(Przyznaję, że tytuł notki nie jest oryginalny. Ściągam.)
Najpierw Dariusz Rosati: Eurodeputowany tłumaczył, że Wałęsa traktowany jest w Polsce jako narodowy skarb. - Chcielibyśmy widzieć go w gablocie - mówił. Tymczasem jest on normalnym człowiekiem - odegrał historyczną rolę, ale miał też momenty słabsze. - Teraz ma słabszy moment - stąd obecność w gronie Libertasu - ocenił Rosati.
Do tego Ireneusz Krzemiński: No, właśnie, dlaczego Wałęsa miałby być "dobrem narodowym"? Cały problem z oceną Lecha Wałęsy bierze się z naszej nieumiejętności oceniania. Wałęsa, czy się komu podoba czy nie, stał się symbolem – no, może zresztą jednym z symboli, acz szczególnie ważnym – wspaniałego wielkiego ruchu "Solidarności". Dla ludzi na całym świecie jest też pozytywnym symbolem polskiej walki z komunizmem i zwycięstwa nad zniewalającym systemem. Ale potem Wałęsa okazał się niedobrym prezydentem, stracił społeczny autorytet i trudno o tym dziś nie pamiętać. Na ogół jest tak, że albo go oczerniamy i całkowicie przekreślamy, albo wynosimy bezkrytycznie na piedestał. A przecież mamy do czynienia z żywym człowiekiem, który robi rzeczy zaskakujące, czasem dające do myślenia, a czasami niemądre i niewłaściwe.
(Polecam następny akapit wypowiedzi profesora, którego tutaj już nie przytaczam.)
Te skandaliczne wypowiedzi to nie tylko szydzenie z Narodowej Legendy. To także otwarte polemizowanie z linią Premiera Tuska, zapewne inspirowane przez PiS. Proponuję przygotować nową listę osobników, z którymi inteligentny człowiek nie rozmawia, a przyzwoity nie podaje im ręki.
A może linia już zdążyła się zmienić?


Komentarze
Pokaż komentarze