Zamki na Piasku Zamki na Piasku
228
BLOG

Tylko szaraczkom ciśnienie rośnie. A poza tym jest ok.

Zamki na Piasku Zamki na Piasku Polityka Obserwuj notkę 0

Jałowość. Poczucie wyczerpania. Utrata energii.

„Jałowość wołająca o śmierć”, że powtórzę za Poundem. Poczucie, że „życie jest gdzie indziej”*, ale nie wiemy już gdzie a zatem i nie zmierzamy tam.

Z każdym krokiem coraz mniej energii, bo „powietrze aż dyszy z gorąca” jak napisał Dickens. 

Nie wiem jak jest z Wami, ale ja mam wrażenie, że w opisie naszej sceny politycznej doszliśmy do kresu, że – w ogóle – sama scena polityczna, system władzy – doszedł do kresu. Że system władzy jest trupem i że naszym władcom ze śmiercią do twarzy. Że im bardziej ten system jest taki jaki jest tym lepiej dla wszystkich rządzących. Że powinniśmy zaznawać szczęścia i pogody wciśnięci pomiędzy tuska, kaczyńskiego, millera, chorągwie unii europejskiej, traktaty, dyrektywy, znaki dobrobytu.

Ten zamek naoliwiono ze środków funduszy europejskich!

Ten 2 m. kawałek płotu odmalowano z funduszy ue!  

Czad i wiocha :) A się puszymy jak puszczyki i pawie.

Doświadczamy niewygód, ale beneficjenci naszej demokracji ich nie doświadczają.

Są zadowoleni. Wiedzą, że nic realnie zmienić się nie może. Widzą, że sterowanie pilotem – Masz wolny wybór! – działa. A jeśli działa to nie warto się wysilać. Wiedzą, że nikt nie śmie oczekiwać prawdziwego wyboru. Kaszanka albo kaszanka.

Ja wiem – dobra kaszanka nie jest zła :)

Tak – doktryna mniejszego zła zwyciężyła. Było warto.

Bo gdyby nie zwyciężyła to co – to zmiana byłaby zmianą a to znaczy, że tysiąc stołeczków spod tysiąca dupeczek się wykopie. O w mordę jeża! – to kto by chciał takiej demokracji…:)

A zatem cokolwiek by się nie wydarzyło to nie przyniesie ze sobą trzęsienia ziemi. Prognoza na najbliższe lata jest jasna – nie przewiduje się zmian jakości, w porywach roszady personalne.

Tylko ciśnienie rośnie szaraczkom:)

Inni żyli w wiekach ciemnych i czasach pogardy a my żyjemy w czasie byle jakim. Żyjemy byle czym. Trawimy rzeczy drugorzędne i trawimy na nich czas. Przerabiamy je, pakujemy je i próbujemy sprzedać notkę jako coś świeżego. Hit na strony główną bo któż nie marzył o tej nobilitacji no któż :) Co ja mówię hit – co najmniej drugie mniej niż zero.

Nie każdemu jest to dane jednak – działa tu prawo szlachectwa :) Nazwiska a nie myśli. Ot – nasza Polska cała i samorządowa i rządowa. W pełnej krasie i powabie.

Rzeczy z drugiej ręki. Kwintesencja naszego bytu. Po prostu chodzi o to, aby ogół nie myślał i sobie nie wyobrażał, że coś tam może i coś może chcieć, bo – jak pięknie to wyraził wiecznie nam posłujący żelichowski – po co babcię denerwować niech się babcia cieszy…

A że przepijemy domek babci cały – no to trudno :) I kalosze i bambosze i sandały – też trudno:)

A ile chcę się zapytać mamy żyć do przeżycia?

Jedno? No właśnie.  I stracimy je na drugorzędne waśnie.

A w tym czasie a to podateczki podniosą, a to emeryturkę skrócą, a to katastracik se wprowadzą, a to nowych urzędników ds. pierdzenia zatrudnią…

Wiadomo tak musi być. Niech tam sobie robią co chcą, byle polska wieś spokojna pochylona nad grillem i kranem z ciepłą wodą.

Wiadomo.

A, że taki problem jest, że roboty nie ma – oj tam, oj tam – są poważniejsze sprawy wśród dworaków i dworzan…:)

 Przed nami VATerloo!

 

*Milan Kundera jakby co.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka