Zamki na Piasku Zamki na Piasku
475
BLOG

Na Belweder towarzysze?

Zamki na Piasku Zamki na Piasku Polityka Obserwuj notkę 2

Trzeba sobie uczciwie powiedzieć kilka rzeczy – jedną z nich jest bez wątpienia to, że wszystkie partie w Polsce są przesycone elementem wodzowskim. Centrum partii to jego lider i poza nim rozciąga się pustkowie.

Partie nie posiadają żadnych spójnych i przemyślanych programów, które mają zamiar realizować jak już posiądą upragnioną władzę. Jeszcze raz – nie mają programów, które są warte po zdobyciu władzy  realizacji.

Jeszcze raz – NIE MAJĄ PROGRAMÓW, KTÓRE MAJĄ ZAMIAR REALIZOWAĆ, GDY ZDOBĘDĄ WŁADZĘ.

To są tylko hasła. Magnes. Wabik. Kamuflaż.

To nie jest materiał, który nadaje się do analizy i poważnego rozważenia. Analiza i rozważanie jako przyszłej wizji Polski byłoby stratą czasu. Zadanie w istocie rzeczy tak samo sensowne jak walka Don Kichota z wiatrakami.

Stan ten doskonale opisał Eduardo Mendoza – cytuję z pamięci: „Żadna partia nie ma określonego programu. Są to raczej mętne założenia. Te wszystkie chwiejne postulaty zmieniają się w miarę i na skutek przypadkowych wydarzeń. Ludzie władzy ograniczają się do znajdowania pewnych konkretnych środków – niekoniecznie adekwatnych – do pewnych konkretnych problemów, przy czym problemy te w istocie są dławione a nie rozwiązywane. Po upływie paru lat dawny problem znów pęka w szwach i wywołuje kryzys. Partia dojrzewa, aby odejść. Odchodzi z tych samych powodów, które sprawiły, że zastąpiła partię, która ją dotychczas zastępowała.” („Prawda w sprawie Savolty”).

To jest clou.

W Polsce jest tak, że liberał nie ma partii liberalnej, socjalista nie ma partii socjalistycznej a konserwatysta partii konserwatywnej. Panuje absolutne pomieszanie i wbrew pozorom taki stan rzeczy odpowiada liderom partyjnym zgodnie z zasadą dla każdego mamy coś dobrego.  Można by też coś rzec o łowieniu ryb w mętnej rzece.

Z mojego punktu widzenia nie ma partii, która wykazała by wierność idei, jaka sprawiła, że dana partia wyłoniła się z nicości na świat. Wydaje się, że jedyną ideą, która scala wszystko jest namiętne pragnienie władzy.

Poza tą ideą jest pustynia.

Nie ma żadnej strategii, która byłaby godna kontynuowania. Każda partia tworząca rząd zaczyna na nowo zmaganie się z rzeczywistością.

Przykład – OFE. Najpierw szał niebieskich ciał i eksplozje a potem wielka smuta. Między jednym i drugim nie upłynęło wiele wody w rzece.

Ale co my wiemy o zabijaniu? Prawda?

Po 23 latach od chwili w której ponoć zaświtała nam jutrzenka wolności mamy państwo, które nie potrzebuje obywateli.

Mamy państwo, które potrzebuje tylko ich pieniędzy.

Przykład z życia – znam ludzi, którzy stracili pracę a pracowali przez 30 lat. Są za młodzi na emeryturę. Poszli na zasiłek dla bezrobotnych. 6 – miesięczny. Do ZUS wpłacili pokaźny kapitał. Do OFE wpłacili pokaźny kapitał. Nie mogą z niego skorzystać. Mogą - po 6 miesiącach o ile uda im się je przeżyć  - zniknąć dla państwa. To są zbędni mieszkańcy. Zbędny ciężar.

Czy jest na to jakaś rada? Mamy iść na Belweder towarzysze, że użyję postaci Baryki z „Przedwiośnia”?

Nie wiem – być może.

Ten ład polityczny, jaki został wprowadzony nie zmieni się sam z siebie. Będzie wiecznie mielił to, co mieliły młyny ideologiczne PRL – Demokracja tak – wypaczenia nie.

Od tego demokracji nie przybędzie a za to jej wypaczeń nie zabraknie.

Przypomina mi się scena z filmy „Psy”.  To bodajże ostatnia scena w której Olo przyjaciel – czy aby rzeczywiście? – Franza mówi do niego niczym współczesny polityk – „Myślisz, że ja zdradziłem? Ja nikogo nie zdradziłem, ciebie nie zdradziłem, Franz... Przecież parę razy chcieli cię stuknąć, nie pozwoliłem im... Franz, na co miałem czekać? Robiłem to samo co ty, na sądy miałem czekać? Skoczyłem do gardła skurwysynom!

Na co Franz odpowiada chłodno i flegmatycznie: - „Pierdolisz…” natomiast Olo zaprzecza – „Nie, przysięgam ci, mówię prawdę, Franz

Franz kończy zdanie – „Pierdolisz moją kobietę.”

I wówczas Olo wszystko rozumie a jednak pyta „Dlaczego?”

I pada odpowiedź – „W imię zasad skurwysynu!”

W imię zasad…

W imię zasad nie mogą rządzić nami wiecznie k…. i złodzieje.

A Wy drodzy przyjaciele co wiecznie zajmuje Was pożar jako uschłe liście , pożar Faktów, Wiadomości, Wydarzeń, pamiętajcie – „ Polityka to nie jest dziennik telewizyjny”.

Polityka to nasze pieniądze i nasza wolność i to powinno być dla nas ważne.

A nie jakieś fidrygałki o związkach partnerskich i Wałęsie co powiedział im nie a potem jednak prawie zmienił zdanie nie zmieniając go wszakże.

I Pan Tadeusz na ten temat przez cały tydzień jakby od tego dobrobytu przybywało.

A w kwestii pieniędzy i wolności punkt widzenia naszej władzy jest jasny – jak najwięcej Waszych pieniędzy dla nas a jak najmniej Waszej wolności.

Jak to leciało? „Zdrowie Wasze w gardła nasze?”. Tak to leciało.

To tyle.

Howgh!

Krzysztof.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka