Paweł Łęski Paweł Łęski
170
BLOG

The Jerusalem Post/Ekspert ds. Polityki zagranicznej: Izrael musi rozpoznać swoją siłę i w

Paweł Łęski Paweł Łęski Polityka Obserwuj notkę 1

The Jerusalem Post/Ekspert ds. Polityki zagranicznej: Izrael musi rozpoznać swoją siłę i wpływ


Książę Wilhelm przyjechał do Jerozolimy, Polska zmieniła ustawę o Holokauście, a Indonezja zezwoliła na przyjazd turystów izraelskich. Niezupełnie słaby jest Izrael.

W wywiadzie udzielonym w tym tygodniu o tym, jak Izrael powinien zareagować na zwycięstwo wyborcze tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana w niedzielę - zwycięstwo, które nie wróży nic dobrego dla relacji izraelsko-tureckich - wykładowca stosunków międzynarodowych Emmanuel Navon powiedział, że nadszedł czas, aby Izrael rozpoznał swoją własną moc i wpływ. 


"Izrael jest bardzo potężnym krajem" - powiedział Navon, pracownik Jerozolimskiego Instytutu Studiów Strategicznych, a także wykładowca na Uniwersytecie w Tel Awiwie i Centrum Interdyscyplinarnym Herzliya. "Ma bardzo silną gospodarkę; jest bardzo silnym graczem geopolitycznym, mającym powiązania ze Stanami Zjednoczonymi i innymi krajami. Nie jesteśmy już w latach 60. i już najwyższy czas to sobie uświadomić. Jesteśmy gospodarką hi-tech, jesteśmy potęgą gospodarczą, wschodzącym eksporterem gazu ziemnego."

Erdogan, który wywołał kryzys w Jerozolimie w maju, wyrzucając ambasadora Izraela po aktach przemocy wzdłuż granicy Gazy i grozi, że ponownie rozważy wszystkie ekonomiczne związki z Izraelem po wyborach. 


Navon drwił, mówiąc, że Turcja - z powodu głodu izraelskiego gazu ziemnego - potrzebuje Izraela bardziej ekonomicznie niż Izrael potrzebuje Turcji. To bzdury kampanii preelekcyjnej, Navon powiedział o groźbach Erdogana. 


Navon pochwalił także reakcję Izraela na usunięcie przez Turcję ambasadora Izraela, który wyrzucił tureckiego konsula generalnego w Jerozolimie, człowieka ważnego dla Ankary, ponieważ Ankara przez niego przepuszcza pieniądze do wschodniej Jerozolimy, organizacji i instytucji, które znacznie wzmocniają wpływ i pozycję Erdogana w mieście.


Kraje, które źle traktują Izrael, powiedział Navon, powinny zapłacić swoją cenę. 


Wydarzenia w tym tygodniu pokazują stopień, w jakim Jerozolima i inne osoby zinternalizowały, przynajmniej do pewnego stopnia, podstawowe przesłanie Navona: Izrael nie jest już jak za ciotki Goldie. 


Pierwszym tego dowodem była wizyta księcia Williama , pierwsza oficjalna wizyta członka brytyjskiej rodziny królewskiej w Izraelu.


Wśród całego przepychu i ceremonii, wśród wszystkich uśmiechów, uścisków dłoni i starannie przygotowanych choreograficznych wydarzeń w Yad Vashem, w Jaffie, na plaży w Tel Awiwie, z Nettą Barzilai na bulwarze Rothschilda, nawet przy Zachodniej Ścianie, jedno pytanie, które unosiło się ponad wszystkim, było , "Książę, co cię tak długo powstrzymywało?" Dlaczego dopiero po 70 latach podróży członków rodziny królewskiej odwiedził nasz kraj? Lub, co ważniejsze, dlaczego to teraz? 


Jego wizyta była także dobra dla Izraela, ponieważ "normalizuje" kraj w oczach brytyjskiej opinii publicznej, która przez co najmniej kilka dni widziała tą dobrą stronę Izraela - słoneczną, spokojną, uśmiechniętą generalnie nie pokazywaną w The Guardian lub w BBC.


Korzystamy z więzi z Wielką Brytanią, ale oni również odnoszą korzyści ze związków z nami. 


Ponieważ Wielka Brytania znajduje się na krawędzi Brexitu, jej pozycja na arenie światowej zmieni się - od bycia jedną z wielkiej trójki w UE, do bycia państwem środkowo-północnoatlantyckim o niewielkiej gospodarce, aczkolwiek z arsenałem nuklearnym oraz stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Będzie również musiała rozwijać niezależne związki handlowe z krajami spoza UE ze względu na dobrobyt gospodarczy. 


Wielka Brytania potrzebuje teraz inwestycji i technologii i będzie potrzebować tego wszystkiego jeszcze bardziej, gdy opuści UE.


Niecodzienna wizyta księcia w tym tygodniu, gdzie zręcznie udało się uniknąć poważnego politycznego faux pas w regionie dojrzałym z szansami na ich zrobienie, pokazała, że Wielka Brytania chce, by zachowali swoją pozycję jako ważnego gracza na arenie światowej - i nie ma lepszego miejsca na ziemi, aby to pokazać niż być widocznym, podróżując po Bliskim Wschodzie - i zachęcając do handlu z Izraelem. 


Brytyjski ambasador David Quarrey powiedział, że wizyta miała na celu "świętowanie" więzi między Wielką Brytanią i Izraelem, które, jak powiedział, mają bezprecedensowy poziom pod względem inwestycji, handlu, współpracy naukowej i współpracy w zakresie bezpieczeństwa.


Sam William powiedział w swoim krótkim wystąpieniu na przyjęciu w Ramat Gan we wtorek: "Związki między naszymi dwoma krajami nigdy nie były silniejsze, niezależnie od tego, czy osiągnęliśmy rekordowy poziom handlu i inwestycji, naszą współpracę naukową i technologiczną, czy też pracę robimy razem, aby nasi ludzie byli bezpieczni. " 


Drugie wydarzenie w tym tygodniu, które pokazało Izrael jako silny kraj było niespodziewane ogłoszenie przez Polskę, że wycofuje się z jego kontrowersyjnego prawa, czyniącego zbrodnią karaną więzieniem twierdzenie, że Polacy lub naród polski byli współwinni nazistowskim zbrodniom wojennym, lub za używanie terminów takich jak "polskie obozy śmierci" zamiast nazistowskich. 


Dla Izraela i wielu Żydów na całym świecie prawo to było nieprzyzwoite, to parodia, próba wybielenia historii i roli wielu Polaków w mordowaniu i grabieży Żydów w czasie, a nawet po Holokauście. Dla prawicowej Polski ustawa, dla jej wyborców, była punktem "narodowej dumy".


Izrael ogłosił już w styczniu, że ustawa, która weszła w życie w lutym, była całkowicie nie do przyjęcia i wymagała zmiany. Jerozolima wyjaśniła Warszawie, że jej stosunki z Izraelem nie będą takie same, jeśli prawo to pozostanie w mocy. 


Oczywiście, Izrael przegrałby również z powodu pogorszenia więzi z Polską, ponieważ Polska - obecnie członek Rady Bezpieczeństwa ONZ - jest jednym z krajów, od których Izrael w ostatnich latach w UE i na innych międzynarodowych forach oczekiwał wsparcia. Ale Polska też miała coś do stracenia.


Minister Gospodarki i Technologii Jadwiga Emilewicz była tu w zeszłym tygodniu w Izraelu, szukając obszarów, w których oba kraje mogłyby współpracować w zakresie innowacji i technologii. Minister ds. Współpracy regionalnej Tzachi Hanegbi poinformował ją, że sprawy nie powrócą do normalności, dopóki prawo nie zostanie zmienione. Powiedział The Jerusalem Post, że Izrael uszanuje wszystkie istniejące umowy z Polską, ale nie będzie wchodził z nimi w żadne nowe, dopóki będzie funkcjonowało to prawo. 


Czy to ma znaczenie dla Polaków? Tak, bo Emilewicz w ogóle by się nie pojawiła. Ale czy to zmusiło polskiego premiera Mateusza Morawieckiego do ustępstw? Oczywiście, że nie.


I tu właśnie zaczyna się mówić o Izraelu jako silnym graczu geopolitycznym. Polska zmieniła prawo nie ze względu na to, co utraci w swoich związkach z Izraelem - choć miało to też znaczenie- ale z powodu tego, co straci na swoich związkach z USA. 


Jest to dźwignia, ponieważ jedną z rzeczy, która wynikałaby z dalszego pogorszenia stosunków Polski z Izraelem, byłaby - ze względu na szczególne stosunki Izraela z USA - właśnie pogorszenie więzi Polski z Waszyngtonem.


Polska szuka lepszych zabezpieczeń i więzi gospodarczych z Waszyngtonem i nie potrzebowała tego problemu, jaki miał miejsce w ciągu ostatnich czterech miesięcy . Lub, jak zaznaczył Morawiecki w debacie w polskim parlamencie, prawo przyniosło efekt przeciwny do zamierzonego dla polskich interesów. 


Można więc argumentować, że to presja amerykańska - a nie izraelska - wymusiła zmianę nastawienia Polski. Tak, ale ta presja USA zrodziła się ze specjalnych więzi między Jerozolimą a Waszyngtonem - lub, jak to nazwał to Navon, pozycją Izraela jako silnego gracza geopolitycznego.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka