39 obserwujących
3667 notek
918k odsłon
  72   0

Jak być kochaną

Film "Jak być kochaną" opowiada o trudnych wyborach przed jakimi stawali polscy aktorzy w okresie okupacji.


W kawiarni "U aktorek" Interes szedł wyśmienicie – klienteli nie brakowało. W kawiarni można było

zobaczyć występ między innymi Miry Zimińskiej i Janiny Romanówny oraz wielu innych znanych artystów (co miesiąc kawiarnia ustalała repertuar). Za występ w kawiarni artysta mógł zarobić 500–700 zł. Jednak Jan Kreczmar, który pracował w kawiarni „U Aktorek”, napisał, że aktor, który zdecydował się na pracę jako kelner, zarabiał zdecydowanie mniej niż na przykład w teatrzyku rewiowym. Maria Malicka przeszła z kawiarni „U Aktorek” do teatru jawnego, „Komedii”, ponieważ w teatrze zaproponowano jej znacznie lepsze warunki finansowe. W 1944 r. aktor w „Komedii” zarabiał 250 zł dziennie, a więc około 7 tys. zł miesięcznie. Roman Niewiarowicz, główny reżyser tego teatru, zarabiał około 50 tys. zł miesięcznie. Praca Niewiarowicza w teatrze była tylko przykrywką dla jego działalności konspiracyjnej. Był oficerem wywiadu ofensywnego WW 7218, czy według innych źródeł kontrwywiadu ZWZ – AK. Pierwszą jego zasługą było "rozpracowanie” Igo Syma (aktora podejrzewanego o współpracę z wywiadem niemieckim jeszcze przed wojną, kolaborującego z Niemcami w czasie jej trwania), które zakończono wykonaniem wyroku śmierci. Zarobki reżysera budziły kontrowersje wśród aktorów. Bohdan Korzeniewski twierdził, że taka pensja dla osoby, która działała w podziemiu, wydawała się w okresie wojny bardzo podejrzana. Trudno jednak nie stwierdzić, że pracując w kontrwywiadzie by się uwirygodnić trzeba wielokrotnie przekraczać granice wyznaczone przez zasady moralne. A decyzje powojenne w stosunku do Niewiarowicza były podyktowane w moim przekonaniu jego przeszłością przedwojennego oficera i działalnością w AK, które było po wojnie szykanowane. Bohdan Korzeniewski jak i Schiller po wojnie zaś rozpoczęli głęboki flirt z komunistami. Zasiłki przyznawane przez Delegaturę Rządu wynosiły 600–1000 zł miesięcznie.W czasie okupacji lepiej było tak jak Niewiarowicz, aż tyle nie zarabiać. Po wojnie sąd weryfikacyjny Związku Artystów Scen Polskich uznał jego zasługi konspiracyjne, ale zawiesił go w działalności artystycznej (na rok pozbawiono go uprawnień organizacyjnych i na trzy lata zakazu pełnienia funkcji kierowniczych) za nadużywanie swojego stanowiska w okresie okupacji. Decyzja taka została w moim przekonaniu narzucona przez władze komunistyczne walczące z podziemiem akowskim.

Niektórych aktorów Niemcy szantażem zmuszali do współpracy. Zależało im na stworzeniu pozorów, że w Polsce panuje „ład i porządek”, a ludzie, którzy się nie buntują, mają zapewnioną rozrywkę na odpowiednim dla nich poziomie. Bogusław Samborski zagrał

w antypolskim filmie Heimkehr, prawdopodobnie po to, by ratować żonę Żydówkę. Także Adolf Dymsza twierdził, że do występów został zmuszony, choć często spotykano go w otoczeniu żołnierzy niemieckich. Kazimierz Junosza-Stępowski grał w „Komedii”, gdyż nie potrafił nie pracować w teatrze. W kawiarni „Znachor” jako kelner nie czuł się najlepiej. Aktorzy mówili, że nie rozumiał słów „walka”, opór. Przyjmował pracę tam, gdzie więcej płacili. Taki po prostu był. Ale gdy Igo Sym proponował mu bardzo wysoką gażę za rolę w filmie Heimkehr, odmówił. Współpracujący z Niemcami aktorzy dostali w czasie wojny upomnienia władz podziemnych. Po wojnie sąd ZASP zawiesił ich w działalności artystycznej. Niektórych z nich oskarżono o współpracę z okupantem i po wojnie sądzono na podstawie dekretu z 31 sierpnia 1944 r.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale