Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
73 obserwujących
318 notek
640k odsłon
  1266   7

Radzio, Franio, Klaudusia. Taki mamy klimat infantylny.

Litwa i Łotwa w odpowiedzi na kryzys, choć nie migracyjny,  wywołany działaniem Białorusi a szerzej będący następstwem operacji "Śluza" nastawionej na szerzenie chaosu i destabilizacji, reagują jak normalne państwa. Po ich stronie jest bowiem świadomość, że gra nie toczy na polu chrześcijańskiego miłosierdzia wobec obcych - gra toczy o wywołanie kryzysu politycznego na własnym terytorium przez obce państwo. W Polsce ten kryzys już został wywołany i toczy się na szczęście jeszcze we własnych granicach. Misjonarzom psychozy miłości z opozycji brakuje najbardziej fundamentalnego pomyślunku o możliwych a zrazem fatalnych konsekwencjach ich głupoty. Co bowiem wydarzyłoby się, gdy na stronę białoruską przedostał się jeden lub drugi błazen miłości i współczucia i w jego kierunku padły celne strzały z karabinów białoruskich pograniczników? Czego oczekiwaliby wówczas ci, którzy grają posłusznie w białoruską grę i nadymają się frazesami o moralnej słuszności? Zdecydowanej, odwetowej reakcji ze strony polskiego rządu? Takie głupie harce mogą szybko przekształcić się w bardzo niebezpieczny konflikt zbrojny. Żaden kraj w Europie nie ma tak przesiąkniętej nienawiścią do własnej ojczyny opozycji. Opozycji, która próbując odzyskać utracone wpływy, władzę, popularność jest gotowa wspólnie z Łukaszenką rozhuśtać polską łódkę. Bezpieczeństwo państwa? Państwo może przepaść byle tylko nie znajdowało się w rękach pisowców - łatwiej zniesiemy obcą niż własną władzę. Nawet przeżarte marksizmem rdzewiejące państwo Hiszpanów zaczyna pojmować czym jest zapewnienie integralności własnego terytorium, czym jest władza decydowania kto znajdzie się na nim a kto nie - vide: hiszpańska armia wrzuca migrantów tam, skąd przybyli czyli do morza. A u nas? Wszystko u nas jest słabe: i rząd, który boi się zrobić porządek i opozycja, która ma za nic pracę tych, którzy strzegą bezpieczeństwa państwa i kościół (instytucjonalny), który nie potrafi zrobić ładu w swoich szeregach i każdy w nim hasa od Sasa do lasa. To smutne patrzeć na tych, którzy powinni być poważni (bo nie reprezentują Kabaretu Ani Mru Mru) a są jedynie kwintesencją infantylności, niedojrzałości, braków intelektualnych nie do uzupełnienia. To szeroka grupa osób, których nieformalnym, dla mnie, liderem jest poseł z Poznania, niejaki Sterczewski. Nie ma w tym żadnego przypadku, że w obiegu publicznym często używa się zdrobniałej wersji jego imienia - Franek. Taki mamy klimat - według PESEL powinien to być już Franciszek, Sławomir, Radosław, ale otaczają nas osoby o umysłowości Frania, Sławcia, Radzia dla których państwo to tylko większa piaskownica, plac zabaw. A jak coś stanie się złego? A krzykniemy sobie pobite gary czy zbite szklanki i pójdziemy do mamy, bo to tylko była taka zabawa, coś na niby. 

Tyle tytułem wstępu z mojej strony - pozwalam sobie wkleić poniżej znakomity tekst Dariusza Matuszaka"Porządek pomocy czyli kabotyni i afgańscy partyzanci z Puszczy Białowieskiej". On lepiej napisał o tym, co i mnie jest bliskie. 

Wydawało się, że chociaż w tej jednej, jedynej sprawie nie będzie sporu. Że skoro od tygodni można było oglądać prowokacje Białorusi na granicy z Litwą i Łotwą, a teraz przyszła kolej na Polskę, to dla wszystkich będzie jasne, że na pasie nieistniejącej ziemi niczyjej nie przebywają żadni uchodźcy, tylko co najwyżej jacyś tam imigranci i przemytnicy, a może nawet i agenci obcych służb albo przynajmniej osobnicy przez nie opłacani Jednak jak mawiał klasyk Dorn: ciągnie hienę na śmietnik, więc dla bieżącej walki nawet można zakwestionować integralność granic, to, że ich ktoś strzeże i że są służby do wykonywania najbardziej fundamentalnej pracy, bez której państwo zwyczajnie przestaje istnieć. Jak się okazuje, zorganizowany przez Łukaszenkę cyrk musi zostać wykorzystany do bieżącej walki politycznej.

Otóż nie mamy żadnych moralnych zobowiązań wobec osób zwiezionych gdzieś na łąki, w krzaki, pod las na Białorusi nieopodal polskiej granicy. Niech sobie robią, co tam chcą – organizują ogniska z grą na gitarze i pieczeniem kiełbasek z drobiu, obóz przetrwania czy rekonstrukcję bitwy sowieckiej partyzantki z kolaboracyjnymi oddziałami Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej. Nic nam do tego. Ani im się nie należą od nas śpiwory, ani jedzenie, ani przenośne placówki toi toi. Nie ma nic moralnego w próbach uczestnictwa w zorganizowanej nam przez wrogi reżim farsie. Nie ma nic moralnego w wycieczkach tam z torbami niby ze śpiworami, czy pudełkami pizzy hawajskiej z ananasem. Wręcz przeciwnie to jest amoralne, bo kabotyństwo – działanie na pokaz, jest amoralne. Amoralne jest organizowanie przedstawień dla propagandy wrogiego reżimu i zgrywanie bohaterów z pełną świadomością, że nic im nie grozi i za chwilę będzie się sprawdzać na Facebooku, jak się wypadło i ile się dostało polubień. Amoralne jest zrównywanie grupy młodych facetów, zwiezionych przez Łukaszenkę z prawdziwymi uchodźcami potrzebującymi rzeczywistej pomocy. Amoralne jest publiczne nawoływanie do uczestnictwa w oszustwie, powoływanie się na jakieś moralne wskazania, nauki, z których się nic nie rozumie i zmuszanie do podjęcia zobowiązań wobec kłamców i wyłudzaczy współczucia. Amoralne jest umożliwianie przestępcom zarabiania na przemycie ludzi i sprawianie, że inni niewinni ludzie kuszeni łgarstwem padną ofiarą szalbierstwa i wybiorą się w drogę, która będzie kosztować ich majątek i może dla nich skończyć się tragicznie. Amoralne jest stosowanie szantażu emocjonalnego i wspieranie akcji wrogiego reżimu. Amoralne jest przy ograniczonych zasobach (a takie są) oferowanie „pomocy” wycieczkowiczom Łukaszenki przy świadomości, że może jej zabraknąć dla tych, którzy jej rzeczywiście potrzebująca. Amoralne jest lżenie tych, którzy ślubowali oddać życie w obronie naszych granic i strzec naszego bezpieczeństwa, wywieranie presji psychologicznej i prowadzenie nagonki na nich za pomocą mediów. Amoralne jest umożliwianie i ułatwianie popełniania przestępstw.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka