Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
66 obserwujących
309 notek
622k odsłony
  869   2

Wściekły monopol bez happy endu

Wścieklizna partyjniacka

Przy okazji głosowania nad Funduszem Odbudowy mogliśmy być świadkami czegoś, co na prywatny użytek nazywam wścieklizną partyjną. To nic innego jak wspięcie się na szczyt niesławnego dziedzictwa historycznego Polski a mianowicie warcholstwa. Warcholstwa połączonego z nieustępliwą przekornością a może bardziej zawziętością a zatem wyrażaniem sprzeciwu li tylko dla samego sprzeciwu. Zawsze będziemy uważać inaczej niż PiS. Zawsze -  nawet wówczas, gdybyśmy mielibyśmy zaprzeczyć temu, co mówiliśmy godzinę wcześniej. 

Wścieklizna partyjna ma za nic interes publiczny, dobro obywateli, rację przeciwnika, zdrowy rozsądek a nawet własny interes. Budzi ona moje skojarzenie z uczestnikiem meczu piłki nożnej, którego już nie interesuje czy jego drużyna wygra czy przegra, czy straci bramkę czy ją zdobędzie - jego zainteresowanie sprowadza się do polowania na nogi przeciwnika. Najważniejsze to zwalić go z nóg, podeptać, kopnąć, popchnąć, szczypać nawet, gdyby miało się to zakończyć czerwoną kartką. To po prostu amok, żądza odwetu - coś skrajnie irracjonalnego, ocierającego się o paranoję. Wątpię, aby ktokolwiek o zdrowych zmysłach był zaskoczony gdyby PO stała się żarliwym przeciwnikiem integracji europejskiej, jeżeli tylko popierałby ją PiS. Tę formacją dotknął klasyczny obłęd pieniaczy polegający m.in. na tym, aby nieustanie pisać donosy, odwołania, zażalenia - byle tylko utrudnić życie swojemu wrogowi. Dla dotkniętego tą przypadłością jest obojętne czy wróg ma rację czy nie, czy zarzuty mają podstawę w faktach - to, co go cieszy to świadomość, że może zaszkodzić przeciwnikowi nawet, gdy sam poniesie szkodę. Po co rozum, gdy jest misja do realizacji? Misja święta i świecka - nawrócić kraj na wiarę w antypis. Można by rzec za Ignacym Krasickim, parafrazując co nieco, święta miłości peowskiej ojczyzny / czują cię tylko umysły swarliwe / dla ciebie zajadłe smakują trucizny / tym lepsze, gdy bardziej szkodliwe.

Licencja na monopol

To, że wiodąca partia opozycyjna popadła w chorobę nie oznacza wcale, że partia rządząca jest okazem zdrowia. Toczy ją i rozkłada rak narcyzmu, samozachwytu, egoizmu, który wcześniej czy później, doprowadzi ją do poważnych powikłań. Egoizm sprowadza się do zajmowania się przez partie wchodzące w skład koalicji samymi sobą. Weszliśmy już na szczyt i zamiast myśleć o kolejnym to myślenie zaczyna krążyć wokół tego jak zająć najbardziej dogodną i wygodną pozycję na nim a przy okazji zepchnąć z niego innych i bogacić się kosztem swych do niedawna sojuszników. Zamiast mieć apetyt na więcej zaczyna się obrona status quo i życie w blasku dawnych osiągnięć: ach to nasze 500+, ach ta 13 emerytura, ach... podziwiajcie nas. 

Toporna propaganda, która szybko utraciłby rację bytu, gdyby nie istniała jeszcze bardziej toporna propaganda, która ma za wysokooktanowe paliwo wściekliznę partyjną opozycji, która wierzy, że robiąc wciąż to samo tak samo osiągnie odmienny efekt. Owszem, z racji przemijalności każdej władzy, obecna opozycja, w takiej czy innej konfiguracji, będzie sprawować władzę. Natomiast jej tryumf może być tak samo krótki jak powrót do władzy Burbonów we Francji w 1814 roku zakończony rewolucją lipcową szesnaście lat później, bowiem, jak zauważył Talleyrand, starzy i wierni słudzy dynastii jak i ona sama "niczego nie zapomnieli i niczego się nie nauczyli". Najważniejsze, że Napoleon osadzony na Elbie a reszta przyjdzie sama. To chore tak samo jak myślenie - jeżeli tylko odsuniemy PiS od władzy nastąpi okres powszechnego szczęścia i dobrobytu. 

Wracając jednak do sprawujących władzę... Ideały są piękne dopóki nie trzeba zacząć stosować ich w praktyce. Ziemkiewicz, Rachoń, Cejrowski a teraz Pośpieszalski są dobrą egzemplifikacją ich degradacji. Szanujemy różne poglądy dopóki są takie same jak nasze. Rozdajemy profity nie po to, abyście byli niezależni - robimy to po, abyście nam robili dobrze a nie koło pióra. Potrzebujemy żołnierzy a nie klubu dyskusyjnego. To wprawdzie jest grzech każdej władzy, co wcale nie zmniejsza jego wagi: znakami tego grzechu jest m.in. otaczanie się pochlebcami, dworakami, usuwanie lub marginalizowanie osób niezależnych, wygaszanie krytyki, tworzenie kółek wzajemnej adoracji, homogenizacja poglądów. W naszej rzeczywistości jest szczęściem w nieszczęściu, że PiS inaczej niż uprzednio PO nie może liczyć na dobrą prasę w prywatnych telewizjach czy portalach. Na zdobycie licencji na monopol nie ma szans - jednak apetyt na to jest ogromny. W każdym bądź razie owo zajmowanie się sobą, błyszczenie blaskiem odbitym od sukcesów sprzed lat, monopolizowanie przekazu tam, gdzie można go zmonopolizować nie wróży dobrze na przyszłość. Świeżość - to już było. Teraz to już kotlet drugiej drugiej kategorii. Ale innego nie ma.

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka