Marsz Niepodległości zwiastunem wydarzeń/ The Jerusalem Post:
Nowe relacje polsko-izraelskie rozpoczęły się w 2018 r., Kiedy rząd polski ogłosił projekt ustawy, który uczyniłby nielegalnym oskarżanie Polski o współudział w Holokauście.
Kiedy w listopadzie ubiegłego roku na ulicach Warszawy pojawiło się 60 tysięcy Polaków wymachując znakami takimi jak "czysta krew" i "Biała Europa", był to może zwiastun nadchodzących wydarzeń.
Nowe relacje polsko-izraelskie rozpoczęły się w 2018 r., kiedy rząd polski ogłosił projekt ustawy, który uczyniłby nielegalnym oskarżanie Polski o współudział w Holokauście. Na przykład, wymawianie zwrotu "polskie obozy śmierci", a nie "nazistowskie obozy śmierci", mogłoby doprowadzić do solidnej kary lub trzech lat więzienia.
Od ogłoszenia ustawy nastąpiło pandemonium w relacjach obu narodów. Izraelscy politycy tweetrowali głośno przeciwko temu prawu. Reporter Knessetu z Jerusalem Post, Lahav Harkov, czterokrotnie napisał na Twitterze wyrażenie "Polskie obozy śmierci" - post, który stał się popularny w polskich mediach społecznościowych i stał się celem licznych ataków antysemickich.
Po stronie polskiej premier Mateusz Morawiecki w lutym insynuował na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że żydowscy sprawcy są tak samo winni jak inne grupy zaangażowane w II wojnę światową.
" byli polscy sprawcy, bo byli sprawcy żydowscy, bo byli sprawcy rosyjscy, a także ukraińscy sprawcy - nie tylko niemieccy sprawcy" - powiedział Morawiecki.
Dzień po tych kontrowersyjnych uwagach znana historyk Holokaustu Deborah Lipstadt, była przerażona, ale nie była zaskoczona tymi wydarzeniami.
"To okropne, okropne, okropne", powiedziała Lipstadt, która jest profesorem Nowoczesnej Historii Żydów i Holokaustu na Uniwersytecie Emory. "Zostałam zapytana o projekt ustawy dziesięć dni temu, kiedy prawo zostało przyjęte po raz pierwszy, czy wierzyłem, że jest to forma negacji Holokaustu i zawahałem się. Teraz nie zawaham się. Myślę, że komentarze polskiego premiera były oburzające. "


Komentarze
Pokaż komentarze (1)