Sporo bajtów zużyto przez ostatnie dwie doby na rozważania o tym, jak to prezydent Micheil Saakaszwili dał się sprowokować Kremlowi i jego południowoosetyjskim marionetkom do bezsensownej wojny, która może zakończyć się kompletną klęską Gruzji: utratą zbuntowanych prowincji, upadkiem obecnych władz, być może powrotem na stałe do rosyjskiej strefy wpływów. Obecnie zaczynam się zastanawiać, czy role się nie odwróciły i czy to Moskwa nie jest wciągana w pułapkę. Albo czy nie wciąga się w nią sama.
Rybitzky wieszczy radykalne rozwiązanie problemu gruzińskiego przez rosyjską armię. Rzeczywiście, wiele wskazuje na to, że reakcja Rosjan już zaczęła przekraczać ramy zakreślone w medialnych wypowiedziach prezydenta Miedwiediewa. Jeszcze wczoraj miała to być walka o zachowanie status quo w Pd. Osetii. Już widać jednak wyraźne zainteresowanie Rosjan Abchazją. Pomimo wycofywania się Gruzinów, bomby spadły na przedmieścia Tbilisi. Teoretycznie najczarniejszy scenariusz dla Gruzji to zajęcie jej stolicy przez nieprzyjacielskie wojska, a następnie "spontaniczna prośba" jakiejś grupy kolaborantów, wyłonionej w "wolnych wyborach", o przyjęcie do Federacji Rosyjskiej. Co byłoby spektakularnym zwieńczeniem procesu "desaakaszwilizacji" kaukaskiej republiki. Political fiction? Oby. Ale zainstalowanie w Tbilisi jakiegoś marionetkowego rządu nie wydaje się już tak nierealne.
Jednakże gwałtowne posunięcia Rosji mogą mieć dalekosiężne i niepożądane przez nią skutki. Amerykanie pamiętają, kto na Kaukazie jest ich sojusznikiem (np. ABC News: Georgia, whose troops have been trained by American soldiers...), a w roli obrońcy sojuszników przed Putinem-Miedwiediewem John McCain będzie z pewnością bardziej wiarygodny od Baracka Obamy. Jeżeli więc Kreml planuje eskalację konfliktu aż do całkowitego zwycięstwa, może to się zakończyć sromotną klęską kandydata demokratów w listopadzie. Wizja dla Moskwy chyba niezbyt zachęcająca?
Osobne pytanie: jak duży wzrost potęgi rosyjskiej będzie do zaakceptowania dla Turcji i dla Ukrainy, która już zareagowała na działania Floty Czarnomorskiej wymierzone przeciwko Gruzji. Być może losy świata w najbliższych latach zależą od tego, czy wojna w Gruzji ma się ku końcowi, czy oglądaliśmy dopiero jej pierwszy akt.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)