33 obserwujących
2692 notki
674k odsłony
  725   1

Le Figaro/ Wkraczamy w nową zimną wojnę, która może oznaczać koniec naszej historii ”

Le Figaro/ Wkraczamy w nową zimną wojnę, która może oznaczać koniec naszej historii ”

FIGAROVOX / TRIBUNE - Pandemia ujawnia głębokie zmiany w systemie międzynarodowym, które ludzie Zachodu często próbowali zignorować, 

analizuje Pierre-Henri d'Argenson. 

Tylko (...)realistyczna wizja globalnych wyzwań pozwoli Europie uniknąć strategicznej marginalizacji.


Autor: Pierre-Henri d'Argenson


28.04.2020 o 16:50, zaktualizowany 28.04.2020 o 20:07


Pierre-Henri d´Argenson jest wysokiej rangi urzędnikiem i byłym wykładowcą międzynarodowych zagadnień w Sciences Po. Opublikował Koniec świata i ostatniego boga: nowy horyzont dla ludzkości (Liber, 2018).


Rzadko można zrozumieć kryzys, gdy jest się w jego środku. Wielkie wstrząsy, które miały miejsce od zakończenia zimnej wojny, nie zawsze były rozszyfrowalne w momencie ich wystąpienia, bez wątpienia należały do epoki transformacji, która dała początek nowemu światu, (...) Teraz świat jest nagi i nie mamy wyboru, musimy(.....) spojrzeć na geopolityczną prawdę, którą nam daje, i na konsekwencje, które będziemy musieli szybko wyciągnąć, aby w niej przetrwać jako wolni ludzie.


Nie będziemy dłużej wierzyć w artykuły o globalistycznym świecie, który twierdzi, że wszyscy są wszędzie w domu.

Spójrzmy na fakty. Podczas kryzysu wydarzyły się trzy absolutnie uderzające rzeczy. Pierwszy polega na tym, że przy pierwszych alertach wszyscy wrócili do domów, do swojego kraju. W ciągu nocy turyści przechodzili ze statusu szczęśliwych koczowniczych podróżników do statusu niechcianych obcokrajowców, czasami poddawanych wrogim zachowaniom ze strony lokalnych populacji. Szczęśliwa globalizacja właśnie zrzuciła maskę. Obywatele świata wyparowali. Turysta, student, biznesmen stali się między innymi tym, czym zawsze byli: obcokrajowcami. Oczywiście, gdy kryzys się skończy, obrót towarami i ludźmi wznowi swój obieg, ale nie będziemy już wierzyć, w szczególności my, Europejczycy, których namawiano do jeszcze większego otwarcia się na globalizm, w którym twierdzono, że wszędzie jest się w domu.


Drugim uderzającym faktem jest brak międzynarodowej solidarności w kryzysie. Wirus, podobnie jak dzisiaj, nie był traktowany jako wspólny wróg ludzkości. Każde państwo wdrożyło własną strategię, bez koordynacji z innymi, bez odwoływania się do organizacji regionalnych i bez zaprzestania geopolitycznych ambicji. (...) Te narodowe podziały w walce z wirusem zmusza europejskie elity do przyznania się do tego, co stanowiło wyzwanie od dziesięcioleci: naród pozostaje podstawowym fundamentem społeczeństwa światowego.


Chiny są jedynym „pretendentem”, który ma zarówno zdolność, jak i wolę zdetronizowania Stany Zjednoczone i Zachodu z ich pozycji światowych liderów.

Trzecim kamieniem milowym jest krystalizacja napięć geopolitycznych między Chinami a Zachodem, które kształtują kontury nowej zimnej wojny zorganizowanej na osi Chiny-Stany Zjednoczone. Pozbawiony ideologicznego antagonizmu świat powstały po upadku ZSRR przywrócił cywilizacyjne rozszczepienia w wielobiegunowym świecie zdominowanym przez Stany Zjednoczone. Nowością, podkreśloną przez obecny kryzys, jest pojawienie się Chin jako jedynego „pretendenta”, który ma zarówno zdolność, jak i chęć zdetronizowania Stany Zjednoczone i szeroko rozumiany Zachód z miejsca światowych liderów. (...) Wielka polityka sojuszy, która przestała być wykorzystywana wraz z rozprzestrzenianiem się organizacji międzynarodowych i złudzeniem dużego globalnego rynku postnarodowego, z pewnością powróci na pierwszy plan. Europa jest najbardziej nieodpowiednio przygotowana, by wziąć w tym udział, biorąc pod uwagę zorganizowany upadek kultury strategicznej i niechęć do zaakceptowania faktu, że rosnące wzajemne powiązania społeczeństw ludzkich, postrzegane jedynie jako czynnik pokoju, mogą również podsycać wojny informacje, rozszczepienia tożsamości.

(...)


Europa stała się teraz strefą buforową dla konfrontacji między Chinami i Stanami Zjednoczonymi.

W tytanicznej konfrontacji wypowiedzianej między Stanami Zjednoczonymi zagrożona władza w Chinach, rosnąca władza, konfrontacja niosąca ryzyko wojny, jak wykazał Graham Allison w swojej książce W stronę wojny (Odile Jacob, 2019), Europa jest, jak to było podczas zimnej wojny, centrum wyzwań. Rzut oka na mapę globalnych przepływów gospodarczych pokazuje, że Europa nie jest już peryferyjna, ale dziś stała się strefą buforową konfrontacji między Chinami i Stanami Zjednoczonymi. To może wyjaśniać, dlaczego „oś” ogłoszona przez Baracka Obamę w kierunku strefy Indo-Pacyfiku nie przyniosła rezultatów, w przeciwieństwie do projektu „nowego Jedwabnego Szlaku” realizowanego przez Chiny, którego celem jest zdominowanie Kontynentu Eurazjatyckiego.. Ujawnienie w mediach chińskich ambicji zmusza zachodnich przywódców do stawienia czoła nieprzyjemnym realiom, które dotąd były zamiatane pod dywan. Dotyczy to w szczególności Europy: jeśli kontynuuje kurs, nie zmieniając modelu ekonomicznego przeniesienia swojego przemysłu do Azji, asymetrycznego otwarcia handlu i finansowania kredytowego konsumpcji poprzez oszczędności Chińczycy, Europejczycy w 2030 r. (Raczej południowi, w tym Francuzi) będą działać taniej dla chińskiej grupy, będą monitorowani przez chińskie technologie i amerykańskie oprogramowanie, będą konsumować jeszcze więcej amerykańskiej subkultury, (...)utracą wolność. Kryzys grecki z 2010 r., W którym kraj ten był traktowany jako kraj rozwijający się, daje posmak. Koronawirus zdziera wszystkie maski.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka