Powyższy tytuł to tylko mała prowokacja.
Wypowiedzi pana marszałka Niesiołowskiego nie słyszałem, czytam o niej na Onet.pl. To nie są kupcy, to tylko handlarze, w znacznej części przestępcy, którzy bili policjantów. Rozróżnienie "kupcy – handlarze" jest bardzo interesujące i głębokie merytorycznie... Ale nawet to pomijając, pan marszałek powinien być ostrożniejszy. Rafał Ziemkiewicz – który słusznie zauważa, że problem wyrzucenia kupców z KDT jest niejednoznaczny – wskazuje, że w tej sprawie mogły się zarysować w Platformie rozmaite stanowiska. Czy Stefan Niesiołowski świadomie opowiada się po jednej ze stron, czy "strzela na oślep", byleby tylko – jak to ma w zwyczaju – bez względu na fakty tłuc wroga partii-matki?
Jeśli to drugie - to dziwi mnie tylko jedno: dlaczego marszałek nie mówi o politycznie inspirowanych, pisowskich handlarzach (albo jeszcze lepiej: przekupniach)? Byłoby to zgodne z "duchem czasu": dopiero co przecież europoseł Nitras zasugerował polityczną inspirację listu Stowarzyszenia Obrony Stoczni. A gdy politycy Platformy mówią o politycznej inspiracji, to wiadomo, kogo mają na myśli – czyż nie?
Zwłaszcza, że polityk PiS staje w obronie "handlarzy": [...] pobito ludzi którzy bronią swoich miejsc pracy - mówił poseł Adam Hoffman [...]. To co, Postępowa Części Narodu? Oburzamy się tak, jak na stoczniowców czy tak, jak na Zyzaka?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)