26 obserwujących
1864 notki
460k odsłon
821 odsłon

11 stycznia 1946 Cisnę zaatakował oddział UPA

Wykop Skomentuj12

11 stycznia 1946 Cisnę zaatakował oddział UPA. Upowcy najpierw podpalili szkołę i urząd gminy, następnie dwór oraz 8 polskich gospodarstw. Żywcem spłonęła 4-osobowa rodzina. Od wybuchu wrzuconego do domu granatu zginęła rodzina – matka i troje dzieci, najstarsze w wieku 12 lat. Zginęli trzej przedwojenni policjanci, upowcy bestialsko zamordowali ich, masakrując ciała (obdzierając ze skóry, obcinając języki, uszy, genitalia), następnie wrzucili w ogień. Zginęło także kilku członków straży wiejskiej.


9 02 1943 w Parośli Wielkiej rozpoczęła się Rzeź Wołyńska. Związanych i bezbronnych mieszkańców wsi napastnicy zamordowali przy użyciu noży i siekier. Uratowała się jedynie rodzina żydowska przechowywana w skrytce przez polskich chłopów.


W lesie, w miejscu dawnej kolonii, Ukrainiec Antin Kowalczuk wzniósł pamiątkowy krzyż z informacją, że zbrodni dokonali nacjonaliści.


Wiriżem wsjech Lachiw do adnocho od małocho do starocho.


Stara kobieta była mieszkanka wsi Ostrówki, trzęsące się ręce: "ojciec zginął miał...siostra miała trzydzieści lat zginęła pod Sokołem...szwagier też zginął w szkole...mieli dwoje dzieci jedno sześć, drugie dwa lata i szwagra rodzice też pod Sokołem, poszli w niedziele...teściowa siostry mojej...także cały dom został pusty." List niemiec...kiego żołnierza, Ślązaka do rodziców- " ci co to zobaczyli to nie mogli spać po nocach, takie straszne obrazy były w domach...ojciec, matka dzieci zarąbane siekierą... matka oparta na klęcząco o kolebkę, głowa rozbita a dziecko takie małe w kolebce też zabite siekierą, oczy otwarte i dziura w głowie, zupełnie jakby coś chciało powiedzieć, bo kawałek chleba trzymało w ręce, bardzo się przeląkłem, zaduch taki od tych pomordowanych, o mało bym się obalił a krew tych po całej izbie rozlana... powiązali ręce i oczy zawiązali i wtenczas oni sami musieli się położyć i wtedy ich rąbali siekierami" - tysiące takich historii, które mimo upływu siedemdziesięciu lat nie doczekały się uczciwego zakończenia, państwo polskie nie zadało sobie trudu by odszukać i godnie pochować dziesiątki tysięcy ofiar, żądania sprawiedliwości giną we wrzawie bieżącej polityki.


Bez Galicji Zachodniej, na samym Wołyniu zginęło sześćdziesiąt tysięcy osób - mówi Ewa Siemaszko, historyk- w 1850 miejscowościach, nie są to liczby, które uważamy za ostateczne, wciąż odkrywane są nowe fakty zbrodni. Ten szacunek w przypadku Wołynia zgadza się z bilansem ludnościowym, który ujmuje ludność, która mieszkała na terenie Wołynia w 1939 roku, potem odlicza się straty w wyniku okupacji niemieckiej, straty podczas okupacji sowieckie i liczbę osób, która była ekspatriowana w latach 1945-1946 i z tego bilansu wynika właśnie ta liczba około sześćdziesiąt tysięcy ludzi, których nie ma.


Na badania i poszukiwanie "dołów śmierci" wydają zgodę władze ukraińskie na prośbę rodzin byłych mieszkańców wsi Ostrówki i Woli Ostrowieckiej. Czy mogły nie wydać zgody? Oczywiście tak. Pamiętajmy, że pierwszego tak wielkiego ludobójstwa na tle narodowościowym dokonały w 1937 roku władze radzieckie mordując wzdłuż polskiej granicy wg danych NKWD 111 tysięcy osób narodowości polskiej. Strona radziecka i rosyjska nie dopuściły do żadnych badań. Żaden międzynarodowy trybunał nie zajął się oprawcami a elity polskie konsekwentnie w tym temacie do dziś milczą. Martyrologia, która ginie w liczbie 11 mln, które z obszaru II Rzeczpospolitej "gdzieś wyparowały" ( ostatni przed i pierwszy po wojnie spis ludności).


Timothy Snydernazwał ziemie położone pomiędzy granicą Generalnej Guberni a Kijowem, Mińskiem "skrwawionymi ziemiami". Pomiędzy 1933 rokiem a rokiem 44 przeszły przez te obszary kolejne fale niewyobrażalnej przemocy, począwszy od Wielkiego Głodu na Ukrainie, skończywszy na masowych wypędzeniach końca wojny. W 39 roku zbrodni na ludności cywilnej szczególnie na Polakach i Żydach dokonali Niemcy. W 1940 roku obywatele polscy wszystkich narodowości zobaczyli to co wcześniej było niewyobrażalne. Półtoraroczna okupacja sowiecka przyniosła cztery deportacje, które objęły 340 tysięcy ludności, dalsze 100 tysięcy znalazło się w więzieniach. W czerwcu 1941 roku Niemcy przy udziale ukraińskim dokonują mordów na ludności polskiej i żydowskiej- mówi Rafał Wnuk, historyk- Te zbrodnie infekowały, przechodziły z Niemców na ukraińską ludność cywilną. Młodzi Ukraińcy, którzy chcieli odbudować swoją państwowość zaciągali się do oddziałów hitlerowskich tym samym uczestnicząc w zbrodni. Nauczyli się zabijać, organizować masowe mordy.


Uważam, że to co się stało było elementem szerszego konfliktu pomiędzy Ukraińcami i Polakami- mówi historyk ukrainski Włodymyr Wiatrowycz-...dlatego w starciu tym ogromną rolę odgrywały siły trzecie, mam na myśli nazistowskie Niemcy i ZSRR. Wg mnie szczególnie dużą rolę w poszerzeniu, pogłębieniu tego konfliktu odegrał właśnie Związek Sowiecki, który najbardziej był zainteresowany tym, żeby polski i ukraiński ruch narodowościowy nawzajem się wyniszczyły, by potem w wyniku działań wojennych zająć te tereny. "Trupie Pole", okolice Sokoła, Wołyń, Ukraina.Taką przerażającą nazwę nadali okoliczni mieszkańcy kawałkowi ziemi. Jeszcze w latach sześćdziesiątych kiedy był tu kołchoz mówiło się, że zboże na tym polu rosło wysokie na dwa metry, bo pod spodem leżały ludzkie ciała. Wsie, które w całości zostały unicestwione. Rosnące bzy, dzikie drzewa owocowe świadczą o miejscu zabudowań. W lesie na korze drzew wycięte krzyże. Latem 2011 roku grupa polskich archeologów przeczesuje pięciohektarowy teren w poszukiwaniu "dołów śmierci". Zbieranina różnych łusek świadczy o udziale w masakrze oddziałów nieregularnych. W wykopanym dole ramiona dziecka. Najwięcej dzieci od roku mnij więcej do 6 roku życia ale też takie 3-4 miesięczne. Czaszki rozłożone i przerośnięte przez korzenie, części twarzowe nie zachowały się. Dobrze zachowane włosy, dziewczęce warkoczyki a u tych młodszych dziewczynek, te małe koraliki. Warkocze wszystkie blond, dziecięce, dzieci z reguły mają blond włoski, grzebyczek wpięty we włosy, guziczek w kształcie kwiatka, medaliki dziecięce. W jamie 230 osób w większości dzieci. "Nigdy w swojej pracy przy ekshumacji nie spotkałem się z taką liczbą szczątków dziecięcych...nie rozumiem tej zbrodni" - mówi archeolog. Czasami w poszukiwaniu miejsc kaźni pomaga miejscowa ludność. Babcia Żura od dawna tu przychodziła, na polu zostawiała kwiatki i cukierki -"ja lubię tych ludzi co tu leżą, trzeba o nich dbać, czasem wezmę kartkę papieru, listeczek, nasypię im jagody, stanę pomodlę się za nich, pomarli na zawsze".

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura