The Jerusalem Post/WRÓG WROGA: NOWO POWSTAŁE PARTNERSTWO IZRAELA I EUROPY ŚRODKOWEJ
Wg AMOTZ ASA-EL Wrogiem wroga: nowo powstałe partnerstwo Izraela i Europy Środkowej
Węgierski premier Wiktor Orban zostaje powitany w Jerozolimie przez premiera Benjamina Netanjahu w dniu 19 lipca.
Szereg kontrowersji wokół polskiej ustawy o Holokauście nie odwróci ewolucji strategicznego sojuszu między Europą Środkową a państwem żydowskim.
Zimą 1968 r., Gdy wybuchły zamieszki studenckie i pojawiły się niedobory żywnościowe, obniżki płac i gwałtowny wzrost cen, komunistyczna Polska obwiniała za kryzys "międzynarodowy syjonizm"
Stwierdzenie to było wyrazem paniki w obliczu kryzysu politycznego w kraju i strategicznego fiaska polityki zagranicznej, gdzie zwycięstwo Izraela w Wojnie Sześciodniowej z poprzedniego roku było nie do zniesienia dla reżimów bloku wschodniego.
Pragnący odwrócić uwagę od swoich niepowodzeń ekonomicznych, polski przywódca Władysław Gomułka zaatakował maleńką społeczność żydowską swojego kraju nazywając ją "piątą kolumną". Tysiące polskich Żydów straciło pracę, a prawie połowa z powojennych 32 000 Żydów w Polsce wkrótce opuściła kraj.
To byo częścią szerszego, środkowoeuropejskiego wzoru.
Na południu Polski Czechosłowacja straciła żydowskiego przywódcę Rudolfa Slanskiego w 1952 r., Po skazaniu go i 11 innych Żydów jako "agentów syjonistycznych". Praga następnie uzbroiła najsilniejszego wroga Izraela, Egipt, i przyłączyła się do każdej antyizraelskiej inicjatywy na forach międzynarodowych.
Dalej na południe zmiażdżenie węgierskiego antyradzieckiego powstania w 1956 r. Wywołało epokę wyobcowania, która uwydatniła się emigracją 20 000 Żydów, a później symbolizowało żądanie Węgier od izraelskich turystów, by zapłacili za OWP.
Warszawa, Budapeszt i Praga przestrzegały nakazu Moskwy w 1967 r., By zerwać stosunki dyplomatyczne z Izraelem, a następnie przystąpiły do systematycznej demonizacji państwa żydowskiego w ślad za radzieckimi mediami.
To było wtedy. Teraz Europa Środkowa i Izrael są strategicznymi sojusznikami, jako że środkowoeuropejscy mieszkańcy odczuwają ksenofobię i flirtują z autorytaryzmem, a ich stosunki z Izraelem jednocześnie rozkwitają i bolą.
Europa Środkowa może być luźno opisana jako ziemie wciśnięte pomiędzy Rosję i Niemcy i przez nie prześladowane.
Na obrzeżach ten region dociera do republik bałtyckich na północy, byłej Jugosławii na południu, Rumunii na południowym wschodzie i Austrii na zachodzie.
W centrum Europy Środkowej dominuje jednak Polska, której populacja 38 milionów jest dwukrotnie większa od drugiego pod względem liczby ludności kraju, Rumunii.
Choć podzielony na wiele języków i grup etnicznych, w przeważającej części katolicki region dzieli bliźniacze traumy rosyjskiej dominacji w czasie zimnej wojny i niemieckiego ludobójstwa przed tym.
Ta wspólna historia życia między groźnymi olbrzymami sprawiła, że liderzy Polski, Węgier i byłej Czechosłowacji podjęli w 1991 roku decyzję, by pomóc sobie nawzajem w drodze od pokonanego Wschodu do uwodzicielskiego Zachodu.
Nawiązując do traktatu handlowego z 1335 r. Podpisanego przez królów Węgier, Polski i Czech, przywódcy trzech państw spotkali się w Zamku Wyszehradzkim z widokiem na Dunaj, gdzie dysydenci Vaclav Havel i Lech Wałęsa dołączyli do węgierskiego kolegi Jozefa Antalla, tworząc sojusz, który wtedy wydawał się to polityczną anegdotą.
Teraz, obejmując Polskę, Węgry, Czechy i Słowację, Grupa Wyszehradzka nie jest już anegdotą.
Z ekonomicznego punktu widzenia, 65 milionów jego mieszkańców ma łączny produkt krajowy brutto w wysokości prawie 2 trylionów dolarów - czyli więcej niż Kanada; regularnie wykonują wspólne wojskowe ćwiczenia; i politycznie, kwestionują władzę Unii Europejskiej, podobnie jak Havel i Wałęsa przeciwstawili się Związkowi Radzieckiemu.
W obliczu tysięcy muzułmanów z Bliskiego Wschodu szturmujących europejskie wybrzeża, poczucie wspólnej troski objęło mieszkańców Europy Środkowej.
Próba nałożenia przez Unię Europejską parytetów imigracyjnych na wszystkich jej członków została odrzucona przez cztery rządy, a także Austrię, Rumunię i republiki bałtyckie. I tu Europa Środkowa rozstała się z Europą Zachodnią a spotkała się z państwem żydowskim.
Izrael nic nie zrobił w obliczu śródziemnomorskiego kryzysu uchodźczego, poza zapewnieniem żywności i leczenia ofiarom wojny w Syrii. Jednak premier Benjamin Netanjahu po cichu identyfikuje się z oporem Europy Środkowej w tym, co jej liderzy uważają za zarozumiałe i narzucone przez Brukselę.
Podobnie jak dzisiejsi mieszkańcy Europy Środkowej izraelscy dyplomaci przez dziesięciolecia odczuwali, że jeśli chodzi o Bliski Wschód, Bruksela może być naiwna, apodyktyczna i szkodliwa.
Netanjahu czuje, że Porozumienia z Oslo były inspirowane życzliwym myśleniem europejskich mężów stanu, którzy od czasu Deklaracji Weneckiej z 1980 roku twierdzili, że wszyscy Palestyńczycy chcieli świeckej i zdemilitaryzowanej demokracji, eksperyment z Oslo okazał się później niewypałem.
W tej dekadzie, wykorzystując ten sam sposób myślenia, Bruksela powiedziała Europie Środkowej, że wie lepiej niż jej mieszkańcy i ich przywódcy, co powinni zrobić, co do ich przyszłości a zwłaszcza swoich granic. Rezultatem była centralna europejska rebelia przeciwko minimalnym kwotom w Brukseli dotyczącym przyjmowania uchodźców.
Przez lata, na próby izraelskich dyplomatów wskazywania Brukseli, że jej polityka pomogła legitymizować palestyńską autokrację, przemoc i fundamentalizm, Bruksela była głucha. Nie tak jak z państwami Europy Środkowej - z uwagą słuchają tej izraelskiej narracji.
Tak jak widzieli rzeczy od 2015 roku, kiedy Niemcy otworzyły swoje drzwi milionom migrantów, historycznym zadaniem przywódców krajów Europy Środkowej było zablokowanie muzułmańskiej imigracji na ich ziemie.
Strach przed imigracją na Bliskim Wschodzie jest zakorzeniony w historycznych traumach, których w większości brakuje Europejczykom Zachodu. Węgrzy, Rumuni i Serbowie traumatycznie przypominają sobie wieki okupacji tureckiej. Polacy są dumni z króla Jana Sobieskiego przywódcy wojsk, które w 1683 r. pokonały Ottomanów pod bramami Wiednia.
Oprócz takich wspomnień bezpośrednich konfrontacji z islamem, wielu mieszkańców Europy Środkowej nie podziela dążenia Europy Zachodniej, by zatrzeć ich tożsamość narodową i zastąpić ją ogólnoeuropejską alternatywą.
To właśnie w tym kontekście Netanjahu powiedział przywódcom Grupy Wyszehradzkiej, gdy gościł go w Budapeszcie w lipcu 2017 roku, że „Europa musi zdecydować, czy chce żyć i rozwijać się, lub skurczyć się i zaniknąć.”
To jest więc emocjonalna strona poczucia wspólnej sprawy między Europą Środkową a państwem żydowskim. Ale jest też strona praktyczna.
W miarę jak RZĄDY od Bałtyku po Bałkany modernizują swoje armie i zwiększają wydatki na obronę, Izrael staje się strategicznym odwróceniem tego, co było za komunistycznych poprzedników: podczas zimnej wojny Europa Środkowa pomagała uzbroić wrogów Izraela. Teraz Izrael zbroi Europę Środkową.
Na przykład, w tym dziesięcioleciu, Polska kupiła za 1 miliard dolarów system obrony przeciwrakietowej Elbit's David's Sling Anti-Missile Defense, według Instytutu Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym; w ubiegłym roku Litwa kupiła od Elbit, Rafaela, za100 mln euro wyrzutnie pocisków Samson; a Chorwacja na początku tego roku postanowiła kupić od Izraela kilkanaście myśliwców F-16 za około 500 milionów dolarów.
Tego typu zakupy broni odzwierciedlają powszechny niepokój w całej Europie Środkowej w obliczu odrodzenia imperialnego Rosji. Następnie terroryzm i nielegalna imigracja, które zagrażają Europie Środkowej bez względu na Rosję, dodatkowo zwiększają znaczenie strategiczne Izraela dzięki jego doświadczeniom walki z terroryzmem, technologiom ochrony granic i wiedzy o cyberwojnach.
W Europie Środkowej, gdzie poniżanie Żydów było przez stulecia normą społeczną, polityką i ideałem religijnym, teraz przyjmuje się państwo żydowskie jako strategicznego partnera. I jakby na ironię gdy tylko powiązania osiągnęły szczyty, pojawiły się duchy przeszłości.
Jesienią ubiegłego roku w Budapeszcie pojawiły się plakaty przedstawiające żydowskiego finansistę George'a Sorosa z napisem: "Nie pozwólcie Sorosowi śmiać się ostatniemu"
. Tablice, które poprzedzały referendum rządowe dotyczące unijnego planu imigracyjnego, stały się częścią kampanii nacjonalistycznego premiera Viktora Orbana. Orban, przedstawiał się jako zapora napływowi napływowi imigrantów, a Soros, jako tego zjawiska stymulator.
Soros poparł unijny plan imigracyjny, ale w żaden sposób go nie zaprojektował ani nawet nie zainspirował. Mimo to, dla ultrakonserwatywnego rządu, takiego jak Orban, w kraju o antysemickim dziedzictwie, takim jak Węgry, skupienie się na natywistycznej kampanii na bogatym Żydzie pozostaje skuteczną taktyką marketingową.
Rząd próbował także, zamknąć Uniwersytet Środkowoeuropejski, który sponsoruje Soros, najwyraźniej wybierając amerykańskiego Żyda i rdzennego Węgra, który otwarcie sprzeciwiał się Orbanowi i Fidezsowi (węgierskiemu Civic Alliance), partii, z którą Orban wygrał trzy kolejne wybory.
Orban ostro potępia antysemityzm, a podczas oficjalnej wizyty w Izraelu w tym miesiącu zadbał o to, by odwiedzić Yad Vashem i Ścianę Zachodnią. Jednak zawoalowany wybór żydowskiego plutokraty jako antychrysta w jego kampanii referendalnej uruchomił w całym świecie żydowskie dzwonki alarmowe.
Pojawienie się zjadliwych antysemickich graffiti na plakatach Sorosa - które pokrywały całe stacje metra - były ponurym przypomnieniem, że trwające w Europie Środkowej antyżydowskie stulecie, a także dziesięciolecia antyizraelskie, są dalekie od całkowitego pochowania.
Potem przyszła ustawa IPN, ubiegłej zimy w Polsce, która penalizowała obwinianie państwa polskiego lub narod polski za "bycie odpowiedzialnym lub współwinnym zbrodni nazistowskich popełnionych przez Trzecią Rzeszę Niemiecką". Ustawa, która później została poddana próbie presji Izraela i Żydów na całym świecie. Nie trzeba być historykiem, żeby wyczuć ducha Holocaustu, z któr ym państwo żydowskie od lat walczy.
Jednak w Warszawie, tak jak w Budapeszcie, walczą ultra-nacjonaliści, nie Żydzi, co zwykli ludzie widzą jako naciski Brukseli.
W ten sposób Węgry w czerwcu przyjęły przepisy, które zaostrzają rządowy nadzór nad organizacjami pozarządowymi i kryminalizują pomoc dla osób ubiegających się o azyl, i to jest kontekst, w którym uchwalono w 2013 r. Reformy, które ograniczyły niezależność sądownictwa i osłabiły Trybunał Konstytucyjny.
Jest to także kontekst, w którym Polska właśnie uchwaliła nowe ustawodawstwo opracowane w celu zastąpienia znacznej części Sądu Najwyższego, w tym jego przewodniczącego, prawnikami, którzy prawdopodobnie ograniczą liberalizm obecnych sędziów.
Jest to również kontekst, w którym obecny rząd polski, wkrótce po jego wyborze w 2015 r., Zmienił prawo tak, aby jego politycy bezpośrednio kontrolowali telewizję publiczną i radio, w tym najwyżej oceniane wieczorne wiadomości telewizyjne.
Taki bezczelny autorytarny postęp, dumnie nazwany przez Orbana "nieliberalną demokracją", jeszcze nie rozprzestrzenił się z Polski i Węgier na resztę Europy Środkowej. Jednak duch natywistyczny, który je napędza, jest częścią regionalnego Zeitgeist.
To właśnie i polityka antyimigracyjna przyniosło w styczniu zwycięstwo wyborcze prezydentowi Czech Milosowi Zamanowi, w ubiegłym roku Sebastianowi Kurzowi w Austrii. To właśnie dało zwycięstwo w Słowenii antyimigrantowi Janezowi Jansie w czerwcowych wyborach powszechnych.
(...)
Z wąskiego punktu widzenia Izraela, nowa, asertywna Europa Środkowa w słabszej Unii Europejskiej, oferuje przyszłość współpracy, której państwo żydowskie nie może zmarnować; pod warunkiem, że liderzy Europy Środkowej nigdy nie zapomną, że Izraelczycy, których teraz spotykają jako mężów stanu, generałów i twórców broni, są dziećmi Żydów, którzy kiedyś wędrowali po ich ulicach.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)