37 obserwujących
3041 notek
758k odsłon
  109   0

"W antyrasizmie nie chodzi już o równość, ale o ideologię”

Die Welt/


Filozof Alain Finkielkraut uważa antyrasizm za „komunizm XXI wieku”. Wstyd bycia białym zastąpił burżuazyjne wyrzuty sumienia. Potępia „rezygnację państwa z utraconych obszarów republiki”.



Filozof Alain Finkielkraut


„W antyrasizmie nie chodzi już o równość, ale o ideologię”



Autorstwa Eugénie Bastié



Filozof Alain Finkielkraut, urodzony w Paryżu w 1949 r. Jako syn ocalałego z Holokaustu i członek Académie française, od lat jest gorącym krytykiem współczesnego relatywizmu kulturowego. Ostro skrytykował politykę imigracyjną Angeli Merkel; w ostatniej francuskiej kampanii wyborczej prezydenckiej wypowiedział się przeciwko Emmanuelowi Macronowi i Marine le Pen, a w 2019 r. został obrażony podczas demonstracji żółtych kamizelek, uznano to za skandal antysemicki o międzynarodowym rozgłosie..



Najbardziej znane książki Finkielkrauta, które zostały przetłumaczone również na język niemiecki, to „The New Disorder of Love” (wraz z Pascalem Bruckner, 1977), „The Defeat of Thought” (1987) i „Loss of Humanity”. Proces na XX wiek ”(1998).



ŚWIAT: Zabicie George'a Floyda przez amerykańskiego policjanta wywołało niepokój w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump oświadczył następnie, że chce przywrócić „Prawo i porządek”. Co sądzisz o tych płonących i krwawiącym Stanach Zjednoczonych?



Alain Finkielkraut: Staliśmy się widzami, co odróżnia nas od ludzi z przeszłości. Widzimy rzeczy, o których nasi przodkowie dowiedzieliby się wyłącznie na podstawie opowiadań lub pisemnych raportów. I nie ma prawie żadnych wyjątków od tego „my”: bez względu na to, gdzie mieszkamy, dzięki telewizji jesteśmy zawsze w pierwszym rzędzie.



Obraz George'a Floyda, który jest systematycznie duszony przez policjanta z Minneapolis, zobaczył cały świat i jest to obraz głęboko niesławny. „Nie mogę oddychać” - jęczał i błagał ten czarny mężczyzna, podczas gdy jego biały kat wytrwale, bez wahania, naciskał kolanem jego szyję, aż w końcu nastąpiła śmierć. Rozumiem Amerykanów, którzy spontanicznie wyszli na ulice, by wyrazić swoje obrzydzenie, oburzenie i gniew. Jednak zadaję sobie również pytanie: czy można naprawdę wyciągnąć z tego obrazu całą prawdę o Ameryce?



Kwestia Czarnych jest i pozostaje wielką tragedią amerykańskiej historii, ale nie można jej streścić jedynie tym morderstwem George'a Floyda. Emocje powinny skłonić cię do myślenia, ale nie powinieneś lekceważyć faktów. Ponieważ istnieją oficjalne liczby: Według bazy danych Washington Post, od 1 stycznia 2015 r. Policja zabiła dwa razy więcej białych (2416) niż czarnych (1263).



Z pewnością wygląda to zupełnie inaczej, jeśli wziąć pod uwagę relacje w populacji: czarni stanowią 13% populacji USA, a biali 76%. Ale w tym kraju, w którym policja tak szybko naciska na spust ponieważ wszędzie tam jest broń, tak naprawdę nie można mówić o „systemowym” lub strukturalnym rasizmie funkcjonariuszy organów ścigania.



Historia również odgrywa tutaj rolę: amerykańska wojna domowa, ruch wojny domowej, który doprowadził do niepodległości, „akcja afirmatywna” na uniwersytetach, która miała ustanowić faktyczną formalną równość praw, obrona mniejszości przez politycznie poprawnych i dwie kadencje Baracka Obamy w Białym Domu.



Są też inne obrazy: afroamerykańskiego burmistrza Houston, który ogłasza pogrzeb George'a Floyda w swoim mieście, lub afroamerykańskiego burmistrza Atlanty, który ostro skrytykował uczestników zamieszek, którzy plądrowali sklepy podczas akcji protestacyjnych. Na czele dwóch byłych bastionów segregacji rasowej stoją teraz posiadacze czarnych mandatów.



I biali rasiści również zauważyli tę ogromną zmianę: pojawiają się natychmiast i krzyczą „Nie zastąpisz nas!” Ponieważ obawiają się, że Stany Zjednoczone wymkną się z ich rąk i że wcześniej czy później znajdą się w sytuacji gdy będą mniejszością. I właśnie ci ludzie ze swoimi obawami stanowią trzon elektoratu Donalda Trumpa. A on z kolei przede wszystkim zwraca się do nich, zamiast do całego narodu. Wlewa olej do ognia.



ŚWIAT: Kryzys w Stanach Zjednoczonych doprowadził również do wznowienia protestów przeciwko przemocy wobec mniejszości przez rasistowskich funkcjonariuszy policji we Francji. Chodzi przede wszystkim o przypadek Adamy Traoré. Czy istnieje obawa, że ten amerykański problem można teraz zaimportować do Francji?



Finkielkraut: W Paryżu i większości innych Francuzów (...)



W miastach demonstranci, których ogarnęła prawdziwa mimetyczna obsesja, trzymali te same plakaty i znaki, co w USA: „Nie mogę oddychać”, „Brak sprawiedliwości, brak pokoju” i „Czarne życie ma znaczenie”. Z pewnością w szeregach policji są rasiści, których należy surowo ukarać, w tym względzie minister spraw wewnętrznych ma rację: nie można tego tolerować.



Byłoby jednak złośliwe stwierdzenie, że policja w naszym kraju szerzy rasistowski terror przeciwko ludności imigracji afrykańskiej lub arabskiej. Rzeczywistość jest zupełnie inna.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale