Większość z nas słyszała o, tzw. trzech filarach w polskim systemie emerytalnym. Niezależnie od tego, z jakim stopniem obrzydzenia lub zachwytu wypowiadamy się na ich temat, te twory istnieją. Ku wielkiemu utrapieniu jednych, a rozkoszy i dochodom drugich. Oprócz trzech wspomnianych filarów istnieje jednak jeszcze jeden filar - czwarty. Filar, który (wiele na to wskazuje) może okazać się najważniejszym ze wszystkich filarów systemu emerytalnego.
Czemu więc tak mało się o nim mówi? Dlaczego mało kto wie, że on w ogóle istnieje? No i, co najważniejsze, czemu nie jest propagowany z porównywalną siłą, jak inne filary? Dużo możnaby o tym mówić, jednak najciekawsze jest jednak jeszcze coś innego. Otóż, wiele wskazuje na to, że z istotności tego filaru (oraz nieistotności pozostałych) zdają sobie sprawę czołowi urzędnicy naszego państwa, a konkretnie - minister finansów, w osobie pana Vincenta R. Oddajmy mu głos:
„(…) Ale powiem paniom tak: najwięcej zainwestowałem w to, co nazywam
czwartym filarem, czyli w edukację dzieci i dobre stosunki z nimi. To jest
najlepszy „fundusz emerytalny”, bo wymyślony przez Pana Boga. (…)” Jacek Rostowski, minister finansów w rządzie RP, w wywiadzie „Emerytura od Pana
Boga” („Gazeta Wyborcza” 16.11.2009) na temat sytuacji polskiego systemu emerytalnego.
Panie ministrze! Może by tak śmielej o tym IV filarze wspomnieć? Dlaczego nie zachęca pan obywateli, żeby poszli w pana ślady, skoro uważa pan to za najważniejszą inwestycję? Skoro można nie tylko propagandą, ale i siłą zmuszać obywateli do płacenia na trzy oficjalne filary to czemu ten czwarty jest tak haniebnie pomijany, biorąc pod uwagę jego istotność? Toż to prawdziwe panaceum na wszystkie bolączki polskiego systemu emerytalnego! A wy o nim, z jakąś taką nieśmiałością...
Ufam, że ta "nieśmiałość" zostanie szybko pokonana i akcja propagująca przywołane przez pana zalety IV filaru ruszy pełną parą! Z Bogiem!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)