Czy Polakowi trudniej jest być Polakiem niż być Duńczykowi Duńczykiem, Norwegowi Norwegiem a Hiszpanowi Hiszpanem?
Czy Duńczyk zastanawia się jak ciężko jest nieść brzemię swojej duńskości?
Czy Norweg myśli jak trudno zmagać się z krwawym dziedzictwem Wikingów?
Czy Hiszpanie wciąż cierpią z powodu konwisty, rekonwisty oraz rozproszenia diaspory Żydów żyjących w Andaluzji?
Pewnie nie – Ci biedni ludzie nie ma swojej Wyborczej.
Nie mają swego Michnika.
Nie mają swojego sumienia.
Nie mają swoich arbitrów od ludzi honoru.
Nie mają swojego profesora – maturzysty.
Nie mają kogoś kto by im powiedział – „Polacy dojrzeli do demokracji, co znaczy, że mają prawo do pełnej prawdy o własnej przeszłości”.
A przeszłość jest fatalna – pełna krwi żydowskiej i krwiożerczych bestii zwanych Polakami.
Czy to Jedwabne czy aksamitne, czy kto Kielce czy wisielce, czy to marzec czy to kwiecień...
20 ostatnich lat to historia Polski ograniczona do relacji polsko – żydowskich.
Ech w tym jest jakieś szaleństwo!
A do tego jeszcze ci katolicy ze swoimi wielkanocnymi zabobonami i bożonarodzeniowi gusłami!
I jeszcze te bezsensowne powstania.
I te rozbiory.
I to sowieckie zniewolenie.
No tak…
Jak z tym żyć? No jak?
Jak być Polakiem skoro nie ma być z czego dumnym?
Mądrze powiedział L. Kaczyński – „Polska historia jest taka, że najpierw zatrzymaliśmy ekspansję Niemiec na wschód, potem ekspansję islamu na Zachód a potem obroniliśmy Europę przed rewolucją bolszewicką i doprowadziliśmy do upadku imperium sowieckiego i jeszcze po drodze stworzyliśmy pierwsze w Europie państwo demokratyczne, wieloreligijne i oparte na tolerancji.”
Może jednak warto być Polakiem? Po prostu?



Komentarze
Pokaż komentarze