Podpisywanie umowy SAFE- komisarz Kubilius, to pożyczka, premier Tusk i jego ministrowie, to unijne pieniądze
1. Wczoraj w KPRM w Warszawie Tusk zorganizował „ wielkie przedstawienie” pt. Uroczyste podpisanie umowy SAFE z udziałem unijnych komisarzy ds. obrony Andriusa Kubiliusa i finansów Piotra Serafina, a także ministrów swojego rządu i przedstawicieli wojska. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że to właśnie Tusk razem z premierem Grecji są pomysłodawcami programu SAFE, a ten pomysł „skwapliwie” na życzenie Niemiec, podchwyciła przewodnicząca KE Ursula von der Leyen i podczas polskiej prezydencji w I połowie 2025 roku przeforsowano rozporządzenie, które reguluje sposób wydatkowania tych pożyczonych pieniędzy w wysokości 150 mld euro. Tak się spieszono, że pominięto w tej procedurze Parlament Europejski, w tej sytuacji PE wniósł do TSUE skargę przeciw Radzie (C-560/25), w której domaga się unieważnienia rozporządzenia ustanawiającego program SAFE i gdyby okazała się ona skuteczna, to konsekwencje dla unijnego budżetu, jak i budżetów krajów w nim uczestniczących, nawet trudno sobie wyobrazić.
2. Zadziwiającym było, że z wystąpień premiera Tuska, wicepremiera Kosiniaka-Kamysza czy komisarza Serafina, wynikało, że z SAFE wręcz zaleje nas „deszcz unijnych pieniędzy” i tylko komisarz Kubilius wyraźnie kilka razy przypominał, że to jednak pożyczone pieniądze, które trzeba będzie spłacać i to z solidnymi odsetkami. Rządzący w Polsce starają się także przekonać opinię publiczną, że środki z SAFE, to dodatkowe pieniądze na zakupy uzbrojenia, którą to właśnie ekipa Tuska zdecydowała przeznaczyć na polskie bezpieczeństwo, choć to oczywiste kłamstwo, w związku z tą pożyczką w tym roku, ale i w kolejnych latach, nie wydamy ani jednego miliarda złotych więcej na obronę narodową, niż wcześniej zaplanowano. W tym roku w budżecie na obronę narodową w części 29, zaplanowano 118 mld zł i w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ) około 80 mld zł, więc środki z SAFE po prostu zastąpią środki z Funduszu i i żadnych dodatkowych pieniędzy na obronę, niestety nie będzie.
3. Poza tym ,że to pieniądze pożyczone, dodatkowo ze zmiennym oprocentowaniem, które zapewne będzie rosło, przy każdej kolejnej transzy pożyczanych pieniędzy ( będzie ich aż 10, po dwie w każdym roku, wiosną i jesienią, w zależności od oceny przez KE postępów w realizacji zamówień), to jeszcze w naszym przypadku, będzie ich dotyczyło ryzyko kursowe, które na przestrzeni 45 lat spłacania tej pożyczki, wystąpi wielokrotnie i odpowiednio podwyższy jej koszty. Całość pożyczki jest oczywiście objęta mechanizmem warunkowości, który mimo tego iż jest precyzyjnie opisany w unijnym rozporządzeniu, tak naprawdę jest mechanizmem czysto politycznych decyzji, które KE przetestowała na rządzie Prawa i Sprawiedliwości w związku z KPO. Decyzją polityczną KE zablokowała na blisko 2 lata te środki i natychmiast po zmianie władzy w Polsce, podobną decyzją je odblokowano, bo przecież nowa ekipa do tej pory nie zmieniła ani kropki, ani przecinka w ustawodawstwie dotyczącym polskiego wymiaru sprawiedliwości. Podobne decyzje będzie mogła podejmować ta i następna KE, podczas składania rozliczeń każdej kolejnej transzy pożyczki, a powodem wstrzymania wypłacania środków, może być np. nieprzyjmowanie nielegalnych imigrantów w ramach unijnej polityki migracyjnej. No obligatoryjność składania zamówień w zakładach zbrojeniowych krajów UE ( a więc koniec z zakupami broni amerykańskiej czy koreańskiej), co więcej nawet w takim przypadku obowiązuje zasada, że co najmniej 65% wartości komponentów w cały łańcuchu dostaw musi pochodzić z krajów UE.
4. Od wczoraj rządzący mają trzy tygodnie na podpisywanie umów z przedsiębiorstwami, które mają produkować konkretne rodzaje uzbrojenia zamówionego przez wojsko i dopiero teraz ujawniono, że tych nowych umów, będzie tylko około 40. , pozostałe około 80. to będą aneksy do istniejących już umów produkcyjnych, zawartych wcześniej , co tylko potwierdza, że środki z SAFE, to nie żadne dodatkowe pieniądze na zakup uzbrojenia, tylko zmiana źródła finansowania dla „starych” kontraktów. Dopiero na początku czerwca będzie jasne, czy wszystkie zaplanowane kontrakty zostaną podpisane, bo realizacja zamówień nawet tych najbardziej skomplikowanych, musi się zakończyć do końca roku 2030, a przy produkcji uzbrojenia, 4,5 roku realizacji, to wbrew pozorom wcale nie jest dużo czasu. Dopiero w czerwcu będzie więc jasne jaka część środków z SAFE, trafi do przemysłu obronnego w Polsce ( niekoniecznie polskiego), a jaka będzie skierowana za granicę, bo od czerwca będą mogły być realizowane zamówienia przynajmniej z jednym, innym krajem członkowskim UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego ,a także Kanadą i Ukrainą.
5. Tak olbrzymie dodatkowe zadłużenie jest zaciągane na podstawie zaledwie uchwały Rady Ministrów (ustawę o SAFE zawetował prezydent Nawrocki), choć art 89 ust.1 pkt Konstytucji RP, mówi wyraźne, że znaczne obciążenia państwa pod względem finansowym, muszą być zaciągane na podstawie ustawy ratyfikowanej przez prezydenta, bo pożyczka pochodzi od instytucji międzynarodowej. Co więcej jest zaciągana w sytuacji kiedy na stole leży propozycja prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego, bezzwrotnych grantów w łącznej wysokości ok 180-190 mld zł, finansowanych z aktywów w złocie banku centralnego, które w transzach okresie 5-6 lat, byłyby przeznaczane na zakupy uzbrojenia. Ba okazuje się, że to już nie tylko propozycja prezydenta i prezesa NBP, projekt ustawy, którego zasadniczą częścią jest ich propozycja ,złożył także klub parlamentarny PSL, przyznając ,że aktywa w złocie mogą być realnym i wydajnym źródłem finansowania zakupów uzbrojenia.
6. W tej sytuacji przy istniejącej alternatywie, finansowania zakupów uzbrojenia, zaciąganie pożyczki na nie do końca jasnych warunkach, która spowoduje podwyższenie naszego zadłużenia przynajmniej o 10 % PKB ( pożyczka razem z odsetkami to około 400 mld zł i to bez uwzględnienia skutków ryzyka kursowego), kiedy dług publiczny przekroczył już 60% PKB, jest skrajną nieodpowiedzialnością. Do tego jaskrawe złamanie Konstytucji RP, co oznacza nie tylko odpowiedzialność polityczną przed Trybunałem Stanu, ale także odpowiedzialność karną, stąd nic dziwnego, że premier Tusk wydelegował do podpisywania umowy, ministrów Kosiniaka-Kamysza i Domańskiego, a sam umył ręce. I ta obrażająca inteligencję Polaków, narracja premiera i jego ministrów, unijne pieniądze, choć to unijna pożyczka, której tylko standardowe oprocentowanie oznacza, że razem z odsetkami, będziemy spłacać co najmniej 400 mld zł, pożyczając tylko 190 mld zł.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)