Z przerażaniem obserwuję jak rozbudzone emocje polityczne powodują, że wielu moich znajomych przełamuje kolejne bariery etyczne w myśl zasady, że wyzwanie oponentów politycznych najgorszymi wyzwiskami to tylko opisywanie rzeczywistości (ale jak już ktoś nam to wypomni, to już jest największa obraza). To bardzo smutne, ale dla wielu osób autorytetem stał się Janusz Palikot. Wielokrotnie słyszałem, że poseł z Biłgoraja tylko wyraża to co myśli większość społeczeństwa (w domyśle to co uważają oni sami). Osoby te sądzą zarazem, że są bardzo nowoczesne, liberalne i tolerancyjne. Dedykuję im tekst Bogdana Dziobkowskiego "Pełzająca palikotyzacja" o Januszu Palikocie i "Akcji Krzyż" (akcji, która odzwierciedla też to co się codziennie dzieje na Krakowskim – tzw. Hyde Park, szyderstwa na Facebooku, czy krążące między ludźmi dowcipy).
Fragmenty:
"Początki jego polityczno-medialnej kariery były w złym guście, ale w gruncie rzeczy dość niewinne: a to przyniósł na konferencję prasową świński ryj, a to wymachiwał przed kamerami gumowym penisem Jednak epatowanie różnymi dziwactwami szybko się nudzi. By nie wypaść z medialnego obiegu, Palikot musiał przełamywać kolejne bariery, już nie tyle estetyczne, ile etyczne. W ten sposób, spadając coraz szybciej, sięgnął poziomu hieny cmentarnej: zaczął politycznie żerować na zwłokach tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
(...) Jego zwolennicy zwykle podkreślają przywiązanie do takich liberalnych wartości, jak wolność czy równość. Jednak w gruncie rzeczy wartości te są im zupełnie obce. Dzielą oni ludzi na lepszych i gorszych. Lepsi to ci, którzy podzielają światopogląd posła z Biłgoraja, gorsi są wszyscy, którzy myślą inaczej. Z tymi ostatnimi się nie rozmawia.
Czy ktoś słyszał, by Palikot w swojej publicznej działalności dyskutował z przeciwnikami politycznymi, szukał kompromisowych rozwiązań? Czy w rzetelnej wymianie argumentów ważył racje? Czy próbował wczuć się we wrażliwość innego człowieka, zrozumieć jego sposób postrzegania rzeczywistości? Nie. Były wiceprzewodniczący PO w debacie publicznej kieruje się innymi regułami. Najczęściej stosowane przez niego metody to insynuacje i szyderstwa. Wszystko to ma na celu zniszczenie tych, którzy nie podzielają jego poglądów.
(...) Niedawne wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu pokazują, jak serwowana nieustannie przez media aberracja zaczyna się przeistaczać w normę. Stosowane przez posła Palikota metody: używanie prowokacyjnych gadżetów, zastąpienie dialogu kpinami i poniżaniem przeciwnika (wszystko z domieszką obłudnych zapewnień o obronie uniwersalnych wartości), stały się dla bezrefleksyjnej części społeczeństwa symbolem nowoczesności czy nawet liberalizmu.
Tym bardziej należy podkreślić, że postawy prezentowane przez uczestników "Akcji krzyż", w żaden sposób nie są przejawem liberalnych wartości. Przeciwnie, za błazenadą tych ludzi kryje się brak jakiejkolwiek tolerancji, pogarda dla wszystkich, którzy mają inny niż oni światopogląd. Ich zachowania, hasła, które wznosili, są równie dużym zagrożeniem dla demokratycznego ładu, jak gorszące zachowania obrońców krzyża, uniemożliwiające jego przeniesienie do kościoła św. Anny.
Tak więc wbrew temu, co pokazywała część stacji telewizyjnych, w poniedziałkową noc przed Pałacem Prezydenckim nie doszło do spotkania liberalnej, otwartej na świat, wesołej młodzieży z garstką fanatyków religijnych. Tamtej nocy po obu stronach ustawionych na Krakowskim Przedmieściu barierek byli wrogowie nowoczesnego, otwartego społeczeństwa"
Pełny tekst:
http://www.rp.pl/artykul/525782_Dziobkowski__Pelzajaca_palikotyzacja.html




Komentarze
Pokaż komentarze (4)