Zacząłem się zastanawiać nad niebezpieczeństwami związanymi z taką formą manifestowania pamięci. Padła propozycja, by zamiast zniczy niesionych w rękach przynieść i włączyć małe latarki. Może to dobry pomysł. Czy taka manifestacja będzie bezpieczna? Jakie widzicie Państwo niebezpieczeństwa? Jeśli miałoby to wywołać czyjąś agresję, może po prostu nie ma sensu? Proszę o głosy.
Poniżej pierwotna propozycja:
Pozwalam sobie zaproponować ideę upamiętnienia wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej (na czele z Prezydentem Lechem Kaczyńskim).
Ponieważ jak dotychczas nie uzyskaliśmy jasnej deklaracji w sprawie ew. pomnika, proponuję, by - wobec zdjęcia barierek sprzed pałacu prezydenckiego - powołać do życia RUCH OGNIA PAMIĘCI, tzn. stałą wieczorną pokojową manifestację polegającą na spacerowaniu między pałacem prezydenckim a siedzibą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z włączonymi latarkami w dłoniach. (Ten sposób okazywania własnych przekonań kojarzy mi się z wpinanymi w klapy marynarek opornikami.)
Taka forma manifestacji pozwoli uniknąć nieporządków i konfliktów związanych ze stawianiem zniczy w "miejscach niedozwolnych" oraz ograniczy do minimum ew. agresję ze strony osób nie zgadzających się z taką formą manifestowania.
Nieśmy ogień pamięci, dopóki okoliczności katastrofy nie zostaną w pełni wyjaśnione. Stwórzmy ruchomy pomnik katastrofy smoleńskiej.
Co Państwo na to, by pierwsza odsłona akcji nastąpiła dzisiaj o godz. 21:00?
Pozwalam sobie założyć lubczasopismo o nazwie RUCH OGNIA PAMIĘCI. Proszę o opinie (byle nie agresywne, bo inicjatywa nie ma nic wspólnego z agresją).



Komentarze
Pokaż komentarze (5)