Wczoraj zaprzysiężony na Prezydenta Polski został Bronisław Komorowski. A ja mogę świętować. Pewnie mało kto o tym wie, ale sam mam zasługi w tym, że został wybrany. W "Poruszyć Niebo i Ziemię", projekcie jaki koordynowałem, promowaliśmy 4 członków jego komitetu honorowego (Michał Jeliński, Marek Kamiński, Szymon Kołecki, Robert Korzeniowski), a trzech kolejnych zapraszaliśmy ale nie przyjęli naszego zaproszenia. Dwukrotnie zapraszaliśmy też posła PO Jarosława Gowina, a raz posłankę PO, a w czasie kampanii rzeczniczkę nowego Prezydenta – Małgorzatę Kidawą-Błońską. W tym samym projekcie nie zapraszaliśmy żadnego polityka PiSu, ani nikogo z komitetu Jarosława Kaczyńskiego.
Piszę to oczywiście z przymrużeniem oka. Chciałbym tym wpisem zwrócić uwagę na to, żebyśmy nie ulegali przesadnie politycznym emocjom. Wielu z nas ostatnimi czasy zachowuje się jak polityczni kibice, którzy swojej drużynie wszystko wybaczą i wytłumaczą wszystkie jej błędy, a przeciwnikom przypiszą wszystkie najgorsze cechy.Ponoć liberalna PO podwyższa podatki? To konieczność i ratunek dla polskiej gospodarki po fatalnych rządach PiSu. Palikot non-stop opluwa zmarłych. No tak ale przecież są "obrońcy krzyża", Kempa, Brudziński i Macierewicz. PiS mówi o "ruskich trumnach", "zbrodniach", choć w czasie kampanii mówili o zakończeniu wojny polsko-polskiej. Mają prawo do hamowanych wcześniej emocji. Jarosław Kaczyński nie przyszedł na zaprzysiężenie nowego Prezydenta? Jego brat był niszczony przez polityków PO, a w ogóle to posłowie nie mają obowiązku być w sejmie.
Jednocześnie coraz bardziej rozbudzane są negatywne emocje. Z jednej strony mamy grupę obrońców krzyża, wśród której część osób szarpało się ze służbami porządkowymi, obrażało księży, harcerzy i władzę; a także ludzi oskarżających rządzących że mają "krew na rękach", że są zdrajcami, itp.
Z drugiej i są to znacznie liczniejsze (wystarczy zobaczyć jaką popularnością cieszą się określone grupy na Facebooku czy filmy na youtube) przypadki mamy powrót dawnego "przemysłu pogardy". Wszyscy słyszeli o fanatyźmie "obrońców krzyża". A pewnie mało kto wie o tym, że pod krzyżem dochodzi do agresji z drugiej strony. W ciągu nocy modlące się grupki są lżone, popychane, opluwane. Dwie relacje ( http://nicek.wordpress.com/2010/08/04/godzina-w/, http://www.niezalezna.pl/article/show/id/37437 ). Przedwczoraj grupa młodych osób przyniosła pod pałac krzyż z puszek po piwie "Lech" i udawali jego obronę. "Obrońcy krzyża" w mediach i prywatnych dyskusjach spotkali się z wszystkimi możliwymi wyzwiskami, których skala dawno pobiła ich własne agresywne wypowiedzi. Pod Wawelem ustawiane były, ku wielkiej uciesze wielu osób, reklamy "Zimny Lech" a teraz "Ożyj i zwyciężaj". Z niesłabnącą popularnością spotykają się popisy Palikota, który przechodzi samego siebie lżąc zmarłych – na blogu, na antenie TVN, radia Zet, w "Wyborczej", "Nie" – wszędzie gdzie ma taką sposobność. Wielkim powodzeniem cieszy się szydercza gra na Facebooku "Brońcie krzyża", czy prześmiewcze wariacje o tym co mogłoby znaleźć się pod pałacem Prezydenckim ( http://www.kciuk.pl/Zobaczcie-najnowsze-projekty-zmian-przed-Palacem-Prezydenckim-a21265 ). Ze smutkiem obserwuję, że takimi rzeczami zajmuje się wielu moich znajomych. Koleżanki i koledzy to naprawdę nie jest zabawne, a prostackie. Na marginesie dodam, że o ile "obrońcy krzyża" w mediach spotykają się z najgorszymi epitetami, to agresja z "drugiej strony" spotyka się z …życzliwością, jak np. w Metrze ( http://www.emetro.pl/emetro/1,88815,8219730,To_polski_Hyde_Park.html ).
To droga donikąd. Kolejne szyderstwa i agresja będą tylko rodzić dalszą agresję. To się musi kiedyś zatrzymać.
W nielubianym polityku, czysympatyku innej opcji politycznej musimy dostrzecprzede wszystkim człowieka i powinniśmy okazywać mu choć minimum szacunku. Czy chcielibyśmy samemu być obiektem szyderstw albo być oskarżanym o zdradę narodową tylko dlatego że mamy inne poglądy niż ktoś inny?
Co więcej wśród sympatyków każdej partii politycznej znajdziemy mnóstwo fantastycznych, wartościowych ludzi. Także wykształconych i patriotów ;) Motywy dlaczego kto popiera jaką partię są bardzo różne, nie możemy z góry zakładać najgorszego. Nie możemy uważać siebie i "swoją" partię za jakiś lepszych ludzi i dyskryminować oponentów. Czy to, że kilku znanych sportowców poparło kandydata wobec którego miałem bardzo wiele zastrzeżeń miało ich zdyskredytować? Nie. To są osoby, które mają do opowiedzenia niesamowite historie i to, że się nie zgadzam z nimi politycznie nic tu nie zmienia. Spotkanie z Szymonem Kołeckim i Michałem Jelińskim było jednym z najciekawszych na jakich byłem. Jeśli bym mógł zaprosiłbym ich raz jeszcze.
Nie chcę być źle zrozumianym. Jak najbardziej uważam, że można się spierać politycznie, krytykować rzeczy jakie się nam nie podobają. Nawet ostro. Ale trzeba rozróżnić krytykę od obrażania innych.
Piszę o tym wszystkim, bo po prostu jestem zdegustowany tym co się dzieje w Polsce.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)