DAR który stał się trucizną
Oficjalnie: 19 lutego 1954 roku Prezydium Rady Najwyższej ZSRR przekazuje Krym z Rosyjskiej FSRR do Ukraińskiej SRR. Powód w dekrecie: "wspólność gospodarki, bliskość terytorialna i 300-lecie zjednoczenia Ukrainy z Rosją".
Nieoficjalnie: Chruszczow nie daje prezentu. On się pozbywa problemu.
Po śmierci Stalina w 1953 Chruszczow walczy o władzę z Malenkowem i Berią. Krym jest zrujnowany: po deportacji Tatarów w 1944, po wojnie, bez wody, bez rąk do pracy, z nieudanymi kołchozami. Kanał Północnokrymski nie istnieje, trzeba go zbudować, a to kosztuje fortunę, której ZSRR nie chce wydać.
Chruszczow, który w latach 40. rządził Ukrainą, wie że to Ukraina będzie musiała to odbudować.
Bohater: Nie Chruszczow. Lew Czernych, 31 lat, młody stenograf i archiwista Protokołu KC. Niewidzialny. To on przepisuje protokoły, poprawia przecinki, słyszy to, czego nie powinien.
AKT I: MOSKWA, ZIMA 1953/54
Kilka tygodni po rozstrzelaniu Berii. Wszyscy podsłuchują wszystkich. Czernych znajduje w teczce Berii notatkę, której nie powinno tam być: raport GRU z Sewastopola. Z 1952 roku. Na Krymie Operacja REDSKIN - rzekomo sowieccy jeńcy z Krymu, którzy wrócili z niewoli niemieckiej, są chorzy na coś, co wygląda jak popromienna choroba, ale bez bomby.
Beria kazał to zamknąć. Teraz teczka trafia na biurko Chruszczowa.
Czernych widzi, jak Chruszczow po przeczytaniu blednie i mówi tylko: "Trzeba to odsunąć jak najdalej od Moskwy".
AKT II: PREZENT
Chruszczow zaczyna forsować pomysł przekazania Krymu. Nikt go nie rozumie. Kaganowicz krzyczy, że to zdrada Rosji. Malenkow uważa, że Nikita zwariował. To nielogiczne politycznie, gospodarczo, historycznie.
Czernych, który ma narzeczoną Ukrainkę w Kijowie, zaczyna rozumieć schemat: Chruszczow nie daje Krymu Ukrainie. On go poddaje kwarantannie. Jeśli to, co jest na Krymie, wybuchnie, to wybuchnie w Ukraińskiej SRR, nie w Rosyjskiej.
Im głębiej Czernych kopie w archiwach budowy Kanału, tym więcej pustych stron, wykreślonych nazwisk Tatarów, i jednego powtarzającego się słowa: "obiekt 221" pod Ałusztą.
Zaczyna go śledzić własny wydział. Czy on też jest chory? Czy paranoja Chruszczowa jest zaraźliwa?
AKT III: 19 LUTEGO
Dekret zostaje podpisany w 15 minut. Bez dyskusji. Na sali nie ma nikogo z Krymu.
Czernych jedzie ostatnim pociągiem na Krym, żeby zobaczyć obiekt 221 przed przekazaniem. Na miejscu nie ma bazy. Nie ma broni biologicznej. Jest tylko ogromny, pusty, zalany wodą kamieniołom i barak pełen dokumentacji.
Prawda jest gorsza niż spisek: Sowieci przez 10 lat próbowali zamienić Krym w sowiecką Riwierę, deportowali 200 tysięcy Tatarów, sprowadzili rosyjskich chłopów, którzy nie umieli uprawiać stepu i umierali z głodu. Cały projekt to jedna wielka, krwawa porażka. A raport o "chorobie" to była zwykła malaria i głód.
Chruszczow nie ukrywał broni. Ukrywał wstyd. I strach, że jeśli Krym zostanie w Rosji, to jego porażka jako byłego szefa Ukrainy wyjdzie na jaw. Przekazując go Ukrainie, przekazuje też winę i rachunek za odbudowę.
Najbardziej paranoiczna rzecz w ZSRR to nie był spisek. To była biurokracja próbująca zatuszować własną niekompetencję.
Ostatnia scena: Czernych stoi na dworcu w Symferopolu. Na peronie nowy napis już po ukraińsku. Słyszy w radiu: "wiekowa przyjaźń narodów". Wie, że właśnie widział, jak tworzy się tykająca bomba, która wybuchnie 60 lat później. I nikt mu nie uwierzy, bo oficjalnie to był tylko braterski prezent.
Tagline: Niektóre prezenty są trucizną, która działa po 60 latach.


Komentarze
Pokaż komentarze