Wczoraj na portalach pojawiła się informacja iż sprawa o zniesławienie Jurgiel vs Rokita , z powództwa tego pierwszego ,ciągnąca się od 2006r potrwa sobie jeszcze czas jakiś...
Nie interesuje mnie kto jest stronami tego postępowania , nie interesuje mnie to, czy powód miał prawo czuć się zniesławiony i jak wielka była to zniewaga...
Interesuje mnie to, że sprawa wydająca się być prostą ciągnie się już tyle lat, końca nie widać a ja , w jakimś stopniu , to finansuje.... Ale to jeszcze pikuś - nie pierwszy i nie ostatni raz moje pieniądze są wyrzucane w błoto - mówi to przede wszystkim wiele o naszym sądownictwie.... To zostawiam specjalistom, ale jesli będą mówić tylko o mizerii finansowej to nie będę miał o nich dobrego zdania...
Jest bowiem sprawa jeszcze ważniejsza ,o której już wypowiadać sie mogę . Można sobie wyobrazić przypadek, w którym człowiek zniesławiony, nie mogąc szybko dojść sprawiedliwości, może ponieść szkody nie do naprawienia np. przez utratę zaufania w życiu prywatnym, publicznym czy zawodowym... Uznanie powództwa po tak długim czasie będzie jedynie „nagrodą pocieszenia” , którą wygrany będzie mógł sobie schować wiadomo gdzie....
No ale takie czasy – jednostka niczym.... Są inne priorytety , w których można się
wykazać troską i wrażliwością na dużo „większą skalę” ...



Komentarze
Pokaż komentarze