Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
63 obserwujących
304 notki
602k odsłony
635 odsłon

Rafale, karpie mówią ci ludzkim głosem - Smacznego :)

Wykop Skomentuj13

To, że karpie żądają przyśpieszenia świąt Bożego Narodzenia jest ewenementem wbrew naturze. W wypadku karpi zachodzi jednakowoż taka możliwość, że zostały wprowadzone w błąd wizją odgrywania bardzo ważnej roli w tradycjach wigilijnych ludu polskiego. Inaczej rzecz ma się z Konfederacją. Błędu nie ma i wybór jest świadomy.

Trzecia siła polityczna kraju, w europejskim mainstreamie przenikniętym neomarksistowskimi ideami, jest pierwsza do rozstrzelania i unicestwienia polityczną poprawnością przez liberalne media. Faszyści zostaną albo zmarginalizowani albo wręcz zdelegalizowani, gdyż nie ma dla nich miejsca w liberalno-lewicującej konfiguracji. Wyobrażam sobie jak przekonują, nieskutecznie, sąd medialny, że nie są wielbłądami, ale dla opcji lewicowej nie liczą się fakty, które nie pasują do założeń. To akurat jest cecha wspólna dla niektórych konfederatów i lewaków: radykalne doktrynerstwo. W każdym bądź razie nikt tą niesprawiedliwością specjalnie nie wzruszy się. Na pewno nie Zachód. Sądzę też, że znaczna część elektoratu ZP też zachowa chłodny a nawet bardzo chłodny dystans. 

Co do zasady uważam, że większość osób nie lubi radykałów. Podobnie jest też z neofitami. Wynika to przede wszystkim z tego, że znalezienie modus vivendi z radykałem jest na ogół skazane na porażkę. Podatki nie są środkiem do osiągnięcia celów, które służą całej społeczności - mają być niskie i to jest celem samym w sobie bez względu na potencjalne konsekwencje, gdyż to jest warunek pewnej ekonomicznej, utopijnej poprawności. Można być jezuitą z czasów Ignacego Loyoli, gdy chodzi o dobro i zło, ale bez kontekstu rzeczywistości nie sposób jest orzec czy niskie czy wysokie podatki są dobre lub złe. Specyficznym fetyszem jest dzień wolności podatkowej - w 2019 roku nadszedł on w Polsce 8 czerwca. W Norwegii był to 28 lipiec a w Indiach 14 marzec. Czy jednak ktoś chciałby żyć w Indiach w których przeciętne wynagrodzenie miesięczne wynosi ok. 17 tys. rupii, co przy kwocie wolnej od podatku w wysokości 250 tys. rupii rocznie powinno czynić Indie rajem, bo przy takim średnim wynagrodzeniu jest więcej niż mniej osób niepłacących podatku dochodowego.... Raju jednak nie ma. Fetyszem jest także, a raczej w szczególności, wolny rynek, ale z tej racji, że możnaby o utopijnej koncepcji wolnego rynku i kapitału bez narodowości napisać 1000 notek to na tej drobnej wzmiance poprzestanę. 

Strategia trzymania równego dystansu przez konfederatów wobec AD i RT żadnych długofalowych korzyści politycznych nie przyniesie. Przepływ elektoratu PiS zostanie zatrzymany wobec jawnej zdrady polskiej racji stanu a przepływ elektoratu zakażonego ideami neomarksistowskimi nie jest możliwy - dla tych ludzi PiS to jest średniowiecze i ostry katotaliban, ale Konfederacja to jest jak powrót do czasów jaskiniowych. Wygaszanie realnej władzy przez partie centrowe (ZP) odetnie stały dopływ tlenu Konfederacji, który wyżej wspominane partie zapewniają. Tlen medialny zostanie odcięty przy władzy neomarksistów - chyba, że będzie chciało urządzić się show pt. Patrz dziecko a tak wygląda jaskiniowiec i jego poglądy. Czyż nie jest śmieszny?

Oczywiście, stratedzy w krótkich majteczkach mają swoją strategię- im słabszy obóz ZP,  tym silniejszy obóz konfederacki. To, że do tej pory działała reguła odmienna tj. im słabszy obóz reprezentowany umownie przez partię J. Kaczyńskiego, tym silniejszy obóz powiązany z establishmentem PRL i jego dziedzicami w tych kalkulacjach nie ma znaczenia.  Podobnie jak analizy przyczyn dla których to się dzieje. Te kalkulacje są czynione zresztą tak jakby świat zewnętrzny nie istniał. On istnieje. Neomarksizm jest jego twarzą. Akceptacja nawet tak koncyliacyjnej postawy prezentowanej przez ZP jest uzyskiwana z trudem i nie bez oporów. Konfederaci jednak mają takie przekonanie, że wystarczy się tylko mocno postawić Żydom, Amerykanom, Unii a oni się poddadzą. Wystarczy uchwalić ustawę anty-447 i zapanuje strach w obozie wroga. Wszelkie papierowe deklaracje są tyle warte a może nawet mniej niż papier na jakim zostały wydrukowane, jeżeli nie stoi za tym realna siła (militarna, gospodarcza, sojusze, wspólne interesy). Stąd mam przekonanie, że partia taka jak Konfederacja mogłaby samodzielnie dojść do władzy tylko w okolicznościach absolutnego załamania się państwa polskiego - z reguły wówczas radykałowie przejmują władze w czasie chaosu (vide - rewolucja bolszewicka).

Czy tą notką zniechęcam konfederatów do kandydatury AD? Nie sądzę. Ekstremistów nie można przekonać. Można tylko spełniać ich żądania a tu apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kiedy ekstremiści poparliby AD w II turze wyborów prezydenckich? Zależy, którzy :). Jednym wystarczyłoby odsunięcie od funkcji premiera M. Morawieckiego. Innym - całkowity zakaz aborcji. Jeszcze innym - zerwanie jakichkolwiek stosunków z syjonistyczną Ameryką. Kolejnym - Polexit tu i teraz. Nie wymieniam dalej - spełnienie takich żądań w krótkim czasie rozsadziłoby samo ZP ze względu na nadmierny radykalizm a przez to otworzenie wojny na wielu frontach i jak napisałem w to miejsce wejdzie PO i jej akolici. Na pewno nie radykalni doktrynerzy. Jednak wyobrażenie konfederatów jest inne - my wysadzimy w powietrze PiS i zajmiemy jego miejsce. To pierwsze jest jak najbardziej możliwe to drugie to sci-fi. 

Załóżmy jednak, że mylę się i strategia konfederacka jest poprawna: skoro nie struktury UE, skoro nie Stany Zjednoczone a więc i nie NATO to z tej to przyczyny, że Polska nie jest na księżycu, co zostaje: tylko szeroko otwarte ramiona Rosji. Czyż nie? Tertium no datur, choć -  gdy odrzuci się logikę dwuwartościową wszystko jest możliwe. Czegóż to w końcu doktrynerzy nie zrobią dla realizacji swoich doktryn? Spójrzmy na chwilę za Zachód i uprzywilejowane, ochraniane medialnie, pozycje muzułmańskie. Czy dlatego są chronione, że neomarksistów i islamistów łączy zbiór wspólnych wartości? Oczywiście, że nie. Wspólny wróg jednak już tak - neomarksiści chcą zakończyć definitywnie proces rugowania  resztek chrześcijaństwa. Tu zaś islamiści mogą się przydać. 

Sun Tzu napisał: "Dobry wojownik staje tam, gdzie nie będzie można go pokonać, i nie przeoczy żadnej słabości przeciwnika". Moim zdaniem konfederaci nie znają tych słów. Stają bowiem tam, gdzie będzie można ich łatwo pokonać poprawnością polityczną. Nie dostrzegają też chwilowej słabości przeciwnika - naturalnie przy założeniu, że neomarksizm jest dla nich obcym kodem kulturowym. 

Cóż, pozostając na koniec przy Sun Tzu, w końcu na wojnie chodzi o zwycięstwo a nie o posiadanie racji, która daje zwycięstwo rzeczywistemu antagoniście ideowemu. Stratedzy w krótkich majteczkach mają inne zdanie - ja to wiem i nie przekonuję, bo to ich pieszczenie się z własnym głosem jest jak pieszczenie się matki z łobuzem. Zostawcie ten cenny głos w domu - w końcu jak karpie czekacie z niecierpliwością na Boże Narodzenie. Z mojej strony szczere życzenia: Smacznego Rafał, chyba, że nie lubisz karpi :) Karpie Cię jednak lubią :).Może to po prostu kwestia krótkiej pamięci. 

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka