Słuchając i czytając , co trzeźwiejszych , komentatorów w mediach „pro” i „anty” reżimowych wydawałoby się , że wszystko jasne. No bo tak :
- punktem wspólnym prawie wszelkich tych analiz jest twierdzenie , wydaje mi się słuszne , że rezygnacja premiera Tuska z kandydowania podyktowana jest obawą przed dezintegracją Platformy bez względu na to jaki byłby wynik wyborczy dla urzędującego premiera i jednocześnie szefa partii. Na marginesie - jaka jest moja opinia o zwolennikach „tchórzostwa” przedstawiłem tutaj....
- następny punkt wspólny tych analiz to przekonanie (również wydające się być naturalne) iż p.Tusk , którego zdanie przy wyborze kandydata będzie decydujące, chętniej widziałby na urzędzie prezydenta taką osobę , która nie miałaby zbyt dużej możliwości „emancypacji” .
A więc ewentualny zwycięzca z nominacji PO nie może zostać przeciwwagą dla osoby i pozycji Tuska. Jak na tym tle wyglądają potencjalni (na dzisiaj) dwaj kandydaci ?
- p.Komorowski – na pewno jego pozycja w PO jest mocna. W przypadku przenosin do Pałacu mógłby pociągnąć za sobą sporą grupę polityków PO i jednocześnie równie sporą w niej zostawić. To zdecydowanie ułatwiłoby jego „emancypację” od Tuska i zachowanie wpływu na partię. Gdyby w wystawieniu Komorowskiego ktoś dopatrzyłby się makiawelicznego planu by narazić go na przegraną , a tym samym wyautować go z PO , to moje szczere uznanie dla tego kogoś...
- p.Sikorski – ma bez porównania mniejsze zaplecze w partii. Trudniej byłoby mu skompletować swoją kancelarię , która byłaby znaczącą pomocą w uniezależnianiu się od Tuska. Również może zapomnieć o wpływie na partię , która go wystawi. Co prawda przegrana , w przeciwieństwie do Komorowskiego, na długo wybije mu z głowy większe ambicje polityczne ale jak widać idzie na takie ryzyko ( i to mi się podoba). Sięgając w daleką przyszłość – w przypadku wygranej , po zakończeniu kadencji , chcąc łatwiej znaleźć swoje miejsce (przykład Kwacha pokazuje , że to trudne) w polityce europejskiej lub światowej, dalej byłby skazany na PO. Ta ostatnia uwaga zakłada oczywiście , że tzw. scena polityczna jest zabetonowana na amen.
Tak, biorąc za punkt wyjścia wspólne elementy analiz, bardzo od siebie odległych komentatorów i dokładając swoje sympatie, chciałbym z aprobatą zakrzyknąć : „a jednak Radek !!!” Dodam jeszcze do tego iż wypowiedź Pana Prezydenta o „nie przekraczaniu granic” przy wyłanianiu kandydata przez PO – a więc jasnej sugestii iż Radek jako kontrkandydat były dla Niego kamieniem obrazy – świadczy iż kampania byłaby emocjonującym starciem dwóch światów oraz.......sporów co zrobić z Pałacem Kultury i Nauki .
Zapewne nie będzie to jednak Radek... Czy zatem komentatorzy się mylą ?
PS.
Niepochlebne o mnie opinie można zamieszczać po rowiazaniu zapomnianej zagadki... - dla ułatwienia : nie jest to projekcja wyglądu i zajęcia przyszłego przegranego...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)