Jest taka anegdota z procesów moskiewskich. Prokurator generalny Andriej Wyszyński, oskarżyciel, który w języku rosyjskim potrafił zamienić człowieka w rzecz, zwracając się do podsądnych - ludzi już skazanych zanim otworzył usta - używał jednego polskiego słowa.
Mówił, oczywiście po rosyjsku, ale w pewnym momencie przechodził na polski: „Wy psy”. Nie „wy sabaki”. Właśnie „Wy psy”.
Dlaczego? Może dlatego, że po polsku brzmiało to bardziej wulgarnie. Bardziej ostatecznie. A może dlatego, że sprawiało mu perwersyjną radość, że polszczyzna jest tak pojemna w pogardzie. Jedno krótkie słowo wystarczało, by przekreślić wszystko co ludzkie.
I od tego słowa zaczęło się moje myślenie o psie.
Bo czym jest pies? W kulturze islamu jest zwierzęciem nieczystym. W Systemie - również. Jest uosobieniem plugastwa, zdrady, moralnego brudu.
I wtedy pytam: a gdzie jest wierność? Gdzie jest psie serce? Gdzie jest „najlepszy przyjaciel człowieka”?
System odbiera psu wszystkie jego cnoty i zostawia mu tylko obelgę. Dlatego dziś wiem jedno: gdy ktoś w sporze politycznym nazywa oponenta „psem”, gdy mówi o „spsieniu”, o „szczekaniu”, gdy bawi się całą tą psią fonetyką pogardy - to wiem, że kulturowo stoi blisko Systemu. I za każdym razem czuję wtedy to samo nieprzyjemne napięcie psychiczne. Sygnał ostrzegawczy.
System nienawidzi psów. A najbardziej nienawidzi psów zdziczałych. I na nie poluje.
Trzeba zrozumieć, czym jest System. System nie opiera się dziś na sile fizycznej. Opiera się na dominacji Siostry.
Siostra to nie jest dyktator w potocznym sensie. To silny osobnik, kluczowy w zdobywaniu środków na funkcjonowanie stada. Od Siostry w dół rozciąga się hierarchia. Ale - i to jest najważniejsze - tej hierarchii nie pilnuje Siostra. Stado pilnuje się samo.
Pozycja w tej hierarchii nie zależy od siły szczęk. Zależy od stopnia przydatności dla Systemu. Od użyteczności. Atak Siostry nigdy nie jest sam. Gdy Siostra atakuje, atakuje z nią cały System. Cała sfora rzuca się na jedną jednostkę. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy System wyczuwa zagrożenie dla siebie. To nie jest walka o władzę wewnątrz stada. To jest obrona porządku. Siostra pilnuje porządku.
W Systemie najważniejsza jest rozrodczość. Młode. Ich edukacja. Bo to one są gwarancją przetrwania gatunku. Siostra gospodaruje zasobami nie według przywilejów, ale według instynktu przetrwania. Przywileje są tylko narzędziem - rozdzielane tak, by zagwarantować rolę przywódczą i utrwalić nepotyzm systemowy.
Dlatego najgorszą karą w Systemie nie jest śmierć. Najgorszą karą jest oddzielenie od Systemu. Bo System działa grupą. Samotny osobnik jest bezradny w pozyskiwaniu środków, nie ma ochrony, nie ma szans. I to czysty, biologiczny instynkt przetrwania każe każdemu członkowi podporządkować się i Systemowi, i hierarchii.
Zupełnie inaczej żyją zdziczałe psy.
Ich stado jest jednowymiarowe. Jego celem nie jest przetrwanie gatunku, tylko zaspokojenie chwilowych potrzeb. Dlatego jest nietrwałe. Agresja w stadzie kundli nie jest skierowana na zewnątrz, na zagrożenie - jest skierowana do wewnątrz, na własnych członków. Pozycję zdobywa się siłą, przemocą, a nie przydatnością. I ta pozycja nie służy dobru grupy, tylko dobru jednostki.
Tam, gdzie nie ma instynktu przetrwania gatunku, tam mniejszą wagę przywiązuje się do rozrodu i wychowania młodych. Liczy się tu i teraz.
I dlatego System zawsze wygrywa polowanie na dzikiego psa.
Ma dwie sprawdzone metody. Albo oddziela go od grupy. Albo szczuje na niego całą sforę.
Zawsze zdaje to egzamin.
A wtedy zdziczały kundel, osaczony, zaczyna wyć: „Uwaga... uwaga, na dzikie kundle obława!”
To wołanie nie przynosi żadnego skutku. Nikt nie przychodzi na pomoc. Co więcej - prowadzi jedynie do dysonansu poznawczego w jego własnym, małym, niestabilnym stadzie. W efekcie to własne stado, w strachu przed Systemem, zagryza go pierwsze.
Właśnie dlatego obelga „Ty dziki kundlu!” jest w ustach Systemu czymś więcej niż wyzwiskiem. To wyrok. I opis metody.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)