Walentynki w Moskwie 1985: CIA traci wszystkich agentów w jeden dzień. Powód? Kolega z biurka obok kupił dom za gotówkę. Historia Amesa i Polakowa.
Za 2,7 miliona dolarów zniszczył cały potencjał CIA
Kadr, który miał zniknąć.
Kilku mężczyzn w garniturach i krawatach dusi człowieka w rozdartej koszuli. Twarze bez emocji, chwyt profesjonalny, głowa unieruchomiona. Wygląda jak egzekucja systemu na człowieku.
To nagranie KGB z aresztowania. Funkcjonariusze nie mordują, powstrzymują aresztowanego przed odgryzieniem ampułki z cyjankiem. Ten człowiek to generał GRU Dmitrij Polakow. Dla zdrajców systemu to memento.
Bez komentarza, ten jeden kadr mówi o komunizmie więcej niż raporty zachodnich intelektualistów.
Klejnot w koronie
Dmitrij Polakow był najwyżej postawionym oficerem GRU, który kiedykolwiek pracował dla Zachodu. W CIA znany jako BOURBON i ROAM, w FBI jako TOPHAT, szpiegował od 1961 roku.
Przez 18 lat dostarczał Amerykanom plany wojenne, strategie i nazwiska agentów GRU na całym świecie. Nie brał za to pieniędzy. Odmówił azylu. W 24-odcinkowym dokumencie CNN "Cold War" oficer CIA nazwał go patriotą, który ratował swój kraj przed własnym systemem.
Został aresztowany 7 lipca 1986 i rozstrzelany 15 marca 1988.
Zdradził go człowiek, który był jego przeciwieństwem.
Anty-James Bond
Aldrich Hazen Ames, pseudonim Rick. Analityk CIA z tzw. szpiegowskiej rodziny, 197. na 200 pracowników w swoim rankingu, na progu alkoholizmu, przyłapany na schadzkach w hotelu CIA.
W 1976 roku przeniesiono go do Nowego Jorku, gdzie prowadził dwóch kluczowych sowieckich informatorów. Podczas powrotu z spotkania w metrze zostawił walizkę ze ściśle tajnymi dokumentami, które właśnie dostał od Rosjanina. FBI odzyskało ją dopiero po śledztwie, walizkę znalazł polski imigrant i do dziś nie wiadomo, czy ktoś ją skopiował.
We wrześniu 1981 roku pojechał do Meksyku. Tam spowodował wypadek po pijanemu. W raporcie meksykańskiej policji napisano, że był tak pijany, że nie potrafił rozmawiać z funkcjonariuszami.
Po powrocie do centrali dostał awans na szefa kontrwywiadu Wydziału Radzieckiego i Wschodnioeuropejskiego. Człowieka, który miał łapać krety. I wtedy pojawiły się długi. 3 tysiące dolarów alimentów miesięcznie przez 40 miesięcy i 34 tysiące długu po rozwodzie. Myślał nawet o napadzie na bank.
Dwie koperty
16 kwietnia 1985 roku Ames wszedł do ambasady ZSRR w Waszyngtonie i przekazał dyżurnemu zaklejoną kopertę. W środku dwa nazwiska oficerów KGB współpracujących z CIA i wyrwana strona z książki telefonicznej z jego własnym nazwiskiem zaznaczonym żółtym flamastrem oraz żądaniem 50 tysięcy dolarów. Jednym z nazwisk był Oleg Gordijewski, rezydent KGB w Londynie.
13 czerwca 1985 roku wrócił z pełną listą. Przekazał KGB nazwiska wszystkich znanych mu oficerów KGB, GRU i innych służb wschodnich współpracujących z CIA. Siatka budowana przez CIA przez trzydzieści lat została zdemontowana jednej nocy.
Rachunek
Aldrich Ames ujawnił ponad sto tajnych operacji, wydał Rosjanom ponad 30 osób współpracujących z CIA i innymi zachodnimi agencjami, z których dziesięć zostało skazanych na karę śmierci i rozstrzelanych.
Wśród nich Adolf Tołkaczow, źródło o systemach MiG i stealth, Siergiej Motorin, major KGB w Waszyngtonie, i właśnie gen. Polakow, który przez 18 lat dostarczał nieocenionych informacji.
Gordijewski cudem przeżył. Wezwany do Moskwy w maju 1985, odurzony i przesłuchiwany, został wyrwany przez Brytyjczyków w brawurowej akcji przemytu przez granicę. Do dziś trwa spór, czy to na pewno Ames go wydał, czy KGB wpadło na niego wcześniej.
W zamian za 2,7 miliona dolarów i obietnicę kolejnych 1,9 miliona zniszczył cały potencjał CIA umożliwiający jej gromadzenie materiałów na terenie ZSRR.
Kupił dom za gotówkę, Jaguara, farmę w Kolumbii. Kolegom mówił, że to pieniądze żony. Nikt nie sprawdził.
Dopiero gdy koledzy z kontrwywiadu zaczęli porównywać wpływy na kontach, FBI założyło mu podsłuch i odkryło skrytki kontaktowe. Aresztowano go 21 lutego 1994 roku. Do dziś każdy oficer CIA musi rozliczyć się z biurem bezpieczeństwa przed kupnem domu czy samochodu.
To nie jest historia o geniuszu zła. To historia o biurokracji, która tak bardzo bała się paranoi, że przestała widzieć zdrajcę pijącego alkohol w godzinach pracy.


Komentarze
Pokaż komentarze