29 obserwujących
2055 notek
518k odsłon
230 odsłon

Ranny pies wojny

Wykop Skomentuj

Członkowie brytyjskiej partii nacjonalistycznej Britain First, występującej przeciwko masowej imigracji i islamizacji kraju, budowie meczetów, znanych z działań bezpośrednich jak "chrześcijańskie patrole", wyprodukowali spot, odwołujący się do brytyjskich symboli Bitwy o Anglię. Zdjęcie Spitfire'a, z namalowanym Kaczorem Donaldem, za którego sterami siedział jeden z największych asów przestworzy II WŚ.



Był indywidualistą, jednostką niepokorną, awanturniczą, buntownikiem, żył tak jak chciał na krawędzi, fascynował i gorszył. Powrót do normalnego pokojowego życia bez emocji, bez adrenaliny był dla niego trudny. Nie mógł żyć bez funkcjonowania na wysokich obrotach, bez ocierania się o śmierć. Walka była częścią jego życia, adrenalina bez której koszula parzy, kawa nie smakuje. Jego indywidualizm był wpisany w działanie i etos tej grupy. Oni w Dywizjonie 303 musieli tacy być, z niskim progiem świadomości niebezpieczeństwa. Polska brawura była początkowo w RAF uznawana jako coś niedopuszczalnego.



Za sterami Spitfire'a, z filmiku British First, siedział urodzony na Ursynowie Jan Zumbach, ps. Kaczor Donald. Charakterystyczne malowanie z logo Kaczora Donalda i Eskadry Kościuszkowskiej nosi jeden z samolotów Spitfire, należących do historycznej eskadry Royal Air Force o nazwie Battle of Britain Memorial Flight.



Dywizjon 303 zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji ówcześnie przyznawanych zestrzeleń spośród wszystkich brytyjskich dywizjonów lotnictwa myśliwskiego (od lipca do października 1940 roku). Zwycięstwa - 126, zestrzelenia - straty 7:1, 18:1 - sukcesy straty w ludziach, J. Zumbach - 8 zestrzeleń. W dalszych latach, walcząc z Niemcami, Zumbach odnotuje kolejne, co da mu miejsce wśród asów lotnictwa myśliwskiego II WŚ. Bitwa o Anglię staje się jedyną pośród wszystkich zmagań drugiej wojny światowej, gdzie Polacy mieli realny wpływ na zwycięstwo, gdzie bez ich udziału w walce, wynik bitwy mógłby być inny.



Był wnukiem szwajcarskiego emigranta i synem Eugeniusza, który miał podwójne obywatelstwo: polskie i szwajcarskie. Matka pochodziła z okolic Płocka, z rodziny ziemiańskiej. Sam posiadał obywatelstwo szwajcarskie. W latach 1922-1935 mieszkał koło Brodnicy, gdzie jego ojciec uzyskał pohakatowski majątek ziemski. W wieku trzynastu lat, młody Jan Zumbach był świadkiem lotniczych akrobacji, jakich dokonywali polscy piloci. Spodobały mu się to tak, że poprzysiągł sobie, że w przyszłości będzie pilotem. Jego marzenia się spełniły W 1936 Jan Zumbach zgłasza się na ochotnika do lotnictwa i służby wojskowej, dokonując oszustwa, gdyż do wojska wstąpić mogły jedynie osoby posiadające polskie obywatelstwo. Jako dowód tożsamości przedstawia dokument, który nie podaje jego obywatelstwa. Jedno z ćwiczeń w szkole orląt polegało na skierowaniu samolotu wprost na lecący z naprzeciwka samolot i skręceniu w ostatniej chwili. Po jednej z takich prób, ledwo uszedł z życiem. Mimo to instruktor, wezwał go do siebie i powiedział: za wcześnie skręciliście Zumbach.



Przychodzi 1939 rok. Ma wypadek na P-11, zakończony złamaniem nogi, nie uczestniczy w walkach. Lata tylko jako pilot łącznikowy na awionetce. Przeleci nią do Rumunii. W pewnym momencie kończy się paliwo. Ostatnie litry pozwalają wylądować na polu lucerny. W dobrym nastroju dwie godziny póżniej jest już na dworcu towarowym w Bukareszcie. Sztab Generalny spodziewał się sytuacji, w której konieczna będzie ewakuacja do Rumunii. Grupa oficerów, ma przygotować drogi ucieczki. Następnego ranka mieli już w rękach fałszywe paszporty. Jedzie skulony pod wagonem, jest bardzo zimno, nie może się ruszyć . Nie dalej jak metr od jego twarzy przelatuje ziemia rozgrzana jesiennym słońcem. Potem wagon pełen przebranych Polaków. Mimo tej maskarady natychmiast rozpoznaje polskich wojskowych. Z Rumunii dociera do Bejrutu. A już w trzy dni przy nabrzeżu portowym czeka na niego łajba. Drogą morską do Marsylii. Tam zostaje przyjęty do francuskiej armii. Niektórzy z uciekinierów jeszcze pamiętają czasy zaborów. Nie chcieli do tego wracać. Było im obojętne, gdzie będą walczyć, jak i czym. Ruszali do walki po to by nie dać sobie po raz kolejny nałożyć kajdanów.



Pod koniec czerwca kampania francuska zakończyła się klęską. Oficerowie i żołnierze polskich sił powietrznych gdy tylko mogli, przedostawali się do się do Anglii. Jan Zumbach z wybrzeża francuskiego ewakuuje się na statku „Kmicic”. Spotkało go szczęście. Bardzo szybko trafia do organizowanego dywizjonu. który otrzymał numer 303. Kaczor Donald był wściekły kiedy musiał jeździć na rowerze (miał imitować samolot) razem z kolegami i uczyć się podstawowych angielskich zawołań oraz formacji lotniczych, stosowanych na Wyspach. Kiedy pozwolono mu już zasiąść za sterami Hawker Hurricana, wciąż był niezadowolony, bo w ramach ćwiczeń prowadzi tylko pozorowane ataki na bombowce. Znaleźli się w końcu w ogniu prawdziwych walk. Będąc w gotowości bojowej nie mogli opuszczać terenu lotniska. Grali w karty, szachy, mogli się przespać. Stąd też w gruncie rzeczy mieli dość luksusową wojnę. Z pokojowego życia na ziemi przeskakiwali w niską temperaturę na dużej wysokości i w prawdziwą wojnę, która trwała godzinę lub półtorej. Być może stwierdzenie Anglików, że Polacy walczyli z zaciętością wściekłych lub rannych psów, wynika z tego , że czym więcej bólu się zadaje, tym bardziej są agresywne. Australijczyk czy Nowo Zelandczyk często nigdy na oczy nie widział Niemców. Walczył bo taki był rozkaz. Bronił wysp brytyjskich. Natomiast Polak walczył z Niemcem jako bezpośrednim przeciwnikiem, który zajął jego Ojczyznę. Bardziej był zdeterminowany do tego, żeby strzelać nie tyle do samolotów, co do samych Niemców. Zachowanie niestety w czasie wojny jest odzwierciedleniem naszych najbardziej prymitywnych popędów i zachowań. Nie można ich uznać jako nienormalne, nie, to są normalne zachowania tylko w sytuacji nienormalnej.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura