Ważne inicjatywy ustawodawcze prof. Czarnka związane z cenami energii elektrycznej
1. Wczoraj już o godzinie 7 rano na konferencji prasowej pod Elektrociepłownią Żerań w Warszawie, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera prof. Przemysław Czarnek, zaprezentował projekt ustawy „Uczciwy rachunek za prąd” Chodzi o ustawowe zobowiązanie wytwórców i dystrybutorów energii elektrycznej w Polsce do prezentacji jej ceny na rachunku (fakturze), aby było jasne, jaka jej część jest konsekwencją obecności w miksie energetycznym energii odnawialnej, a także ujawnienia obciążeń związanych z funkcjonowaniem unijnego systemu ETS, czyli konieczności kupowania pozwoleń na emisję CO2 przez producentów prądu. Obecne rachunki ( faktury ) za energię mają wyszczególnione różnego rodzaju dodatkowe opłaty, ale nie jest jasne, które z nich są bezpośrednio bądź pośrednio związane z konsekwencją pierwszeństwa przyjmowania do systemu energetycznego energii odnawialnej, a także opłat związanych z emisją CO2. Konsumenci energii elektrycznej powinni mieć po prostu jasność, jaka cześć płatności za nią jest związana z realizacją unijnej polityki klimatycznej w tym energetycznej i to w sytuacji kiedy Europa odpowiada tylko za zaledwie 6% światowej emisji CO2.
2. Prof. Czarnek zapowiedział także drugi projekt ustawy, nad którym pracuje jego zespół doradców, dotyczący wyjścia Polski z unijnego systemu handlu emisjami (UE ETS), przy czym jak zaznaczył będzie to realnie możliwe, dopiero po powrocie Prawa i Sprawiedliwości do władzy, a więc po wygranych wyborach parlamentarnych na jesieni 2027 roku. Rząd Tuska jest bowiem niechętny jakimkolwiek działaniom zarówno na poziomie krajowym jak i unijnym, aby obniżyć ceny energii w UE, a więc i w Polsce, o czym świadczy mrożenie od wielu miesięcy w Sejmie prezydenckiego projektu ustawy o obniżeniu cen energii, czy też brak jakiekolwiek reakcji na przedstawione oficjalnie przez prezydenta Nawrockiego, postulaty dotyczące zmian w unijnym systemie ETS. Prezydent złożył projekt ustawy „Tani prąd -33%” już na początku listopada 2025 roku, a więc zaledwie po 3 miesiącach swojego urzędowania i mimo upływu już blisko pół roku, projekt ten nie ma numeru druku sejmowego i jest mrożony przez marszałka Czarzastego. Nie było także żadnej reakcji rządu na propozycje skierowane do premiera Tuska, tuż przed posiedzeniem Rady Europejskiej w połowie marca, które było poświęcone między innymi utracie konkurencyjności przez europejską gospodarkę w związku z wysokim cenami energii.
3. Przypomnijmy, że wspomniany projekt prezydencki ustawy „Tani prąd - 33%” jest oparty na 4 filarach, przy czym ten pierwszy- to likwidacja kilku opłat wchodzących w skład rachunków za energię elektryczną: opłaty OZE, mocowej, kogeneracyjnej i przejściowej, drugi- ograniczenie kosztów tzw. zielonych i niebieskich certyfikatów, trzeci- obniżenie opłat dystrybucyjnych i czwarty- to obniżka stawki podatku VAT obciążającej sprzedaż energii z obecnych 23% do najniższej wynoszącej 5% . Jak wyjaśniała po złożeniu tego projektu ustawy w Sejmie, ekspertka pracująca przy tym projekcie Wanda Buk, mimo tego, że zawiera on propozycje, których wartość jest szacowana w przedziale 11-14 mld zł rocznie, to powinien on być obojętny dla budżetu państwa, bo koszty te powinny zostać pokryte z dochodów ze sprzedaży certyfikatów ETS. Dochody z tego tytułu w 2024 roku wyniosły ok 4 mld euro, a więc ponad 16 mld zł i jak należy się spodziewać w kolejnych latach, powinny być jeszcze wyższe, a 80-90% wpływów z nich, przeznaczane byłoby na pokrycie finansowych konsekwencji obniżek cen energii elektrycznej w Polsce. Projekt byłyby więc neutralny dla budżetu państwa, a mimo tego, nie ma woli rozpoczęcia jego procedowania, zarówno przez wywodzącego się z Lewicy marszałka Czarzastego, jak i koalicji 13 grudnia.
4. Jak oszacowali eksperci z Kancelarii Prezydenta wprowadzenie rozwiązań zawartych w projekcie ustawy w przypadku gospodarstwa domowego zużywającego roczne około 2 MWh energii, oszczędność będzie wynosiła około 800 zł. Przy czym ponieważ rozwiązania przedstawione przez prezydenta, nie polegają tak jak tarcze energetyczne na mrożeniu cen, a na obniżaniu kosztów wytwarzania energii, to jeżeli gospodarstwo domowe będzie zużywało mniej, oszczędność ta będzie mniejsza, niż wspomniane 800 zł, a w przypadku zużycia większego, będzie po prostu większa. Oszczędności będą dotyczyły co niezwykle ważne ,także wszystkich innych podmiotów korzystających z energii elektrycznej w tym przede wszystkim przedsiębiorców i wyniosą mniej więcej 1/3 do tej pory ponoszonych na ten cel ich wydatków. W uzasadnieniu tego projektu pokazano także zróżnicowanie korzyści dla poszczególnych rodzajów podmiotów w zależności od rodzaju taryfy po jakiej rozlicza zużytą energie elektryczną , dla gospodarstw domowych, ta obniżka wynosiłaby ponad 35% dla firm produkcyjnych w tym energochłonnych o blisko 30%, dla małych i dużych punktów usługowych o około 25%.
5. W tej drugiej sprawie, jak już wspomniałem, przed posiedzeniem RE w Brukseli prezydent Karol Nawrocki skierował do premiera wystąpienie, opracowane przez swoich wysokiej klasy doradców z obszaru energetyki,w którym przedstawił ,aż 6 merytorycznie uzasadnionych propozycji, o które powinien walczyć w Brukseli. Ta najdalej idąca do całkowite zniesienie systemu systemu ETS w sytuacji, kiedy z jednej strony unijna gospodarka traci przewagi konkurencyjne, z drugiej strony Europa stoi przed wyzwaniami związanymi z imperialną polityką Rosji i musi rozbudowywać przemysł zbrojeniowy , a ten jest niezwykle energochłonny. Pozostałe propozycje były mniej radykalne, ale wprowadzenie którejkolwiek z nich dawałoby znaczącą ulgę unijnemu przemysłowi i znacząco obniżałoby ceny energii elektrycznej, zarówno dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.
6. Pierwsza z nich do wprowadzenie zamiast ETS tzw. opłaty zastępczej, która w całości trafiałaby do budżetów krajowych, przy czym jej maksymalny poziom nie mógłby przekraczać najtańszego systemu ETS na świecie ,czyli chińskiego, gdzie wynosi on kilka euro od tony emisji CO2. Druga propozycja o podobnych skutkach dla cen pozwoleń na emisję CO2 ,polegała na wprowadzeniu ich sztywnych limitów cenowych, np. jeżeli cena takiego pozwolenia przekroczy 10 euro za tonę, automatycznie uwalniane z systemu MSR dodatkowe uprawnienia do emisji. Trzecia ,której parę lata temu domagał się premier Morawiecki, to wykluczeniu z handlu emisjami sektora finansowego, który został do niego wpuszczony decyzjami Rady Europejskiej z jesieni 2014 roku ,kiedy Tusk był już je szefem, a na tym szczycie Polskę reprezentowała premier Ewa Kopacz. Ostatnia dotycząca systemu EU ETS dotyczyła utrzymania puli bezpłatnych uprawnień do emisji dla przemysłu i zawieszenia ich wycofywania w latach 2026-2030 w związku w wprowadzaniem unijnego podatku granicznego CBAM. No i na koniec postulat dotyczący stojącego za progiem nowego obciążenia podatkowego ETS2, które ma wejść w życie od 2028 roku i będzie dotyczyć transportu i mieszkalnictwa i szacunkowo będzie obciążać Polskę ( przedsiębiorców i gospodarstwa domowe) kwota przynajmniej 15 mld zł rocznie.
7. Niestety konkluzje opublikowane po szczycie Rady, zawierały tylko obietnicę przeprowadzenia przez KE do końca lipca przeglądu systemu UE ETS, a premier Tusk dodał to tego, że będzie to związane z powiększeniem liczny bezpłatnych pozwoleń, które trafią do krajów ponoszących największe obciążenia z tego tytułu, tyle tylko, że we wspomnianych konkluzjach niczego takiego niestety nie było. Brak reakcji premiera na te propozycje prezydenta Nawrockiego, spowodował, że kandydat na premiera prof. Czarnek, chce z jednej strony przymusić rządzących do takiej zmiany prawa, aby każdy konsument energii, otrzymując rachunek wiedział jaka cześć jej ceny jest rezultatem unijnej polityki klimatycznej, z drugiej przedstawiając ustawową propozycję wyjścia z systemu EU ETS, rozpocząć narodową dyskusję na ten temat.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)