Zapiskowicz Zapiskowicz
46
BLOG

Jak trener pierwszej klasy Walery Z. Henryka W, asystenta drugie

Zapiskowicz Zapiskowicz Polityka Obserwuj notkę 0
- Heniu, i co ja mam im napisać w tym raporcie - trener pierwszej klasy, Walery Z. drapał się w swoją łysą głowę - Przecież ja jestem od innych rzeczy, a nie od pisania. Z pisaniem mi nigdy nie szło.

- Ale gdzie masz Trenerze złożyć ten raport? 

- No do tych z departamentu sportu kwalifikowanego i młodzieżowego.

- ??? - Henryk W., asystent drugiego masażysty, uniósł brwi w niemym zdziwieniu - Ekhm - chrząknął, grając ewidentnie na czas i myśląc nad odpowiedzią. Wiedział, że zła odpowiedź zaowocuje tym, że odpadnie z dzisiejszej rozgrywki w pokera. A przecież chciał się dzisiaj odgryźć trenerowi drugiej klasy w sportach wodnych. No i wygrać przy okazji pokaźną butelkę Jasia Wędrowniczka.

- No więc Heniu? Co mi poradzisz? - trener pierwszej klasy, Walery Z. spojrzał na Henryka W. z zauważalną już niecierpliwością.

- Trenerze, ja to bym napisał tak. Po pierwsze primo - zaczął od tego, że medali mamy tyle, co na ostatnich igrzyskach. Więc ogólnie nie jest źle. Po drugie primo - medali nie było więcej, bo warunki klimatyczne wyjątkowo nam nie sprzyjały. No bo niech trener sam przyzna - było gorąco?

- No było - Walery Z. przyznał ochoczo.

- Było wilgotno?

- Było.

- Ano właśnie. Kto w takich warunkach jest w stanie się wygłupiać i szarpać o jakiś ewentualny medal. Przecież taki medal to nic pewnego - więc po co się tak męczyć? Poza tym było tak gorąco, że ja i inni masażyści nie jechaliśmy z zawodnikami na zawody. Nikt by nas - nawet siłą - nie wyciągnął z klimatyzowanych pomieszczeń.

- Ech - Walery Z. westchnął - no było ciężko. Aż się dziwię, tym naiwniakom, co to te medale zdobyli, że też im się chciało. Normalnie coś niesamowitego.

- No ja też tego nie kapuję. Ale to w końcu nie nasz problem. Trenerze, jeszcze można napisać, że to była nasza forma bojkotu komunistycznego i totalitarnego systemu chińskiego. Kuzyn mi coś takiego mówił, że te Chiny to piekło na ziemii. Więc to pewnie łykną u nas w ministerstwie. Wiadomo - jak się zaczną burzyć, to wyjdzie na to, że ten system popierają. - Henryk W. aż parsknął śmiechem, jak sobie pomyślał, że minister Drzewiecki, którego nie lubił, bo pozer i jakoś mu tak krzywo z oczu patrzy, będzie się gęsto tłumaczył. 

Walery Z. intensywnie myślał nad sensem słów asystenta drugiego masażysty: 
"Cholewcia (nie czarujmy się, tu było inne słowo), ten pomysł z bojkotem nie taki głupi. Może jeszcze by coś kasy skapnęło z tych Amnesty International albo innych takich? A może Dalajlama sfinansowałby jakiś obóz szkoleniowy dla naszych w Nepalu, czy jakiś innych Indiach? Bo w tym Tybecie to się chyba nie da. Fajna wyciecza w sumie mogłaby z tego być."

- Wiesz co Heniu - trener miał już chytry plan w swojej głowie - pomysł bomba. Z tym bojkotem to na pewno łykną. No nie ma bata, żeby nie łyknęli, nie?

- Nie ma trenerze, jak Boga kocham, nie ma - Henryk W. zaśmiał się.

- No to do roboty Heniu. Siadaj do komputera i pisz. Ja przyniosę szkło.

Henryk W, asystent drugiego masażysty najpierw zmarkotniał, słysząc, że to on ma pisać tą analizę, ale po usłyszeniu części o szkle rozpogodził się. Trener Walery Z. słynął z niezłego spustu, więc na 0.5 dzisiaj się nie skończy. Co wywołało na twarzy Henryka W. szeroki uśmiech. W końcu po tych całych męczarniach w Chinach wszystko wraca do normy. A z Chin to on i tak zapamięta sobie tylko te wycieczki do Zakazanego Miasta, Letniego Pałacu - no i oczywiście - na Wielki Mur. 

Choć było gorąco i wilgotno jak cholera. 

No ale w końcu czego się nie robi ku chwale Ojczyzny. 

Zapiskowicz
O mnie Zapiskowicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka