Przywołanie nazwiska pana posła było marketingiem - przepraszam - bronię procedur. Dlaczego bronię procedur , czyli wg pani Kempy, gadżetów ? Uważam, iż wyjaśnienie tła kompromitujących zachowań Zbycha i Mira nie powinno być dla opozycji jedynie dobrym pretekstem i jednocześnie orężem zatopienia Platformy. Mimo wszystko powinno być podstawą do znalezienia, jeśli nie konkretnych dowodów możliwych do wykorzystania w procesie karnym (przyznaję - w tej kwestii jest to głównie rola prokuratury), to przynajmniej miejsc gdzie można je znaleźć oraz – chyba najważniejsze, a co nie udało się jak widać po aferze Rywina – wytworzenie klimatu oraz konkretnych propozycji prawnych rozwiązań uniemożliwiających podobne historie w przyszłości.
Jeśli skupimy się na zadaniu „śmierci politycznej” bohaterom tej afery, to rzeczywiście żadne procedury nie są konieczne. Zresztą dla Zbycha i Mira wyrok „śmierci politycznej” zapadł - i słusznie – ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czy komisja sejmowa, której jedną z podstaw działania jest KPK i regulaminy sejmowe ma być miejscem szukania następnych kandydatów do wymierzaniem kary „śmierci politycznej” to ja przestaje wierzyć w sens komisji śledczych. Prace takiej komisji będą jedynie potwierdzeniem tezy klasyka , że polityk to mucha i można go zabić gazetą a ona sama w taką gazetę sie zamieni.
Jeśli zaś komisja ma szukać dowodów do wydania wyroku „śmierci cywilnej” czyli konkretnych dowodów winy podpadających pod kodeks karny oraz wypracować podstawę do „sanacji” procedur legislacyjnych i dyscyplinowania posłów to , czy się to komuś podoba czy nie, MUSI stosować procedury wynikające ze sposobu jej prawnego umocowania. Nie może być bowiem tak , iż w walce o procedury , komisja zawiesza jednocześnie te procedury na kołku.
No chyba , że przyznamy iż jesteśmy bezsilni a obecnie obowiązujące procedury dla całkowitego wyjaśnienia tej sprawy są warte funta kłaków. Ale takie postawienie sprawy i aby prace komisji nie ograniczyły jedynie się do wydawania wyroków „śmierci politycznej” muszą zakładać minimum wspólnoty celów i minimum zaufania między członkami komisji. No ale na to się nie zanosi.
Dlatego też podoba mi się pomysł by pracom komisji śledczych przewodniczył zawodowy sędzia w stanie spoczynku – wiem , że i wówczas będą głosy niezadowolenia bo jak wiadomo „sprawiedliwość musi być po naszej stronie” ale prawdopodobieństwo nadużyć proceduralnych będzie mniejsze...
PS
można na mnie pobluzgać i wypomnieć błędy ortograficzne ale pod warunkiem rozwiązania zapomnianej zagadki...
Komentarze
Pokaż komentarze (3)