Czy Wam się to zdarza? Bo mnie od czasu do czasu tak. Co? Rozmawiać o tym na kogo głosować w najbliższych wyborach. Aczkolwiek już od bardzo dawna rozmowa jest jałowa, gdyż nie korzystam z prawa do oddania swojego głosu na mojego kandydata. Bo nie ma mojego kandydata ani nie widzę mniejszego zła a nadto nie mam ochoty popierać miniaturowej wersji zła. A zresztą jak mierzyć czy zło jest mniejsze? Bywa jednak i tak, że mój adwersarz mnie bardziej dociska i ale dlaczego? dlaczego? dlaczego?
Mówię tak - a Szekspira znasz? Z reguły odpowiedż potwierdza, że ten sławny Angilk nie jest obcy kulturze mojego rozmówcy. A więc powiem Ci tak trawestując jego pióro - "Kogo okłamujecie? Sami siebie okłamujecie!".
Więc ten mój rozmówca pyta - Ale o co chodzi?
Właśnie o co chodzi? Cofnijmy film wstecz. - mówię - niech reflektor oświetli przez chwilę lata 45-89. Zrekapitulujmy fakty.
Pierwsze - zmieniono strukturę własności tzn. przywłaszczono sobie to, co należało do innych. Paradoksem a może i nie, jest to, że akt prawny, który to zmieniał czyli Ustawa z dnia 3 stycznia 1946 r. o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej według naszego prawodawstwa obowiązuje. Czy tak bardzo to dziwi?
Drugie - popełniono pokaźną liczbę mordów sądowych oraz wymierzono lufy karabinów w buntowników a potem władza nacisnęła spust (patrz maskra w grudniu 70, kopalnia Wujek).
Wracajmy, choć nikt nie woła - przyszedł dzień i rok naszej chwały - 89. O roku ów okrągłego mebla...
Zwrócono to, co zagrabiono? Nie lub w nieznacznym stopniu. Czy to ma znaczenie? Ależ to jest oczywiste. Znaczna część majątku trafiłaby w ręce prawowitych właścicieli uszczuplając stan posiadania tych, którzy władali w imieniu klasy robotniczo - chłopskiej. Powstałby konkurencyjny majątek. Czy to jest ważne? :) Kluczowe. Bo ten majątek w dużej części dostałby się tym, którzy niekoniecznie kochają komunistycznych demokratów. A majątek to... no co to jest? Może, może, no śmiało - to jest baza do podejmowania realnych działań. Baza władzy. Więc reprywatyzacji nie było.
Pozwolę sobie to wyboldować (nieeleganckie słowo) - reprywatyzacja spowodowałaby problem polityczny dla komunistycznych demokratów.
Więc E. Wedel nie wrócił do Wedlów, lecz o ironio losu! - został sprywatyzowany. Podobnie - z bliskich mi stron - Zakłady Piwowarskie Vettera nie wróciły do Vetterów, ale są własnością Duńczyków. Wiele można by powiedzieć...
Ukarano sprawców przestępstw popełnianych w imię utrzymania władzy przez naszych dobrodusznych przywódców PRL? Nie lub ukarano tak, aby to było w niewielkim stopniu odczuwalne. Aby jak najmniej kojarzyło się ze sprawiedliwością. I jak najmniej było naganne. Tak mało naganne, że w końcu można było zdefiniować ponownie pojęcie "człowiek honoru" - człowiek honoru to ten, który przeszedł medialne pasowanie przez rycerzy Okrągłego Stołu. Więcej - wbrew faktom - udało się z niektórych człowieków honoru zrobić bohaterów, bohaterów, którzy pełni rozterek wewnętrznych, zadumani nad losem narodu, wprowadzają stan wojenny by uniknąć większego zła - wizyty sąsiada ze Wschodu.
Dlaczego nie ukarano sprawców? No dlaczego? Jakie znajdujemy na to usprawiedliwienie? Nie ma żadnego. Ale są życiorysy i koneksje rodzinne. I one w prymacie sporu o sprawiedliwość wzięły górę. No bo jakby to było, gdyby suwerenne Państwo Polskie wystąpiło o ekstradycjęStefana Michnika? W 1989 roku? I ludziska by się pytali - ale czy Stefan ma coś wspólnego z Adasiem? Jak być autorytetem? Nie! Wykluczone. Trzeba było zwalczyć ten zoologiczny antykomunizm.
Więc znów bold - wprowadzenie zwykłej sprawiedliwości po 45 latach spowodowałoby polityczny problem.
I jaki to ma związek z moimi wyborami?
Nie mogę głosować na ludzi, którzy weszli do polityki w 89 poprzez dziurę w okrągłym meblu. Nie mogę, bo zaaprobowali taki stan rzeczy.
Nie mogę głosować na ludzi, którzy wprawdzie nie mają nic lub prawie nic wspólnego z okrągłym meblem, ale:
a) są działaczami i zawsze żyli z publicznych pieniędzy (nie stoi za nimi żaden sukces osobisty nie mówić już o biznesowym (biznesowym w sensie ścisłym a nie na styku polityka - spółki Skarbu Państwa) - są zbrojnym ramieniem partii)
b) odniesli sukces osobisty, ale są burłakami łajb na których władzę dzierżą Tusk, Kaczyński (celebryckie słupy, holownicy list - taki np. Czarek Kucharski).
Więc nie głosuje (powodów jest oczywiście znacznie więcej i dotyczą one samej konstrukcji polskiej pseudo-demokracji).
Czy to się zmieni? Tak. Każde królewstwo przemija. III RP także przeminie nawet, gdy będą czynić nad nią czary i zakręcia a nawet uroki nasze wspaniałe resortowe dzieci tak pięknie sprawujące rząd dusz.
Tak pięknie, że żaden nieresortowy rodzic nie śmie nawet marzyć o karierze swojej Zosi i Marysi u boku Miecugowa, Kraśki, Morozowskiego. Na razie nie śmie, ale pewnego dnia dostrzeże, że jest to samozwańcza elita pszenno - buraczna.
I będąc burakiem sam powie a co to moje dzieci gorsze?!!
I nie bedąc burakiem sam się wzburzy tym, że rodowód partyjnicko - esbecki jest lepszą przepustką do kariery niż najuczciwsza praca.
TO TYLE.
HOWGH!
Krzysztof.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)