Paweł Łęski Paweł Łęski
163
BLOG

Kremlowskie samobójstwo

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 1

Kremlowskie samobójstwo


To jest podręcznikowy scenariusz NKWD. I jeden z pierwszych przykładów tego, co potem nazwano "kremlevskoye samoubiystvo" - samobójstwo kremlowskie.

1. Scena zbrodni - 10 lutego 1941

O godzinie 9:30 został znaleziony martwy w Bellevue Hotel, obecnie Kimpton George Hotel, przez pokojówkę. Przy łóżku leżały trzy notatki. Ciało leżało w kałuży krwi, spowodowanej pojedynczą raną postrzałową w prawą skroń z rewolweru kalibru.38 znalezionego w prawej ręce. Nie żył już od 6 godzin.  

Hotel - dziś luksusowy Kimpton George, wtedy podrzędny, tani hotel na Wzgórzu Kapitolińskim. Kilka przecznic od Kapitolu.  


9 lutego 1941 zatrzymał się w hotelu Bellevue na Wzgórzu Kapitolińskim. Dostał pokój numer 524 i zapłacił 2,5 dolara za nocleg. Następnego dnia rano pokojówka znalazła go martwego. Pokój był zamknięty i znaleziono w nim trzy notatki.  

Kim był? Samuel Ginzberg z Podwołoczysk, który przyjął nazwisko "Kriwicki" - od słowiańskiego rdzenia "krzywy, przekrzywiony" - jako rewolucyjny nom de guerre, gdy wstąpił do bolszewickiego wywiadu ok. 1917 roku.  


Działał jako nielegał z fałszywym nazwiskiem w Niemczech, Polsce, Austrii, Włoszech i na Węgrzech. Szef rezydentury na Europę Zachodnią w Hadze. Człowiek, który pierwszy ostrzegł Zachód przed paktem Ribbentrop-Mołotow.  

Dlaczego Bellevue? To jest kluczowy błąd w narracji o samobójstwie


Whittaker Chambers, jego przyjaciel i też dezerter z wywiadu sowieckiego, opisał to najlepiej:

Krivitsky's body had been found in a room in a small Washington hotel a few blocks from the Capitol. He had a room permanently reserved at a large downtown hotel where he had always stayed when he was in Washington. He had never stayed at the small hotel before. Why had he gone there?  

W thrillerze KGB to klasyka:


a) Przynęta. Kriwicki w ostatnich miesiącach żył w paranoi. Po zamordowaniu Trockiego w Meksyku w sierpniu 1940 wiedział, że jest numerem 1 na liście. Mówił znajomym wprost: “If I am ever found apparently a suicide, you will know that the N.K.V.D. has caught up with me”.  


Ktoś zadzwonił do jego stałego hotelu. Zaoferował dokumenty. Może listę agentów sowieckich w Departamencie Stanu, może kontakt do kogoś z jego starej siatki. Warunek: spotkanie w miejscu anonimowym, gdzie nikt go nie zna. Bellevue było idealne - tanie, bez pytań, płacisz $2,5 i znikasz.


b) Kontrola. Mały hotel = łatwiej kontrolować korytarz, łatwiej wejść z kluczem uniwersalnym. Duży hotel w centrum, gdzie go znali, to ryzyko świadków.

3. List - dowód szantażu, nie depresji

To jest serce scenariusza. Zostawił list, w którym:

He had left a letter in which he gave his wife and children the unlikely advice that the Soviet Government and people were their best friends. Previously, he had warned them that, if he were found dead, never under any circumstances to believe that he had committed suicide  

I w pełnej wersji Chambersa:

He had left a letter in which he gave his wife and children the unlikely advice that the Soviet Government and people were their best friends. Previously he had warned them that, if he were found dead, never under any...  

Każdy oficer prowadzący od razu widzi sprzeczność. Człowiek, który całe życie ostrzega, że NKWD go dopadnie, nagle pisze, że NKWD jest najlepszym przyjacielem rodziny? To nie jest list samobójcy. To jest list kapitulacji.


W szkole NKWD istniała technika: zmuszasz dezertera do napisania listów uniewinniających Moskwę, w zamian obiecujesz, że jego żona Antonina i 7-letni syn Alek nie zginą. To dokładnie to, co opisał potem Spy Museum:

While the police eventually ruled his death a suicide, others claimed he had committed a “Kremlin suicide”—forced by one of Stalin's henchman to write suicide notes and then kill himself, in return for a promise that his family would be left unharmed.  

Trzy notatki po rosyjsku, angielsku, niemiecku? To też podręcznik. Mają udowodnić, że pisał świadomie, w różnych językach, żeby nikt nie podważył pisma. A jednocześnie każda z nich brzmi absurdalnie - pełna usprawiedliwień dla ZSRR.

4. Kto zmusił go do napisania? Kto pociągnął za spust?

W thrillerze sprawców jest dwóch poziomach:


Poziom 1 - Wykonawca w pokoju 524. Najprawdopodobniej oficer INO NKWD z nielegalnej rezydentury w USA. Po 1937 roku operacją likwidacji dezerterów kierowali Siergiej Szpigelglas (ten sam, któremu Kriwicki odmówił "wystawienia" przyjaciela Ignacego Reissa) i jego zastępca Paweł Sudopłatow. Sudopłatow później osobiście organizował zabójstwo Trockiego. Miał ludzi w Waszyngtonie.


Scenariusz w pokoju: Nie było szamotaniny. Wszedł znajomy głos. "Walter, musimy porozmawiać. Mamy Twoją żonę na oku w Nowym Jorku. Napiszesz trzy listy. Napiszesz, że to nie my. Jeśli to zrobisz, oni będą żyć. Jeśli nie - zginiecie wszyscy, a i tak to będzie wyglądać jak samobójstwo. Masz wybór, jak umrzesz."


Kriwicki znał tę formułę. Sam cytował ją Chambersowi: "Any fool can commit a murder, but it takes an artist to commit a good natural death".  


Poziom 2 - Zleceniodawca w Londynie. Dlaczego akurat luty 1941? Miesiąc wcześniej Kriwicki był przesłuchiwany w Londynie przez MI5. Sypnął 61 nazwisk agentów sowieckich w Wielkiej Brytanii, w tym 3 w Foreign Office i 3 w wywiadzie. Doprowadził do aresztowania szyfranta Johna Kinga. I - co najważniejsze - opisał młodego dziennikarza z wojny w Hiszpanii. To był Kim Philby.


Według książki Antony'ego Percy'ego z 2017 roku, to Guy Burgess z Piątki z Cambridge, pracujący w MI5, doniósł do Moskwy, co Kriwicki zeznał. Dla Moskwy to był alarm: jeśli Kriwicki będzie mówił dalej w Waszyngtonie, cała siatka Philby-Maclean-Cairncross upadnie. Trzeba go zamknąć. Na zawsze.


Dlatego policja orzekła samobójstwo. Zamknięty pokój, broń w ręku, brak śladów włamania. Idealny "naturalny zgon artysty". FBI oficjalnie nie prowadziło śledztwa, bo Hoover nie chciał awantury z ZSRR na 10 miesięcy przed wojną.


Kriwicki nie poszedł do Bellevue umrzeć. Poszedł tam, bo myślał, że może jeszcze kupić życie swojej rodzinie. I to jest najbardziej KGB-owski element tej historii.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura