Papista Papista
28
BLOG

Pojednanie

Papista Papista Kultura Obserwuj notkę 0
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Mt 5, 23-26 
 
Bóg dał mi się pojednać z człowiekiem, z którym byłem w niezgodzie. Mówię o "Haereticusie" - autorze bloga Wolna Myśl Religijna. Nasza internetowa znajomość jest dość długa - jakieś półtora roku. Nie zawsze byliśmy też nieprzyjaciółmi. W czasach gdy (na szczęście tylko chwilowo) oddaliłem się od Kościoła i zbliżyłem do protestantyzmu, blog Haereticusa był jedną z moich ulubionych witryn internetowych. Sytuacja skomplikowała się po moim powrocie do katolicyzmu. Rzecz nie w tym, że rozpoczęły się między nami spory doktrynalne. Rzecz w tym, że każdy spór z naszym udziałem przemieniał się w karczemną wręcz awanturę. Dyskutowałem z wieloma protestantami, nieraz bardzo nieżyczliwie nastawionymi do Kościoła, ale nawet największe polemiki z nimi nie przybierały takiej postaci.
 
Za temperaturę naszych sporów odpowiadają w dużej mierze emocje i wzajemne przypisywanie sobie jak najgorszych intencji. Z mojej strony - interpretowanie każdej krytycznej wypowiedzi Haereticusa o Kościele jako elementu zaplanowanych wcześniej antykatolickich prowokacji, z jego - podejrzewanie, że moja obecność na forach protestanckich motywowana jest chęcią prowadzenia na nich działalności destrukcyjnej. Do tego dochodziły charaktery - w przypadku nas obu dość podobne. Obydwaj potrafimy wypowiedzieć bardzo stanowczy i czasem w oczach innych agresywny sąd - wcale nie zdając sobie sprawy z tego, że może zostać w ten sposób odebrany! - a utrzymane w identycznym tonie - już dla nas czytelnym - odpowiedzi traktujemy jako brutalne ataki. Nie potrzeba było więc wiele, byśmy z ludzi mających się kiedyś za przyjaciół stali się niemal parą "love to hate". Myślę, że duży wpływ na zmianę stosunków pomiędzy nami miało też moje przejście na katolicyzm - nie dlatego, żebym to ja się zmienił jakoś diametralnie, ale po prostu wtedy obaj zaczęliśmy dostrzegać u oponenta różne niedostrzegane wcześniej cechy. I zaczęły nam one nawzajem przeszkadzać.
 
Trzeba powiedzieć to otwarcie - nasze awantury nie wyglądały z całą pewnością tak, jak powinny wyglądać dyskusje nie tylko między chrześcijanami - nawet odmiennych wyznań - a nawet ogólnie: dyskusje prowadzone przez chrześcijan. Ba, były to dyskusje bardzo szkodliwe i bardzo gorszące - przyznam że niektóre zachowanie Haereticusa - czy może raczej moja ich interpretacja - utrwalały w mojej głowie negatywny obraz protestanntyzmu. Nie zastanawiałem się jednak nad tym, jak moje zachowania mogą wpłynąć na czyjś obraz katolicyzmu. I wreszcie - jak zareagować może osoba niewierząca na widok dwóch mieniących się wyznawcami Chrystusa ludzi, którzy znaczną część swojej aktywności internetowej poświęcają na starcia między sobą. Gorszyło to wielu ludzi. Jedną z nich była Jowi - odezwała się wczoraj do mnie, upominając mnie, ale w sensie biblijnym, konkretnie i życzliwie rozmawiając ze mną o całej sytuacji. Przyspieszyło to wydarzenie, które miało wczoraj miejsce - wzajemne przyznanie się do swoich wad i przewinien oraz wzajemne wybaczenie.
 
Haereticus, korzystając z wolności słowa, ma prawo  krytykować Kościół katolicki. Ja korzystając z tej samej wolności słowa - mam prawo mojego Kościoła bronić (właśnie dlatego, rozwijając wątek który się pojawił, jestem na forach protestanckich - by bronić Kościoła i rozwiewać mity na temat katolicyzmu, a spora część braci odłączonych ma niestety o katolicyzmie pojęcie iście księżycowe). Polemiki więc będą, czasem zapewne ostre. Będziemy się jednak obaj musieli starać, by były to polemiki na argumenty inne niż ad personam i ad absurdum. Znając nasze charaktery, będą to nieraz trudne starania. Ale czy ktoś mówił, że naśladowanie Chrystusa będzie łatwe?
 
Spór, jaki ze sobą toczyliśmy był zły. Nie mam wątpliwości, że co złe - to od Złego pochodzi. W ramach takich "polemik" (cudzysłów dlatego, bo tych knajackich awantur nie sposób często było określić tym szlachetnym mianem) łatwo popadać o otchłanie grzechu - grzechu nieżyczliwości, niechęci, czasem wręcz nienawiści do bliźniego. Grzechu pychy - z gatunku "ja to jestem lepszym chrześcijaninem". Wreszcie kto wie, czy nie najgorszego z nich - grzechu siania zgorszenia wśród innych wierzących i dawania złego świadectwa niewierzącym. Na szczęście obydwaj to zrozumieliśmy i spór ten, to znaczy spór może nie - bo przecież cały czas bardzo się różnimy! - ale nieprzyjaźń między nami zakończyliśmy. Mam nadzieję, że na zawsze.
 
Nie jest to wbrew pozorom wpis z rodzaju "kochajmy się, ekumenizm je je je". Obydwaj się różnimy w naszych poglądach na wiarę i są to różnice nie do zasypania. Ba, my ich nie chcemy zasypywać, jesteśmy wręcz przekonani, że nie możemy. Ale przywiązanie do swoich racji i nieraz brak akceptacji dla racji dyskutanta nie musi wiązać się z wzajemną nienawiścią. Więcej - nie może.
 
Do wczoraj widzieliśmy w sobie katolika i protestanta.
Wczoraj każdy z nas ujrzał w drugim człowieka. Chrześcijanina. Brata w Chrystusie.
I nie przeszkodziło nam to w pozostaniu nadal katolikiem i protestantem. 
 
Jest za co dziękować Bogu!
Papista
O mnie Papista

Uważam się za katolickiego tradycjonalistę i uczestniczę w Mszach świętych w klasycznym rycie rzymskim tzw. trydenckim . Ma to przyczyny nie tylko estetyczne ceremoniał, łacina czy nawet dotyczące samej liturgii która jest dla mnie przeżyciem duchowym znacznie większym niż nowa Msza , ale też światopoglądowe - odpowiada mi twarde i surowe przedsoborowe podejście Kościoła do wielu spraw. Pozostaję jednak w pełnej łączności z Rzymem. Akceptuję, że nasz Jeden Kościół bogaty jest mnogością różnych ruchów i różnych społeczności, ale oczekuję od innych katolików choćby minimum tolerancji dla moich przekonań. Jestem zwolennikiem wolności słowa oraz osobą otwartą na dialog z wyznawcami innych religii i osobami niewierzącymi, jednak zastrzegam sobie prawo do kasowania wpisów w sposób niemerytoryczny atakujących chrześcijaństwo i katolicyzm oraz wpisów obnażających brak kultury osobistej ich autorów.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura