34 obserwujących
2561 notek
626k odsłon
314 odsłon

Żona policjanta

Wykop Skomentuj1

Żona policjanta


Dla przemocy zawsze znajdzie się miejsce w kinie. Przemoc w różny sposób jest traktowana, bez niej nie byłoby kina akcji, kina zafascynowanego złem. Widzowie, nie odczuwając znużenia, oglądają ją dla własnej przyjemności, dla doznań ekstatycznych. Są też filmy, które ją traktują z pozycji misyjnej wymagając od widza współuczestnictwa, traktują ją z zaniepokojeniem. Propagują nią swoje idee pokazując problemy naszej cywilizacji.


Wyzwiska, przykrości, upokorzenia, które stopniowo przybierają na sile, określa się mianem przemocy psychicznej.. Najczęściej jej ofiarami padają kobiety. Nierzadko również mężczyźni żyją w toksycznych związkach, w których rolę kata przyjmuje kobieta. Często stykamy się z przemocą fizyczną. Słyszymy o niej nieustannie w mediach: ojciec zabija swoją rodzinę, matka zabija dziecko, dziecko morduje matkę...Głęboko skrzywdzony wewnętrznie człowiek, zagubiony, szukający odreagowania, mści się na partnerce.


Reżyser Philip Gröning przygotowywał swój scenariusz przez wiele lat bazując na prawdziwych historiach bitych kobiet. Jego film „Żona policjanta” nagrodzony w Cannes Nagrodą Specjalną Jury, stał się ilustracją niedawnego raportu Agencji UE, gdzie jak się okazało co trzecia kobieta staje się ofiarą fizycznej lub seksualnej przemocy. W którym to raporcie, burząc stare stereotypy , Polska wypada dość dobrze. Choć wyniki badań budziły wątpliwości to i tak nawet zmniejszając skalę zjawiska musiały zaniepokoić.


Młode, sympatyczne małżeństwo w krótkich ujęciach oddzielone 59 przejściami przez ekranową czerń. Christine, Uwe i ich córeczka wydają się być normalną rodziną z małego niemieckiego miasteczka. Ona realizuje się jako matka, uśmiechnięty mąż pracuje w policji. Ale to tylko pozory. Zaczyna pojawiać się izolacja rodziny od świata zewnętrznego, narastający lęk. Pokonany przez frustrację mężczyzna zaczyna znęcać się nad żoną. Mimo to Christine nie chce się sprzeniewierzyć uciążliwym próbom bycia dobrą żoną. Nie odczytujemy w jej twarzy planu buntu i ucieczki. „Mama śmierdzi” – mówi mała Klara siedząc u ojca na kolanach. Matka dziewczynki, rozebrana, brudna, siada obok nich na kanapie. Mąż szyderczo się śmieje. Oszołomiona, rozbita już się więcej nie odnajdzie. Tak reżyser pokazuje nam narastającą depresję, w którą popada maltretowana żona. Nie poznamy też bliżej starszego mężczyzny, który pojawia się w filmie. Sami musimy rozstrzygnąć kim jest..


To z pewnością dziwny film. Bazuje na improwizowanych scenach. Porzuca tradycyjną narrację stając się trudny w odbiorze. Duża część małych samodzielnych opowieści nie ma połączenia z głównym wątkiem, czasami nic się nie dzieje, czasami widzimy tylko krojoną cebulę. Pozorny brak zwartości dramaturgicznej dać ma efekt zwykłego powolnego życia, chłodną analizę sytuacji, którą dopiero przerwie czujne oko kamery rejestrujące coraz więcej siniaków na ciele Christine. Tak reżyser mówi o biometrycznych impulsach pojawiających się na ekranie kilkadziesiąt razy:

„Ten matematyczny zabieg nałożony na historię o uczuciach przypomina widzom, że znajdują się ciągle między tym, co racjonalne, a tym, co emocjonalne. Po najmocniejszych scenach, które uruchamiają silne emocje, wracamy do chłodnych numerów. To jakby odliczanie kolejnych scen z życia, układanie ich w przeszłość. Bez oceniania i moralizowania”.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura