Nie stać mnie na stratę czasu.
Wyrzuciłem Go jakieś 10 lat temu. Potem miałem epizod 1-roczny, jakieś 6 lat temu.
Wróć!
Powinienem zacząć tak:
„Jestem Bloxer i jestem uzależniony. Trzeźwieję od 10 lat."
Dla mnie telewizja jest rodzajem uzależnienia lub kroplówki.
A ja wolę porządne biesiadowanie:
Najpierw talerz gorącego internetowego krupnika- różne restauracje, różne smaki. Czasem ekspertment kończy się niesmakiem.
Na drugie danie stek z pobliskiej księgarni. Ostatnio smakują mi półkrwiste. Są soczyste i kontrowersyjne jak kotlet z ostatniej książki Naomi Klein (jeszcze trawię).
Do tego czerwone wino np. australijskie lub południowoafrykańskie (to zależy, z którym kolegą mam ochotę akurat podyskutować) to z Australii to trochę młody rocznik jeszcze, zbyt wyczuwalny smak alkoholu i owoców.
Do tego bukiet sałatek radiowych (też z internetu) szybkie małe kęsy, lekkostrawne dla kontrastu z ciężkim stekiem. Czasem mam ochotę na coś swojskiego, jakaś trójkowa sałatka z marchewki, a czasem coś egzotycznego- ani nazwy ani składników nie znam, języka nie rozumiem- smakuje dziwnie. Wykwintną też zjem czasami, serwowaną przez radiową dwójkę.
Na deser coś lokalnego, aby zobaczyć czym żyją ludzie naokoło mnie- miejscowe prasowe tiramisu, dopełni biesiadowanie.
Potem rachunek. Może troche większy niż roczny abonament za kroplówkę, ale nie szkodzi. I napiwek jeszcze dam- obowiązkowy wpis na blogu.
Bon apetit!



Komentarze
Pokaż komentarze (1)