Dziś wojna to walka o marżę
Kiedyś wojna to były czołgi na granicy. Dziś czołgi są na końcu łańcucha. Na początku jest marża, VAT, akcyza, kilowatogodzina i teraflops. Kto kontroluje marżę, ten kontroluje państwo. Kto oddaje marżę, ten przegrywa wojnę, zanim padnie pierwszy strzał.
Wstrzymywanie portu kontenerowego w Świnoujściu to nie jest decyzja ekologiczna ani proceduralna. To jest decyzja geopolityczna i skarbowa. Każdy kontener, który zamiast do Świnoujścia płynie do Hamburga, Bremenhaven czy Wilhelmshaven, to VAT i akcyza rozliczone w Niemczech. To niemiecki spedytor, niemiecki magazyn, niemiecki kierowca, niemiecka kolej. My zostajemy z końcówką - z towarem już oclonym, z marżą detalisty. Oddajemy 23% VAT i całą akcyzę z paliwa, alkoholu, elektroniki. Dobrowolnie finansujemy budżet naszego konkurenta, a potem dziwimy się, że ma pieniądze na inwestycje, na armię, na wpływy w Brukseli. Port w Świnoujściu to nie jest betonowy falochron. To jest kasa fiskalna państwa.
To samo z energią. Wstrzymanie budowy elektrowni jądrowych to wyrok na polski przemysł. Nie ma taniego państwa z drogim prądem. Nie ma konkurencyjnej gospodarki, która produkuje stal, cement, nawozy, baterie i chipy z prądu po 600-800 zł za MWh, gdy za Odrą mają go za połowę. Drogi prąd to droższa każda złotówka PKB. To jest celowe podniesienie kosztów życia i kosztów produkcji. To jest rezygnacja z suwerenności energetycznej na 60 lat do przodu.
I w tym samym szeregu - reaktor MARIA. To nie jest "stary reaktor badawczy". To jedyny w Polsce reaktor, który produkuje radioizotopy, kształci inżynierów jądrowych, utrzymuje kompetencje materiałowe i paliwowe. Wstrzymanie jego pracy, nieprzedłużanie jego cyklu, duszenie go formalnościami, to cofnięcie technologiczne o pokolenie. Kraj, który chce budować atom, a pozwala umrzeć własnemu reaktorowi, jest jak kraj, który chce budować lotniskowce, a zamyka szkołę dla spawaczy.
Identycznie - wstrzymanie budowy polskiego komputera kwantowego i wstrzymanie budowy fabryki półprzewodników. To nie są "innowacyjne zabawki dla naukowców". To jest fundament marży XXI wieku. Kto nie ma własnego qubitu, będzie płacił licencję za każdy algorytm optymalizujący logistykę, za każdy model pogodowy, za każde łamanie szyfrów. Kto nie ma fabryki półprzewodników, nie ma przemysłu zbrojeniowego, motoryzacyjnego, medycznego. Będzie składał cudze klocki z cudzą marżą. Zostanie montownią.
Brak udrożnienia Odry to strategiczne samookaleczenie. Odra to nie jest rzeka do kajaków. To jest jedyny naturalny korytarz północ-południe, który może połączyć Bałtyk z Dunajem, a przez Dunaj z Morzem Czarnym. To jest szlak, który omija Niemcy. Użeglowniona Odra to tanie kruszywo, węgiel, zboże, kontenery z południa Europy bez płacenia haraczu niemieckim portom i niemieckim kolejom. To jest polska alternatywa dla Renu. Jej nieudrożnienie to betonowanie monopolu Hamburga.
I wreszcie CPK. Brak budowy CPK to brak wpływu VAT i akcyzy z największego hubu towarowego w tej części Europy. Cargo lotnicze to elektronika, farmacja, części o najwyższej wartości na kilogram - to czysty VAT i akcyza. Bez CPK ten towar ląduje we Frankfurcie, w Lipsku, w Amsterdamie. My znowu zostajemy z obsługą pasażera low-cost.
Ale CPK to przede wszystkim bezpieczeństwo. Dziś, bez CPK, każdy transport ciężkiej broni, amunicji, wojsk NATO w wypadku konfliktu musi iść przez Frankfurt, przez niemiecką przestrzeń powietrzną, przez niemiecki system kontroli. To daje Berlinowi opcję zatrzymania dostaw jednym podpisem, jedną "awarią systemu", jednym protestem klimatycznym na pasie startowym. Państwo, które nie ma własnego lotniska strategicznego, nie ma suwerenności wojskowej.
I dlatego tak ważny jest ostatni element: brak szprych kolejowych. Atakowanie szybkiej kolei pod pretekstem "nieopłacalności" to komercyjne zakwestionowanie budowy CPK. CPK bez szprych to lotnisko na polu. CPK ze szprychami to system krwionośny państwa - dowożący pasażera, pracownika, żołnierza i towar z każdego regionu w 90 minut. Kto tnie szprychy, ten tnie rentowność CPK, żeby potem powiedzieć: "patrzcie, to się nie spina".
To nie są osobne decyzje. To jest jeden łańcuch. Port, atom, MARIA, kwant, chip, Odra, CPK, kolej. W każdym ogniwie ta sama logika: wstrzymać, opóźnić, zakwestionować, przenieść marżę za granicę.
Dziś nie trzeba nas okupować. Wystarczy, że będziemy drogim, niesuwerennym krajem tranzytowym, który wszystko oclenia i produkuje u sąsiada.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)