Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk
179
BLOG

Magyar nie chce robić wszystkiego, tak jak chce von dr Leyen, ale Węgry do strefy euro...

Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk Polityka Obserwuj notkę 2

Magyar nie chce robić wszystkiego, tak jak chce von dr Leyen, ale Węgry do strefy euro jednak wprowadzi


1. Kandydat na nowego premiera Węgier Peter Magyar po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych i to z większością konstytucyjną, wręcz zdumiał swoimi wypowiedziami przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen i wielu wspierających go przywódców krajów UE. Zapowiedział brak zgody Węgier na unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro, brak zgody na szybkie przyjęcie tego kraju do UE, korzystanie z rosyjskich surowców energetycznych ropy i gazu przynajmniej do roku 2035, blokadę węgierskiej południowej granicy dla nielegalnych imigrantów, czy od 1 czerwca rezygnację z wydawania zezwoleń na pracę dla imigrantów spoza Europy. Te wypowiedzi i jeszcze kilka innych wprowadziło w zakłopotanie cały unijny establishment, ba zapewne tuż po objęciu funkcji premiera, rozpocznie się jego „młotkowanie” przez przewodniczącą KE i przywódców kilku dużych krajów Europy Zachodniej, aby jednak z tych wypowiedzi zrezygnował.

2. Ale w jednej, na której w sposób szczególny zależy unijnemu establishmentowi, czyli wprowadzeniu Węgier do strefy euro, wypowiedział się już teraz, natychmiast rozpoczną się przygotowania aby zdążyć to zrobić do roku 2030. Nie powiedział tego sam Magyar, ale dotychczasowy doradca partii Tisza i kandydat na ministra finansów w jego rządzie Andreas Karman, który stwierdził „naszym celem jest stworzenie do roku 20230 warunków, które pozwolą nam podjąć pozytywną decyzję o wprowadzeniu euro”. Rzeczywiście Węgrom potrzeba trochę czasu, żeby spełnić kryteria fiskalne, zredukować trwale deficyt sektora finansów publicznych poniżej 3% PKB, czy obniżyć poziom długu publicznego poniżej 60% PKB ( choć akurat spełnienie tego warunku nie jest rygorystycznie przestrzegane) ale także monetarne: stabilność cen (średni poziom inflacji, nie wyższy o 1,5 pp od inflacji w trzech krajach UE o najniższym poziomie inflacji), stabilność stóp procentowych (długoterminowa stopa procentowa nie może być wyższa niż 2 pp od stopy w trzech krajach o najniższym jej poziomie i stabilność kursu walutowego( kraj i jego waluta funkcjonuje przez 2 lata przed przyjęciem euro w systemie ERM II, bez znaczących wahań kursu waluty krajowej wobec euro). Aby spełnić te warunki nowy węgierski rząd musi „zacisnąć pasa” jeżeli chodzi o wydatki publiczne, ba już 2-letnie dostosowanie związane z utrzymywaniem kursu waluty, przełoży się na obniżenie poziomu życia większości mieszkańców tego kraju, ale jak widać zwycięzcy wyborów niespecjalnie się tym przejmują, podjęli polityczną decyzję o wejściu do strefy euro i tuż po wyborach ją ogłaszają.

3. Jeżeli Węgry oficjalnie podejmą decyzję wejścia do strefy euro, to z krajów UE poza tą strefą pozostaną Dania, która w traktacie akcesyjnym zawarła sobie nie przyjmowanie wspólnej waluty, Szwecja Czechy, Rumunia i Polska, które zobowiązały się wspólną walutę przyjąć, ale po spełnieniu kryteriów konwergencji, czyli wyżej opisanych kryteriów fiskalnych i monetarnych. Ministrowie rządu Tuska nieśmiało ale jednak co jakiś czas sygnalizują taką konieczność, choć zdają sobie sprawę, że przy prezydencie Karolu Nawrockim i prezesie NBP Adamie Glapińskim podjęcie takiej decyzji byłoby niemożliwe. Być może więc ta ekipa doszła do wniosku, że można do tego doprowadzić w inny sposób, poprzez katastrofalne wręcz zadłużenie naszego kraju, w tym w dużej mierze w walutach obcych, aby dużą część tego długu obarczyć jeszcze ryzykiem kursowym.

4. Przypomnijmy, że przez ponad 2 lata rządów Tuska i przygotowanie przez ministra Domańskiego już 3 budżetów z gigantycznymi deficytami: w 2024 roku w wysokości 211 mld zł, w 2025 roku aż 276 mld zł i planowany na 2026 roku w wysokości 272 mld zł, spowodowało, że suma samych tych deficytów to około 760 mld zł i takie pieniądze rząd musi pożyczyć, żeby je sfinansować. Ale rząd Tuska pożycza, także poza budżetem, aby finansować zadania publiczne, więc łączny dług liczony metodą unijną (ESA 2010), czyli dług instytucji rządowych i samorządowych (EDP), wzrośnie przez te trzy lata, aż o blisko 1,1 biliona złotych i osiągnie na koniec 2027 roku astronomiczną wartość ponad 2,7 biliona złotych. Skoro tak gwałtownie rośnie dług liczony metodą unijna , równie gwałtownie rośnie, także ten liczony metodą krajową, czyli dług Skarbu Państwa i państwowy dług publiczny (PDP) i to ta ostatnia kategoria długu jest opisana w Konstytucji RP w ten sposób, że jej wielkość, nie może przekroczyć 60% PKB.

5. Otóż dług Skarbu Państwa urósł w 2024 roku o blisko 350 mld zł do kwoty 1,63 biliona zł, w 2025 roku o kolejne 325 mld zł do kwoty 1,96 biliona zł i wreszcie w 2026 roku wzrośnie o ponad 310 mld zł do kwoty aż 2,72 biliona zł. W długu Skarbu Państwa, bardzo mocno w latach rządów Tuska, rośnie jego cześć zagraniczna ( a więc pożyczanie w walutach obcych) i tak w 2023 ta kwota wynosiła 320 mld zł , w 2024 roku już blisko 376 mld zł, w 2025 roku prawie 410 mld zł, a wg prognozy ministra finansów z dokumentu „Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych na lata 2026-2029”, w 2026 roku wyniesie już 477 mld zł. A więc w ciągu zaledwie 3 lat cześć zagraniczna długu Skarbu Państwa, wzrośnie o blisko 160 mld zł i to mimo tego ,że mocny złoty w tym okresie, powoduje, że dług w walutach obcych przeliczany na złote, rośnie jednak trochę wolnej. A przypomnijmy, że dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP) w roku 2026 będzie wyższy od długu Skarbu Państwa o ok. 450 mld zł i wg wspomnianej Strategii ministra finansów, wyniesie jak już wspomniałem 2,72 bilionów złotych i duża cześć tej wyżej wymienionej różnicy, to dług w walutach obcych.

6. Przypomnijmy także, że część środków, które otrzymaliśmy i otrzymamy także w tym roku i w latach następnych z UE, miała i będzie miała charakter pożyczkowy i to ona także jest zawarta we wspomnianej kwocie różnicy pomiędzy długiem SP, a długiem EDP. Otóż przypomnijmy, że Polska otrzymała ok 58 mld euro w ramach instrumentu NextGenerationUE, w tym ok. 34 mld euro to środki o charakterze pożyczkowym, z kolei w ramach kolejnego instrumentu SURE na tworzenie miejsc pracy w związku z kryzysem wywołanym pandemią Covid19, kwotę około 4,3 mld euro, no i najprawdopodobniej w ramach programu SAFE, mimo weta prezydenta Nawrockiego, kwotę około 44 mld euro. Sumarycznie więc tylko te trzy pożyczki unijne z ostatnich kilku lat wyniosą około 82 mld euro i sukcesywnie tak jak te środki do nas wpływają, są doliczane do długu EDP i jak każde pożyczanie w walucie obcej, są obarczone ryzykiem kursowym.

7. Skoro tylko część zagraniczna długu Skarbu Państwa wyniesie na koniec 2026 roku ok. 477 mld zł, a więc już ponad 100 mld euro, a dodatkowo w postaci pożyczek z UE, zostaniemy obciążeni kwotą ponad 82 mld euro, to być może, gdyby nie daj Boże dotknął nas jakiś duży kryzys i doszło do poważnej dewaluacji złotego, to okaże się, że wynoszący blisko 200 mld euro dług w walutach obcych, będzie dla nas tak wysokim obciążeniem, że trudno będzie nam go spłacać. Wtedy mogą wejść „cali na biało” czołowi politycy Platformy i związani z tą partią ekonomiści i powiedzą , nie mamy innego wyjścia, jesteśmy tak zadłużeni, w tym także w walutach obcych, że tylko wejście do strefy euro, gdzie są niższe stopy procentowe, pozwoli na to ,że będziemy w stanie go obsługiwać. Taka strategia może stać za działaniami ekipy Tuska, która nie tylko zadłuża Polskę w rekordowym tempie, ale także zwiększa wyraźnie zadłużanie w walutach obcych, które na koniec 2026 roku, będzie wynosiło około 25% całego zadłużenia, co oznacza, że w ciągu ostatnich trzech lat wzrosło ono o blisko 5 pp w stosunku do roku 2023.

8. Węgrzy więc wybrali sobie partię i jej przywódcę, który tuż po wyborach oświadczył, że celem jego rządu jest wejście do strefy euro i to już za 4 lata, a może nawet wcześniej, jeżeli szybciej uda się spełnić kryteria konwergencji. W Polsce na straży zachowania polskiego złotego stoi obecna opozycja, ale przede wszystkim prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński, ekipa Tuska może jednak próbować na wprowadzić do strefy euro przez tak wysoki poziom zadłużania w walutach obcych, że przy realizacji ryzyka kursowego, nie będziemy w stanie go obsługiwać.  

Dr nauk ekonomicznych, Poseł na Sejm RP obecnej kadencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka