniego wpływu na ceny na rynku polskim. Dba oto algorytm Euphemia dokonujący optymalnej alokacji produkcji w źródłach wytwórczych sprzedających energię elektryczną na wszystkich giełdach Unii. My pop prostu drogiej energii gazowej z importu nie kupujemy.

Ponieważ do Polski nie wpływa droga energia z niemieckich źródeł gazowych ceny na rynku krajowym wynikają wyłącznie z ofert krajowych wytwórców.

Co prawda w ostatnich latach powstały cztery duże jednostki opalane gazem, ale to jednak nie one wyznaczają ceny na rynku. Królem są elektrownie opalane węglem kamiennym!

W tym kontekście warto sprawdzić podstawy kalkulacji ich cen.

Otóż okazuje, że biorąc pod uwagę dane giełdowe z 16 września 2022 uwzględniające ceny węgla na najbardziej miarodajnym w Europie rynku ARA, powiększone o koszty transportu tego węgla do Polski oraz ceny giełdowe pozwoleń na emisję CO2 także w kontraktach na rok 2023 krańcowy koszt wytworzenia energii w najmniej sprawnej krajowe jednostce węglowej nie powinien przekroczyć 1200 PLN/MWh.

Koszt bardzo wysoki, ale i tak niższy o 700 PLN/MWh od ceny energii. Taka cena daje tą marżę najbardziej niesprawnym i przestarzałym jednostkom na węgiel kamienny. A marża jednostek opalanych tanim węglem brunatnym ?!

Tak, nie bójmy się tego powiedzieć: polska energetyka odnalazła swoje El Dorado!

Za płotem wojna, samorządy gaszą światła , odbiorcy przemysłowi będą zatrzymywać produkcję, a tutaj kolejny raz „złoci chłopcy” robią interes życia!

Stwierdzenia o „złotych chłopcach” i interesie życia użyłem już wobec największych grup energetycznych na jesieni 2021 kiedy eksportowali tańszy prąd krajowy na rynki sąsiadujące nie zważając na topniejące zapasy węgla na składach elektrowni.

Obecna sytuacja po raz kolejny przypomina o potrzebie miarkowania ocen. Interesy zeszłoroczne to było tylko preludium! Prawdziwe kokosy są dzisiaj !

Jeśli czytelnika nie szokuje marża 700 PLN/MWh jaką mogą w 2023 roku osiągnąć najgorsze elektrownie opalane importowanym węglem to można tylko wspomnieć, że jednak większość krajowych elektrowni spala tańszy węgiel krajowy i wtedy marża osiąga już 1000 PLN/MWh. A jeśli weźmiemy pod uwagę elektrowni na węgiel brunatny to narzut marży na koszty zmienne jeszcze bardziej przekroczy 100%.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale