W dyskusjach protestancko-katolickich jako dowód domniemanej "wyższości" protestantyzmu nad katolicyzmem podaje się nieraz kontrast pomiędzy "tradycyjnie protestancką" Ameryką Północną i "tradycyjnie katolicką" Ameryką Południową. Zazwyczaj chodzi o sprawy polityczno-gospodarcze, bo nie da się ukryć, że gringos urządzili się lepiej niż latynosi (z jakich powodów to już inna para kaloszy). Ostatnio zetknąłem się z argumentem doprawdy zaskakującym - argumentem o rzekomej "wyższości moralnej" Ameryki Północnej.
Otóż na forum protestanci.org użytkownik Jakub Amon, jak sam się określa "jeszcze katolik", poruszył pewną kwestię i poprosił mnie o odpowiedź. Jakub Amon pisze:
Jezus mówi: "Poznacie drzewo po jego owocach. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, a nie złe drzewo dobrych"?
Nasuwa się pytanie, czy można powiedzieć, iż w porównaniu z protestantyzmem katolicy rodzą wyraźnie dobre owoce? Dlaczego np. protestanckie Stany Zjednoczone stoją moralnie wyżej od katolickiej Ameryki Południowej? Dlaczego nawet zlaicyzowany i zdemoralizowany Zachód pod niejednym względem wydaje lepsze owoce, aniżeli katolicka Ameryka Południowa. Dlaczego w tradycyjnie katolickiej Ameryce Południowej przestępczość jest tak wielka, że urasta w wręcz do rozmiarów wojny domowej, czemu na porzadku dziennym jest tam bezwstyd, nierząd, cudzołóstwa, morderstwa, narkotyki? Czy przyjmowane tam w wielkich ilościach Komunie i inne katolickie sakramenty nie powinny przynajmniej znacznie obniżyć poziomu występowania tych wszystkich patologii. Dlaczego tradycyjnie protestanckie Stany Zjednoczone, mimo, że również one mają duże problemyz przestępczością, etc, jednak nie dorównują poziomem zdemoralizowania Ameryce Południowej? Przecież, jeśli to w Kościele katolickim jest pełnia łask i środków zbawienia, to chyba powinno być na odwrót? Zresztą przestępczość w USA od wielu dziesiątków lat w jest tam napędzana przez społecznosci katolickie (mafia włoska, irlandzka, gangi latynoskie). Czy ktoś może mi wyjaśnić, jak mają się dobre owoce do faktu, iż występowanie róznych moralnych patologi w krajach katolickich jest znacznie większe, aniżeli w krajach protestanckich?
Ps. z Forum Katolika powyższy post zniknął w ciągu jakiś 15 minut (podobnie jak wstawione tam przeze mnie cytaty ze św. Ludwika Marii Grignon de Monfort). Niestety, ale chyba to nie pierwszy przypadek kiedy to Ksieża uciekają od odpowiedzi na trudne pytania
A oto i moja odpowiedź:
Jakóbie, myślę że zbyt kierujesz się emocjami w uogólniających sądach, zaś twoje argumenty, od których wychodzisz - to po prostu zbitki stereotypów. Ot choćby - Ameryka Łacińska jako kraina rozpaczy i Stany Zjednoczone jako kraina mlekiem i miodem płynąca.
"Moralną wyższość" protestanckiej Ameryki Północnej nad katolicką Południową widać choćby w sposobie traktowania ludności rdzennej. W Ameryce Łacińskiej praktycznie w żyłach każdego płynie domieszka krwi indiańskiej, zaś w USA Indianie zostali praktycznie wybici do nogi. "Moralnie wyższe" państwo amerykańskie ma w swej historii rzezie dokonywane na Native Americans, nie wspominając już o sankcjonowaniu niewolnictwa ludności murzyńskiej. Wreszcie dziś, Stany Zjednoczone są państwem, gdzie zalegalizowane jest dzieciobójstwo prenatalne, zaś według wyroku Sądu Najwyższego dziecko nienarodzone nie jest człowiekiem w świetle przepisów Konstytucji. Czy są to fakty wiadczące o "moralnej wyższości" kraju "tradycyjnie protestanckiego"?
"Dlaczego w tradycyjnie katolickiej Ameryce Południowej przestępczość jest tak wielka, że urasta w wręcz do rozmiarów wojny domowej, czemu na porzadku dziennym jest tam bezwstyd, nierząd, cudzołóstwa, morderstwa, narkotyki?"
Rozumiem, że w USA wojny gangów nie istnieją? Narkotyki? Jakoś nic mi nie przychodzi do głowy poza Kolumbią, więc nie należy uogólniać na cały kontynent. W dużej mierze sprawy te mają podłoże ekonomiczne - dla biednych chłopów nieraz uprawa liści koki jest jedynym źródłem utrzymania - na tym wypłynął politycznie Morales. Nie ma to nic wspólnego z religią. Nie wiem natomiast na czym opierasz przekonanie o tym, że "bezwstyd, nierząd, cudzołóstwa, morderstwa", są większą plagą w Ameryce Południowej niż Północnej. Wydaje mi się, że z sufitu... :/
Mafia włoska i irlandzka - owszem istniały, ale ich znaczenie jest w społecznej wiadomości znacznie przeceniane z uwagi na wizerunki obecne w literaturze i kinie. Silną pozycję miała też mafia żydowska. Czy zatem należy wysnuć z tego wniosek, że judaizm sprzyja rozwojowi patologii? Gangi latynosów? Owszem, to duży problem. Nie mniejszym są jednak gangi murzyńskie, których członkowie katolikami bynajmniej nie są.
"Czy ktoś może mi wyjaśnić, jak mają się dobre owoce do faktu, iż występowanie róznych moralnych patologi w krajach katolickich jest znacznie większe, aniżeli w krajach protestanckich?"
Wyjaśnic można to tylko uświadamiajac absurdalność tego twierdzenia - to właśnie większość krajów, w których zwyciężyła reformacja, stanowi grupę najbardziej dziś bezbożnych państw na kuli ziemskiej. Vide Holandia czy Szwecja.
Myślę, że w swych sądach pomijasz całą otoczkę historyczno-socjologiczno-ekonomiczną. Stany Zjednoczone przez cały wiek XIX miały nieskrępowane możliwości społecznego i gospodarczego rozwoju, z wyjątkiem epizodu wojny secesyjnej były cały czas jednym organizmem państwowym, dzięki wybijaniu Indian można było zagospodarowywać nieprzebrane połaci ziemi, wreszcie izolacjonizm pozwalał na spokojne troszczenie się o swoje sprawy.
Natomiast w Ameryce Południowej mieliśmy podział obszaru na liczne państwa, zamieszania polityczne - rewolucje, "wyzwolenie" się spod bereł monarchów katolickich, zacofaną strukturę ekonomiczną, mniej dogodne dla rozwoju gospodarczego warunki terenu, napięcia między ludnością autochtoniczną a potomkami kolonizatorów, uwikłanie w politykę europejską (choćby Napoleon III), wreszcie silną pozycję różnego rodzaju lewactwa (które obecne było i w Kościele pod nazwą "teologii wyzwolenia", ale w porę zostało "przycięte".
Innymi słowy - multum różnorodnych czynników, z których religia ma tak naprawdę mało do rzeczy.
A skąd bierzesz argumenty za tak subiektywną i moim zdaniem niczym nieuzasadnioną oceną sytuacji "moralnej" na obu kontynentach - doprawdy nie wiem.
Pozdrawiam
Michał



Komentarze
Pokaż komentarze (4)