13 obserwujących
303 notki
320k odsłon
  776   3

Czy opozycja jest gotowa do przejęcia władzy?

       Senator PO Barbara Zdrojewska zamartwia się na Twitterze czy społeczeństwo jest gotowe na rządy opozycji. I muszę przyznać, że bardzo zasadnym wydaje się to pytanie. Zwłaszcza, że większość z opozycyjnych politycznych opcji swój udział w rządach już miało. I co z tego wynikło? Niewiele dla nas Polaków. Najpierw czasy guru naszej ekonomii Leszka Balcerowicza o którym nawet młode lwy lewicy mówią wprost-...Rzecznik prasowy skonfrontuje Leszka B. - Mengelego polskiej gospodarki odpowiedzialnego za hekatombę 1990 roku... Z tym porównaniem to mocno przesadzili słowo grabarz w zupełności by wystarczyło. Dlatego lewacka młodzieżówka po chwili wycofała się z wpisu i przeprosiła byłego wicepremiera. Chyba Włodzimierz Czarzasty gówniarzerii palcem pogroził i się przestraszyli. A przecież Leszek Balcerowicz zasłużony dla tej lewej strony był niesłychanie. Zdołał przecież wprowadzić w życie pewne wytyczne z okresu rządów tej jedynie słusznej siły narodu. Zrównać inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią. Co prawda chłop ocalał, ale zaorał całą rzeszę rolnych robotników z byłych PGR-ów i spółdzielni produkcyjnych. O robotnikach i inteligencji technicznej z zamykanych zakładów też pamiętać należy. Intensywna polityka programu Leszka Balcerowicza  zmierzająca do zdecydowanego zduszenia narastającej inflacji i wprowadzania reform wolnorynkowych nie liczyła się z kosztami. Niestety koszty społeczne były znaczne m.in. spadek dochodów pracowników, wzrost kosztów utrzymania, bankructwo części zakładów pracy. Tą tragiczną sytuację miała łagodzić polityka społeczna i różnorodne jej programy firmowane przez Jacka Kuronia. Jako Minister Pracy i Polityki Socjalnej na trwale zapisał się zarówno w tej politycznej jak i kulinarnej historii naszego kraju. Zupa rozdawana bezrobotnym robotnikom i chłopom nazwana została kuroniówką. Jego pogadanki w Telewizji Polskiej podczas których tłumaczył problemy reform, ich niezbędne koszty, a także sugerował różne możliwości zmniejszenia dolegliwości. Doczekały się nazwy bajek dla ubogich. Włodzimierz Czarzasty nie bez kozery tym palcem młodym lewakom pogroził, bał się, żeby przez próbę rozliczenia okresu reformy Balcerowicza nikt nie wspomniał o spółkach nomenklaturowych prawdziwej patologii transformacji gospodarczej późnego PRL-u. A przecież była jeszcze sprawa pożyczki moskiewskiej, a i inne kwiatki z okresu rządów lewicy w III RP wypłynąć by mogły. A ugrupowanie pani senator Barbary Zdrojewskiej? Też wielkie zasługi w rządzeniu miały. Może przypomnę o polityce ciepłej wodzie w kranie. W założeniu Donalda Tuska to hasło miało być ilustracją prowadzonej przez niego polityki. Nie wielkie polityczne cele, ale ta przysłowiowa „ciepła woda w kranie”, czyli stabilizacja i materialny rozwój. Nie było stabilizacji, a tym bardziej materialnego rozwoju Polski i Polaków. Woda w kranie wystygła, a wprowadzona na deser podwyżka wieku emerytalnego spowodowała, że tego znerwicowany naród już nie strawił i podziękował. Będąc w opozycji PO też nie zachwyciło. Nie udany pucz, granie tylko i wyłącznie anty PiS-em nie zapewniło powrotu do władzy. A społeczeństwo nie jest gotowe na rząd, który obieca tylko ciężką pracę i wyrzeczenia. Za szklankę ciepłej wody w kranie już nikt pracował nie będzie. Zwłaszcza, że nie można pomijać tego, co PiS zrobił ludziom w głowach. Pokazał, że nie tylko szklankę ciepłej wody społeczeństwu ofiarować można.

 

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka