Przyspieszone wybory w środku kadencji zwykle oznaczają się niższą frekwencją. O zwycięstwie zadecyduje wtedy mobilizacja zwolenników poszczególnych ugrupowań. To wielka szansa PiS na zwycięstwo i zrobienie kolejnego psikusa fanom sondaży.
W badaniach opinii publicznej w Polsce zawsze większa liczba zainteresowanych deklaruje wolę pójścia na wybory niż idzie naprawdę. Jednak zawsze znajdą się dziennikarze poważnie tratujący te newsy i z wypiekami na twarzy powtarzający informacje o ogromnym zainteresowaniu wyborami. Poparcie dla partii politycznych także odbiega od rzeczywistego. Tradycyjnie zawyżone wsparcie ma PO – w 2005 także wieszczono samodzielne rządy liberałów lub zwycięstwo Donalda Tuska w pierwszej turze. Z kolei tylko jeden sondaż przewidywał wygraną PiS a wszystkie lądowanie PSL poza Sejmem. Zawsze przelicytowane jest poparcie dla liberałów – to już tradycja od czasów Unii Demokratycznej. Niedoszacowane bywają LPR i Samoobrona.
Jest kilka grup elektoratu, które można uznać za zdyscyplinowane. Z pewnością obecna będzie na wyborach liczna reprezentacja słuchaczy Radia „Maryja”. Istnieje nadal sporo topniejącego a czasem elektoratu postkomunistycznego. Najbardziej niezdyscyplinowani wyborcy to młodzież, najgorzej uczestnicząca w wyborach a zarazem bastion liberalizmu. W poprzednich wyborach większa frekwencja występowała w mniejszych miejscowościach niż w dużych miastach. Trudno wyrokować czy PSL uratują bogatsi chłopi, koła gospodyń wiejskich i drużyny strażackie.
Wyborcy związani z Radiem „Maryja” poprą w największej liczbie PiS. Ideowość LPR uległa rozmyciu przez sojusz z Samoobroną a partia Marka Jurka poszukuje większego podmiotu, na listach którego umieści swoich kandydatów. Na prawo od PiS jest pustynia. Liderzy LiS z pewnością modlą się żarliwie o wspracie Ojca Dyrektora bo to ich jedyna nadzieja. Ścigając się w zwalczaniu PiS z PO i LiD są niewiarygodni, żeby mocniej tego nie określić. Plebiscytarny charakter wyborów dodatkowo skonsoliduje sympatyków PiS. Niezależnie od popełnianych błędów Polacy kochają ludzi zdeterminowanych w dążeniu do realizacji swojego celu.
Dla mnie najbardziej interesujący był sondaż, w którym 24% ankietowanych oświadczyło, że wierzy w zwycięstwo PiS w wyborach. Biorąc pod uwagę, że był to sondaż telefoniczny i w „Gazecie Wyborczej” – nie jest źle. Są większe szanse, niż w kończącej wojnę Szkotów z Anglią bitwie pod Bannockburn. Tam 7 tysiecy Szkotów pokonało 21 tysięcy Anglików „i wywalczyli wolność” (tymi słowami kończy się „Braveheart” Mela Gibsona”).
Inne tematy w dziale Polityka