Paweł Łęski Paweł Łęski
118
BLOG

O tym artykule w Haaretz mówił Morawiecki/2

Paweł Łęski Paweł Łęski Polityka Obserwuj notkę 0

(...)


Uniwersalna lekcja

Pojechałam do Warszawy. Moje trzy dni miały tylko jeden cel: zobaczyć drugą wojnę światową z polskiego punktu widzenia. Śledziłem szlak polskiego podziemia, słyszałem opowieści o zniszczeniach w Warszawie, widziałem zdjęcia i filmy z miasta, które było wymazywane, oraz głodującej, pokonanej lokalnej ludności, która mieszkała w zbombardowanych ulicach. Pojechałam zobaczyć niemieckie obozy dla więźniów inteligencji dysydentów i przeciwników rządu okupacyjnego. Rozmawiałem z wychowawcami i historykami. Z dumą pokazali mi miejsce, na gdzie miało powstać żydowskie muzeum. Każdy wieczór kończył się kilkoma kieliszkami wódki oraz smaczną polską zupą i rozmową z polskim ministrem oświaty, który mi towarzyszył. Jego ojciec, powiedział mi, był polskim partyzantem, który został ranny na wojnie. Został podpalony kiedy próbował rzucić koktajl Mołotowa , aż zmarł w wielkiej agonii.


Codziennie rano zastanawiałem się, czy w burzliwych słowach Kaczyńskiego jest pewna miara prawdy.

Ostatniego wieczoru zapytałam moich gospodarzy, co chcieliby pokazać przyjeżdżającym. Chcemy, abyście pamiętali, że nie zainicjowaliśmy Holocaustu. Dla waszych dzieci, które przyjeżdżają odwiedzić obozy, aby spojrzeć na nas inaczej, aby spotkać się z polską młodzieżą, aby wiedzieć, że jest inna Polska. Chcemy, abyście traktowali nas tak, jak to robicie z Niemcami. Przez chwilę  w pokoju zapadła zawstydzająca cisza. Brzmi to dziwnie, powiedzieli: "Kto by uwierzył pod koniec tej wojny, że będziemy błagać o traktowanie nas jak Niemców.

Sądziłam, że prośba jest godna uwagi, ale aparat organizujący wizyty szkolne w obozach był głęboko zakorzeniony i nie chciał rezygnować z wcześniejszego podejścia. Dla nich Polacy byli niewidzialni. Chcieli zintensyfikować to doświadczenie, a nie je zmniejszyć.

Jednak rok później przyłączyłem się do wizyty izraelskich licealistów w Polsce. Podczas uroczystości jednego wieczoru podróży honorowe wyróżnienia zostały wręczone polskim Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata, aw moich uwagach przeczytałem prowokujący wiersz Ka-Tzetnika (nazwisko pisarza, który przeżył, Yehiel De-Nur ), "Bóg, który stworzył Auschwitz?" Podnosi najtrudniejsze pytanie: czy w innych okolicznościach ofiary mogły stać się oprawcami.

Rozmowa, która rozwinęła się po ceremonii, była trudna, ale naznaczona również brakiem otwartości i uwagi. Pod koniec wizyty udaliśmy się do sierocińca Janusza Korczaka i przeprowadziliśmy poruszające spotkanie młodzieży izraelskiej i polskiej. Rozmawialiśmy o prawach człowieka, o demokracji i jej porażkach, o Holokauście, a także o nowym pokoleniu i nadziei. Potem wyszliśmy na dziedziniec i wspólnie polecieliśmy latawce.

Na poziomie krajowym nie nastąpiła żadna znacząca zmiana. Polacy pozostali sfrustrowani, a nasze dzieci chodziły ulicami owiniętymi flagami izraelskimi, śpiewając "Hatikva", jakby właśnie zdobyli Kraków.

Moje słowa tutaj nie powinny być traktowane jako usprawiedliwienie nowego polskiego prawa [które kryminalizuje przypisywanie zbrodni Holokaustu Polakom, a nie tylko Niemcom], ale zawierają wezwanie do krytycznego spojrzenia na nasz stosunek do Polski. Podobnie jak Ka-Tzetnik, który przeżył Auschwitz, zbyt często zadaję sobie pytanie, co byśmy zrobili w warunkach brutalnej okupacji. Kto będzie współpracował, kto będzie walczył, kto odwróci głowę, żeby nie widzieć.

W swoim ważnym artykule "Moralne Szczęście", filozof Thomas Nagel pisze, że ludzie są osądzani za swoje czyny, ale te czyny w znacznym stopniu są wytworem zewnętrznych wydarzeń, które ich spotkały. Ta sama osoba, jeśli nie stanąłaby przed możliwością przyłączenia się do mechanizmu zła, mogła przeżyć swoje życie jako zwykła osoba bez ujawnienia jego monstrualnego aspektu. Polacy mieli wiele okazji do utraty człowieczeństwa - i wielu z nich skorzystało z tych szans. To samo stało się z większością narodów podbitych przez nazistów.

Tak więc lekcja, której nauczyłem się od Kaczyńskiego, nie jest lekcją polską, ale uniwersalną, dotyczącą okrywającej nas cienkiej skorupy ludzkości oraz o tym, jak łatwo ją złamać.

Dwa lata później, w 2010 r., Kaczyński zginął wraz z żoną, szefami polskiej armii i starszymi ustawodawcami, gdy ich samolot rozbił się w Rosji. Jego pytania wciąż rezonują we mnie. Niemcy były głównym uczestnikiem europejskiego dramatu - rządził, zajmował, niszczał, a następnie poddawał się, odniósł wrażenie, że stał się nieodzowną siłą polityczną i gospodarczą. Dziś przewodzi nowej Europie, a jako wielki zwycięzca pisze - i do pewnego stopnia przepisuje - swoją intelektualną historię.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka