Blog
Nie samym njusem żyje człowiek
Zamki na Piasku
36 obserwujących 253 notki 461182 odsłony
Zamki na Piasku, 1 lutego 2018 r.

Żydzi są "good guys" a Polacy "bad guys". Tak ma pozostać.

5211 104 0 A A A

Czasami, aby lepiej poznać naturę zjawisko warto się zbliżyć z okiem uzbrojonym w mikroskop. Czasami jednak warto jest się oddalić, aby spojrzeć na nie ze znacznie szerszej perspektywy. 

Nie wnikając teraz w detale jest prawdą historyczną, że w okresie XII - XV w. Żydzi w poszczególnych państwach europejskich byli intensywnie zachęcani do emigracji lub też poddawani eksterminacji np. w czasie od maja do lipca w roku 1096 w nadreńskich miastach śmierć spotkała 12 tysięcy wyznawców judaizmu.

Koniec końców większość z nich, niechcianych już nigdzie w Europie Zachodniej, znalazła swoje miejsce do życia w Królestwie Polskim a potem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Miejsce nie tylko życia - otoczenie polskie było przyjazne dla rozwoju kultury, praktykowania religii, samorządności, autonomii. Działał Sejm Czterech Ziem. W połowie XVII wieku 5% mieszkańców I Rzeczpospolitej stanowili Żydzi. To była największa diaspora w Europie. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku prawie 10% mieszkańców nowego państwa stanowili Żydzi. 

Pomyślmy przez chwilę nad tym pytaniem - czy w 1939 roku w Polsce Żydom zagrażało istotne niebezpieczeństwo? Niebezpieczeństwo porównywalne w skutkach z tym, co się stało później w wyniszczającym ogniu II wojny światowej? 

Moim zdaniem nie ma nawet jednej poważnej przesłanki mogącej wskazywać na to, że Polacy byliby zdolni przygotować plan ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej a następnie wcielić go życie. Gdyby nie II wojna światowa Żydzi nadal stanowiliby istotną część populacji państwa polskiego. 

To jest właśnie ta szersza perspektywa - Żydzi znaleźli w Polsce dom i nadal Polska byłaby ich domem. 

Czy jednak zrobiliśmy dobry geszeft robiąc to, co robiliśmy? 

Moim zdaniem nie - to była wyjątkowo zła inwestycja: głównym propagatorem intensywnego, agresywnego antypolonizmu są właśnie Żydzi. Wszyscy? Nie. Ale wystarczająco wielu. Nie wnikam w powody takiej postawy. Nie interesuje mnie to od dawna. Nie jestem pierwszym z tych, która ta postawa dziwi - wielu z tych, którzy pracowali na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości przed 1918 roku było nie tylko zniesmaczonych agresywną, pełną kłamstw, antypolską kampanią w USA jak i w Europie. To nie było tylko zniesmaczenie - to było zaskoczenie, że aż tak można ignorować fakty i aż tak można nienawidzić np. Polakom przypisywano pogrom Żydów mieszkających w Kiszyniowie na Mołdawii, który miał miejsce w 1903 roku. Naturalnie, prawdziwe źródło zaskoczenia jest inne - Polacy, koniec końców jednak naiwny naród, liczyli na wdzięczność, gdyż przez wieki byli najbardziej przyjaznym Żydom narodem europejskim. 

Gdy patrzymy na lata, które upłynęły Polsce pod zaborami i widzimy w nich krew płynącą w każdym pokoleniu w imię odzyskania utraconej wolności to ile w tej rzece krwi płynie krwi żydowskiej? Tyle, że jej ilość była proporcjonalna do liczby Żydów zamieszkujących dawne ziemie polskie? Nie ma prawie żadnej daniny krwi w walce o jakąkolwiek wspólną sprawę i nie ma szczególnie wspólnych spraw - na początku jest tylko maleńki strumyk, który szybko wysycha. To wszystko. Jesteśmy rozdzieleni. Odseparowani. To, co łączy - to tylko terytorium na którym tubylcy przyjęli uchodźców. Nie jest to zbyt dużo. 

Mimo wszystko jednak nawet w czasach tak ciemnych, że człowieczeństwo było luksusem znaleźli się tacy Polacy, którzy podjęli się próby, czasem skutecznej a czasem nie, ratowania obcych. Czy było ich wielu? W skali statystycznej - nie. W skali tego, czym jest człowiek w obliczu grozy wojny i bezwzględności okupanta - ogrom. Bowiem bycie dobrym, bycie gotowym do narażania siebie, aby uratować inne dobro nawet w czasie pokoju jest luksusem. Ilu z nas stanęłoby w obronie skrzywdzonego kolegi z pracy, jeżeli to tylko mogłoby negatywnie wpłynąć na naszą karierę lub narazić nas na drobne nieprzyjemności? Moje doświadczenie podpowiada, że niewielu. A przecież w tym przykładzie nie chodzi o sprawy ostateczne. 

Niemniej jednak wielu z nas odczuwa to żydowskie rozczarowanie, że umarło lub było gotowych umrzeć tak mało Polaków za Żydów. Cóż można na to powiedzieć? Cóż mądrego? A niejako z tą nutą rozczarowania, że nie zrobiliśmy więcej współbrzmi nuta pretensji, że tak wielu z nas przyczyniło się do zagłady Żydów. Tak wielu czyli konkretnie ilu w skali statystycznej i jaki stanowi to udział % w eksterminacji prowadzonej przez Niemców? Pozwolę sobie na drobną uwagę - większość ludzi jest przeciętnych: nie są szczególnie dobrzy i szczególnie skłonni do zła - ta większość w czasie wojny nie robi nic. Nic złego ani nic dobrego. Stara się, co jest do szpiku kości ludzkie, po prostu przeżyć, bo życie jest na tyle unikatowe, niepowtarzalne, że chce się je ocalić. Kto tego nie rozumie - ten rozumie niewiele z tego z jakiego tworzywa został zrobiony człowiek. 

Opublikowano: 01.02.2018 01:26. Ostatnia aktualizacja: 01.02.2018 01:38.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • MarekTomasz "Ten fragment Amerykanów zabolał, o tym pisze @Zamki na Piasku, do tego się...
  • Tekst, bo nie autor :) Prawda jest zawsze ograniczeniem - także ograniczeniem wolności...
  • Autor Różne są historie z czasów wojny. Może ta jest prawdziwa a może nie. Nie można...

Tematy w dziale Polityka