.... słów parę o "wywiadzie" ...
Każdy człowiek może się zmienić. Każdy człowiek , nawet wbrew sobie, może mieć swoją "drogę do Damaszku"...
Czy mam jakieś specjalne prawo i "papiery" na ocenę autentyczności zmian ludzkich zachowań i sposobu postrzegania świata ? Nie mam..... Ale jeśli od autentyczności lub pozoru tej zmiany w jakimś stopniu zależą losy moje i moich bliskich to mimo braku tych "papierów" nie mam oporu przed oceną.
A ocena w tym przypadku jest negatywna. Wynika ona z prostej , dla mnie oczywistej, przesłanki : z braku deklaracji , jasnego sprzeciwu pana Jarosława Kaczyńskiego wobec mniej lub bardziej zakamuflowanych twierdzeń prezentowanych w grupach społecznych do ktorych sie odwołuje i wśrod których ma najzagorzalszych zwolenników, o tym iż jego adwersarze polityczni "maja krew na rekach" oraz iż mówiąc o porozumieniu czy kompromisie nie stwierdził jasno i dobitnie (a przecież do tego jest zdolny) iż nie będą one mozliwe jeśli ktokolwiek bedzie wyrażał "żal" iz to nie ten samolot miał....
Pewnie zaraz ktoś zakrzyknie , że przeciez nikt go o to nie pytał.... Jesli Go nikt o to nie pytał lub nie chciał zapytać to wg mnie "wywiady na kolanach" nie są już wyłączną specjalnością pewnej gazety... A jeśli sam nie chciał wyjść z takimi deklaracjami to albo nie wie , że takie teksty rownież w S24 ( a więc w miejscu gdzie udziela wywiadu) się ukazują albo ,o tym wiedząc , nie przykłada do tego znaczenia... Jakoś nie chce mi się wierzyć (tu ze mnie pewnie w opinii wielu wyjdzie "nieprawdziwość" ) aby pan Kaczyński o tym nie wiedział... A jesli nawet to sztab wie....
Wszystko inne jest dla mnie nieważne - ani cukiernica, ani balans bieli , ani piętro budynku... Dla oceny autentyczności przemiany nie jest ważne również to, co na mój (obdarzając różne środowska pejoratywnymi określeniami) temat pan Jarosław Kaczyński mówił przed Katastrofą...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)