NOWY WĄTEK: "FUNDUSZ"
Od 1981 Zachód pompuje w Solidarność miliony. AFL-CIO z USA, Kultura Paryska, Watykan, związki z Niemiec. Dolary, franki, marki idą w bibułę, w nadajniki, na rodziny internowanych. Oficjalnie SB nie może tego zatrzymać.
Więc SB robi coś sprytniejszego - nie zatrzymuje, tylko przejmuje od środka.
Mechanizm w scenariuszu:
W 1982 roku SB, przez agenturę ulokowaną w Biurze Koordynacyjnym Solidarności za granicą i w kurii, tworzy równoległy kanał przerzutowy. Przesyłki idą przez port w Hamburgu i przez Świnoujście, w kontenerach z pomocą humanitarną. Na papierze wszystko dociera do Gdańska. W rzeczywistości kurierzy z Zachodu przekazują dolary "zaufanemu kasjerowi Regionu" - który jest TW o pseudonimie SKARBNIK.
SKARBNIK dzieli kasę: 30% idzie naprawdę na podziemie, żeby podziemie żyło i żeby nikt nie pytał, 70% wraca do SB. Z tych 70% finansowana jest agentura w samej Solidarności, opłacane są wille dla nomenklatury i operacje dezinformacyjne. Dla Zachodu wszystko się zgadza - pokwitowania są fałszowane, pieczątki Solidarności są prawdziwe.
Nikt nie może tego zakwestionować, bo ktokolwiek by zapytał "gdzie są pieniądze", zostaje oskarżony o sianie nieufności i rozbijanie jedności.
Jak odkrywa to Samsonowicz:
Samsonowicz nie jest w kierownictwie, więc nikt go nie pilnuje. On drukuje.
Scena 1 - Papier. W drukarni podziemnej dostaje dwie partie papieru w tym samym tygodniu. Jedna kupiona za ostatnie dolary z Paryża - kiepski, szary, kruszy się. Druga - z "darów kościelnych" - świetny offset, zachodni, drogi. Zastanawia się, czemu skoro jest bieda, ktoś drukuje ulotki na drogim papierze.
Scena 2 - Księga. Jako poeta prowadzi kronikę dla Regionu. Idzie do kasjera po 200 dolarów na farbę drukarską dla swojej grupy. Kasjer otwiera sejf. Samsonowicz widzi w sejfie grube pliki - nie 200 dolarów, ale 20 tysięcy. I widzi zeszyt - księgę podwójną. Jedna kolumna: "WPŁYW - Paryż", druga: "ODPIS - W-III". W-III to Wydział III SB.
Scena 3 - Dowód. Kopiuje jedną stronę zeszytu. Na dole data i podpis: pokwitowanie odbioru 15 000 dolarów przez człowieka, którego zna z portretów - Z dopiskiem: "Na zabezpieczenie struktur".
Wtedy łączy kropki. Rozumie, że sprawa KOSMITA to nie tylko przeszłość i grzech z ubiegłych lat. KOSMITA to teraźniejszość. To system, w którym ON jest nie tylko chroniony przez SB, ale jest ich kluczowym filarem finansowym. Dopóki on jest na czele, pieniądze z Zachodu będą wracać do SB, a SB pozwoli Solidarności istnieć jako wentyl bezpieczeństwa, który nigdy nie wygra.
To dlatego musi zginąć. Nie dlatego, że wie, że KOSMITA był agentem. Dlatego, że wie, że ON wciąż nim jest i na tym zarabia cała góra.
Nowe zakończenie:
Na stadionie Stoczniowca Samsonowicz nie ma już przy sobie mikrofilmu z teczką KOSMITY. Ma przy sobie stronę z księgi kasowej i negatywy pokwitowań. To jest gorsze niż teczka.
Kiedy 30 czerwca znajduje go Skrzyniarz, pierwsza rzecz jaką robią milicjanci po przykryciu ciała, to nie zabezpieczanie śladów. Jeden z nich wyciąga mu z wewnętrznej kieszeni marynarki małą, przemoczoną kopertę i podaje Skrzyniarzowi. Skrzyniarz chowa ją do aktówki.
W ostatniej scenie filmu, w 1989 roku, widzimy gabinet. Ten sam pułkownik Grabowski pali dokumenty. Na wierzchu płonie właśnie ta strona z księgi kasowej. Na dole, pod pieczątką Solidarności, widać numer konta w Banku PKO - konta, które w 1983 zasiliło budżet MSW.
Dlatego w 1989 nikt nie chce wyjaśnić śmierci Samsonowicza. Bo nie chodzi już o komunę. Chodzi o to, kto zbudował fortuny na początku kapitalizmu.



Komentarze
Pokaż komentarze