Ja mam dość, Ty masz dość, Pan ma dość i Pan też i ta Pani ma dość a tamta także… Mamy dość i oby to nie było wszystko, co mamy.
Moi drodzy,
nie ma na to dość innej rady niż działanie. Nie można liczyć na narodziny nowego Spartakusa, nie przyjedzie Andres na białym koniu ani Piłsudski na kasztance. Nie widać też na horyzoncie Williama Wallace.
Nic nie pomogą tu ani marsze ani manifestacje.
Działanie to kwintesencja. Musi być zorganizowane i nakierowane na zdobycie władzy politycznej. Inny kierunek to marnowanie energii.
Nie mówcie, że nie ma szans, gdy serio macie dość.
Nie mówcie, że scena polityczna jest już uformowana, że jest już opozycja wobec obecnej władzy. Nie ma. Jest tylko klub dyskusyjny pań i panów z PiS, który nie ma żadnej atrakcyjnej oferty. Oferty, która może zmienić Polskę w nowoczesne państwo, państwo bogate bogactwem swoich obywateli, państwo wierzące w wolność i wolność gwarantujące, państwo z którego nie chce się uciekać, lecz do którego chce się wracać.
Dla którego warto żyć i umierać. Nikt za Tuska i Kaczyńskiego życia nie odda, że o innych pomniejszych akolitach systemu nie wspomnę.
Pięknie żeśmy dali się skłócić. Powkładaliśmy zbroje moherów i lemingów. Mówiąc po gombrowiczowsku – daliśmy przyprawić sobie gęby i dumni z nich jesteśmy. Czy te gęby to jednak wszystko?
Ciągle w to głęboko wierzę, że nie. Wierzę, że nadal możemy być jak Niemcy, Francuzi, Anglicy.
To, co trzeba zrobić zrzucić z siebie zbędny ciężar. Bo my, Polacy przypominamy człowieka, który w klimacie tropikalnym nosi futro i czapę futrzaną i rękawice futrzane. Mamy za dużo rzeczy zbędnych – dużo zbędnych posłów, zbędnych radnych, zbędnych szczebli władzy, zbędnych instytucji, zbędnych reglamentacji…
Zarazem przypominamy człowieka, który na wyprawę polarną zabrał ze sobą tylko kostium bikini. Nie mamy policji, która ma autorytet i poczucie służby obywatelowi, nie mamy sędziów, którzy są niezależni od władzy wykonawczej (gdybyśmy ich mieli to sprawcy masakry z 1970 roku byliby w więzieniu a nie brylowaliby na salonach), nie mamy urzędników, którzy są na służbie państwowej a nie politycznej…
Ci, którzy teraz władają lub aspirują do władania są zużyci. Nic pożytecznego już nie zrobią. Im jest po prostu dobrze i to na czym im zależy to na trwaniu tego, co jest. Jakakolwiek zmiana ma tylko to jeszcze bardziej scementować. Sądzicie inaczej? To spróbujcie, jeżeli to tylko będzie możliwe i Wasz reprezentant znajdzie dla Was czas zapytać go – czy uważa, że biorąc pod uwagę rozwój technologii, byłoby zasadne zwrócić znaczną część władzy suwerenowi poddając fundamentalne kwestie pod referendum (głosowanie przez Internet) ? Jeżeli Wam powie, że nie, bo istnieje ogromne ryzyko populizmu i manipulacji to – tak jesteśmy w domu. Oto opinia zużytego człowieka starej polityki, opinia w istocie gardząca wyborcami. Gardząca, bo co oznacza tak naprawdę – ano to, że my wszyscy, którzy pracujemy, mamy rodziny, troszczymy się o ich byt, zdrowie i szczęście jesteśmy zbyt głupi, aby samodzielnie decydować jak ma być w naszym państwie. Do tego potrzebny jest on, który widzi z fotela w Sejmie lub w Senacie co jest lepsze dla nas.
Edward I, król Anglii znany zapewne Wam z filmu Braveheart wracając ze Szkocji do Anglii po podpisaniu przez Szkotów tzw. szmatławego rejestru przez tamtejszą elitę (deklaracji uległej lojalności wobec Anglii) powiedział „Dobrze czyni człowiek, gdy odrzuca od siebie łajno”.
My też możemy to zrobić. My – lemingi, mohery i niezrzeszeni. Ze względu na Polskę.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)