Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
78 obserwujących
326 notek
658k odsłon
  364   3

Internacjonalizm wyssany z mlekiem matki

Drodzy zwolennicy kamandy D. Tuska - gdybyście byli inteligentni w stopniu przynajmniej przeciętnym, używali zdrowego rozsądku do celów do jakich został on stworzony dawno byście porzucili to towarzystwo.

Obraźliwie? Zapewne. Trudno. Kto jednak zachwyca się Matą, Martą Lempart i Władkiem Frasyniukiem ten na żaden Wersal nie zasługuje. Nie ma co się zatem obrażać. Nie ma też i co potępiać tego - tak na to patrzę. Nasze wybory, choć cechuje wolna wola, to odpowiadają naszym gustom: prymitywny język nie wabi poetów, ale chamów. Toteż też nie umiałbym potępić niepiśmiennego chłopa, który dostał Boską Komedię i zużył ją na obsłużenie swej fizjologicznej potrzeby. Cóż mu tam tercyny Dantego! Cóż mu tam po zamierzonej magii liczby 3!

Papier jest papier.

Rozsądnemu człowiekowi, otwartemu na rzeczywistość, dałaby sporo do myślenia choćby komparatystyka różnych rozwiązań instytucji prawnych podobnych do KRS czy TK w krajach EU. Są one albo zbliżone (mniej lub bardziej) do polskich lub wręcz przeciwnie. Niektóre z nich są upolitycznione zdecydowanie bardziej niż te, które zostały wprowadzone w drodze nowelizacji prawa dokonanego przez parlament w jakim większością dysponował PiS. Clou tego procesu poznawczego: stwierdzenie, że nie ma żadnego unijnego standardu, są po prostu różne modele.

Dałby do myślenia fakt, że immunitet sędziowski w takim kształcie, jakim zostali uprzywilejowani sędziowie w Polsce nie istnieje w żadnym zachodnim państwie w EU. Bo to jest relikt o komunistycznej proweniencji. Ale, smutny, mimo wszystko (głupota jest nie tylko szkodliwa, ale i żałosna), jest inny fakt - za zachowanie w dobrym stanie tego reliktu, tych wolnych od odpowiedzialności sędziów, gotowi jesteście umrzeć z oburzenia na tych, którzy chcą, powoli bo powoli, eksportować go do skansenu. Zresztą umieranie za sprawy tego nie warte ma już swoją tradycję - vide nacjonalizacja środków OFE za czasów rządów D. Tuska. Dał nam przykład rząd Donalda za co umierać mamy :) I przychodzi taki Mateusz Morawiecki i mówi: zlikwidujmy OFE a zgromadzone środki oddajmy w prywatne ręce. Istna katastrofa czyż nie? :)

Przeraziłby a nie tylko dał do myślenia fakt, że wzorcem demokraty, Europejczyka stał się wysoko postawiony aparatczyk PZPR z Żyrardowa utrwalający w latach minionych władzę ludową. Wiem, Piotrowicz :) Owszem to prawda, że płotka i rekin to ryby, ale nawet przy największej złej woli można dostrzec między nimi kolosalną różnicę. Najwyraźniej jednak i taka persona nie powoduje utraty apetytu na PO. W sumie to tylko sprawa smaku.

Dałby do myślenia fakt, że nie ma przepisu prawnego, który tworzyłby zasadę prymatu prawa unijnego nad krajowym z wyłączeniem, naturalnie, tych obszarów, które kraje członkowskie przyznały w drodze traktatów EU (zasada przyznania kompetencji). Zasada pierwszeństwa prawa EU to nadal tylko i wyłącznie orzecznictwo TSUE a orzeczenia nie są źródłem prawa.

To, że nie daje to do myślenia - to fakt. Niezaprzeczalny. To, że musi być to wynik niewystarczającego do tych celów intelektu - to już moja teza. A druga jest taka: tą ewidentną a przy tym dość wstydliwą słabość intelektu wspiera dzika, nieokiełznana i zupełnie irracjonalna emocja, która w tekście da się wyrazić tylko tak - NIENAWIDZĘ PIS. NIENAWIDZĘ KACZYŃSKIEGO. Wyjątkowo niezdrowa emocja - na pewno przeszkadza w rozumowaniu.

A'propos J. Kaczyńskiego, którego polityka nieubłaganie prowadzi do wyjścia Polski z EU, jak twierdzi opozycja - otóż histerycznie zaniepokojonych wizją Polexitu chcę uspokoić: nie panikujcie - to się nie wydarzy. Bo to nieopłacalne, zwłaszcza dla Niemiec (w końcu co najmniej 80% z jednego euro realnie wraca do niemieckiej gospodarki). A nadto - bo PiS tego nie chce. Nie chce tego ze względów taktycznych / koniunkturalnych (nadal pro-unijny elektorat). Nie chce, bo w istocie rzeczy nie ma żadnego politycznego pomysłu na Polskę poza UE. Nie on jeden zresztą :)

To smutne, że takiej ilości głupców los nie poskąpił mojej ojczyźnie. A przecież mógłby być od czasu do czasu łaskawszy :) Ale nie ma co obrażać się na deszcz, że mokry ani na ogień, że parzy. Od tego deszcz nie stanie się suchszy a ogień chłodniejszy.

To, co może dziwić, i nie tylko mnie - tak sądzę, na kanwie sporu Polski z UE: bierna postawa mniejszych państw zwłaszcza tych z byłego obszaru sowieckiego. Tak jakby ta sprawa dotyczyła Polski a nie była fundamentalna także dla nich. Może nawet zwłaszcza dla nich.

Zapyta ktoś: a czemu ten spór ma jakiś fundamentalny charakter? Fundamentalny a zatem taki, który ma prowadzić do rozstrzygnięcia (a zasadzie cyklu rozstrzygnięć) gdzie znajduje się realne centrum władzy. Bo to, które prawo jest ważniejsze to nie jest kwestia jakieś ckliwej symboliki - kto może stanowić prawo obowiązujące innych, ten ma władzę. Od tego momentu, zakładając zwycięstwo TSUE i KE (po to w końcu wywołuje się wojny, aby wygrywać), żadne prawo ustanowione przez parlament krajowy nie będzie mogło posiadać atrybutu pewności, ze obowiązuje, gdyż w imię tej lub innej zasady, można zasadność określonych ustaw podważyć. To w sposób tyle nieunikniony, co naturalny będzie skłaniać krajowe organy ustawodawcze do nieustannych konsultacji i uzgodnień z "panami prawa" a tym samym organy te będą mieć bardziej formę doradczą, formę instytucji do składania petycji do suzerena aniżeli formę suwerennego ciała decyzyjnego.

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale