Są w świecie różne dewizy.
Zgrabne jak choćby ta chilijska - "Radą lub szpadą". Prawdziwe jak choćby ta warszawska - "Zawsze niezwyciężona. Niezrozumiałe wskutek upływu czasu jak choćby ta Ryszarda Lwie Serce - "Bóg i moje prawo". Podszyte czarnym humorem jak choćby ta Radziwiłłów - "Bóg nam radzi". Zdezaktualizowane wskutek zaniku pewnej klasy społecznej jak choćby ta - "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się".
Jaka jest dewiza współczesnych Polaków?
Codzienna - "Niczego od państwa nie wymagajmy - płaćmy podatki i radźmy se sami".
Rząd miał zbudować X km. autostrad za A złotówek a zbudował tylko Y km., ale za wielką Górę złotówek.
No i co z tego?! Mógł zbudować tylko połowę lub połowę połowy lub zgoła nic i też by jakoś było, bo co miałoby nie być.
Bo zawsze wystepują obiektywne przeszkody. Nie do przezwyciężenia. Pamiętajmy - to jest Polska.
Kraj nadętych ważniaków i samouków u władzy.
Jestem więc bardzo zadowolony, że zbudowano cokolwiek.
Nie tylko ja. Jest nas cały legion!
A ta dewiza od święta?
Poznaliśmy ją w meczu Polska - Czechy.
"Nic się nie stało, Polacy! Nic się nie stało!"
Aż chciałem krzyczeć - "Prosimy o więcej! Polacy! Prosimy o więcej!"
Opamiętałem się wszakże i wzorem Pepiego z "Lekcji tańca dla starszych i zaawansowanych" wrzasłem w duszy - "A gówno!".
32 milony oczu - każde z osobna (może za dużo, bo uleczyłem w ten sposób za jednym zamachem jednookich) wypatrujących śpieszącej ku nam bogini zwycięstwa a oni co? Im tylko bilety w głowie.
Nam biletów nie dano. Wstąpiłem na stadion. Nie ma moich stu ciotek.
Sparafrazowałem sobie wieszcza. A co tam!
Więc mówię - "A gówno!".



Komentarze
Pokaż komentarze (2)