W ostatnią niedzielę jednym z czytań mszalnych był przepiękny fragment drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian. Tym z czytelników, którzy nie mogą sobie tego czytania przypomnieć i już na wstepie zdążyli sobie pomyśleć, że cos pokeciłem, wyjaśniam, że na Mszach świętych w klasycznym rycie rzymskim tzw. trydenckich, na które uczęszczam, porządek czytań różni się od tego z Novus Ordo Missae. Fragment ten wydał mi się bardzo ważny, bo kiedy (co zapewne wielu Czytelników przyjmie z niedowierzaniem) oddaliłem się od Kościoła i uczęszczałem na nabożeństwa protestanckie , był to jeden z najczęściej czytanych i komentowanych w zborze fragmentów Pisma. Wniosek z tego taki, że jest to fragment, nad którym pochylić się powinni wszyscy chrześcijanie, niezależnie od wyznania, bowiem - choc nie jest on długi - zawarte jest w nim wiele ważkich treści dotyczących życia chrześcijańskiego.
Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem /Pismo/: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono /naszej/ posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach , więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez /objawy/ Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez dobrą sławę i zniesławienie. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko.
Mówi się, że podstawową cnotą chrześcijańską jest pokora. To prawda, jednak inną z właściwych chrześcijaninowi cech ducha jest cierpliwość. Nasza cierpliwość może być próbowana i doskonalona na wiele sposobów - przez utrapienia, przeciwności i uciski. Uciski, bowiem we fragmencie tym odnajdujemy zapowiedź szykan i prześladowań, którymi przez wieki poddawani będą uczniowie Chrystusa. Także dziś są na kuli ziemskiej miejsca, gdzie za wierność Bogu nietrudno stać się męczennikiem. Ale także w krajach tzw. cywilizowanych mamy nieraz do czynienia z utrapieniami i uciskami, może nie w postaci chłost, więzień i rozruchów, ale jednak. Jest widoczna presja, aby chrześcijaństwo i chrześcijan zepchnąć na margines, aby niszczyć bliskie im dziedzictwo i wyśmiewać związane z nim wartości. Wiarę nieraz traktuje się jako coś dziwnego, śmiesznego wręcz. Bycie chrzecijaninem to nie bułka z masłem. Łatwo powiedzieć o sobie "jestem chrześcijaninem", ale być dobrym chrześcijaninem jest trudno.
Życie chrześcijańskie winno być przepełnione modlitwą, o każdej porze dnia i nocy powinniśmy wielbic Pana. Winniśmy także żałować za nasze grzechy i pokutować, choćby poszcząc. Powinnismy wierzyć Bogu i starać się wypełniać wszystkie jego napomnienia. Musimy być czyści, aby nie dawać przeciw nam pretekstów dla Oskarżyciela. Choć nie zawsze będzie łatwo, ba - na ogół będzie niełatwo, chrześcijanin powinien zawsze być pogodny, otwarty i kochający drugiego człowieka. Powinien głosić innym swoją wiarę i bronić jej, gdy zajdzie taka potrzeba. Nie może przy tym zważać na to, czy przyniesie mu to poklask. Na ogół ściągnie to na jego głowę krytykę - ale cóż z tego? Dla tego świata możemy być głupcami i oszołomami - ważne jest, kim jesteśmy dla Boga. Pan tego świata nie jest w stanie nas zgnębić, bo nasz Pan jest on niego potężniejszy, a on jest z nami. Dlatego cokolwiek by się z nami działo tutaj, będziemy zawsze pełni radości wielbić Pana. Możemy nie mieć nic, a tak naprawdę mamy wszystko. Jeżeli tylko pójdziemy za Panem Jezusem.



Komentarze
Pokaż komentarze