Minister finansów Jacek Rostowski w wywiadzie, który wyemitowano na antenie TVN24, przywołał - zapowiadaną już od dawna - rekonstrukcję rządu. Potrzebna jest całkiem nowa ekipa (…), Musimy mieć wiarygodność moralną (…), Nie mogą się więcej zdarzyć takie przypadki, jak na Dolnym Śląsku (…) – to niektóre z wypowiedzi wicepremiera.
„Afera taśmowa” ewidentnie zaszkodziła Platformie Obywatelskiej. Wizerunek partii rządzącej został nadszarpnięty, jej wiarygodność zakwestionowana, a jej polityczna przyszłość - jako partii u sterów władzy - postawiona pod znakiem zapytania.
Platforma Obywatelska znajduje się na politycznym zakręcie. Od decyzji, podejmowanych przez jej liderów w następnych dniach i tygodniach, zależała będzie przyszłość PO: jako ugrupowania rządzącego oraz jako partii mającej wpływ na polskie życie polityczne w bliższej i dalszej przyszłości.
Wspomniana przez Jacka Rostowskiego rekonstrukcja rządu nie jest jednak wystarczającym remedium na aktualne problemy Platformy Obywatelskiej. Albowiem nie istnieje żadna polityczna formuła rekonstrukcji rządu, która mogłaby wymazać niesmak w polskiej przestrzeni publicznej, pozostawiony przez „aferę taśmowa” i wewnętrzne konflikty w Platformie…
W kontekście ostatnich wydarzeń Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry zaproponowała samorozwiązanie Sejmu i wcześniejsze wybory parlamentarne. Jednakże na obecną chwilę inicjatywa ta nie spotkała się z poparciem żadnej innej partii. Sama Platforma Obywatelska zdaje się nie traktować poważnie inicjatywy „ziobrystów”. Tyle tylko, że partia rządząca popełnia w tej sprawie wielki błąd. Albowiem wcześniejsze wybory mogą okazać się dla Platformy Obywatelskiej zbawienne, ponieważ mogłyby zagwarantować partii Donalda Tuska rządy w Polsce na kolejne cztery lata. Zaś po zwycięstwie we wcześniejszych wyborach, Donald Tusk potwierdziłby swój leadership na polskiej scenie politycznej.
Jaki scenariusz działania byłby dla Platformy Obywatelskiej najkorzystniejszy?
Otóż podczas konwencji krajowej Platformy Obywatelskiej, która planowana jest na 23 listopada br., Donald Tusk powinien odnieść się w sposób otwarty i jednoznaczny do „afery taśmowej”, jej niuansów oraz wszystkich okoliczności. Aby zapobiec dalszym oskarżeniom, jakoby „afera taśmowa” miała zostać zamieciona pod dywan, premier winien ogłosić, iż wszyscy uczestnicy tego niechlubnego „incydentu” poniosą konsekwencje. Donald Tusk powinien użyć ostrej retoryki antykorupcyjnej, zapowiadając jednocześnie, że zostanie przeprowadzona wnikliwa kontrola tego, co dzieje się w spółkach Skarbu Państwa. Konsekwencją tej zapowiedzi powinno być wyrzucenie z Platformy tych wszystkich, którzy w ową aferę byli zamieszani. Taka decyzja doprowadzi koalicję rządzącą PO-PSL do utraty sejmowej większości.
Najprawdopodobniej żaden klub parlamentarny, no, może z wyjątkiem Solidarnej Polski, nie poprze wniosku o samorozwiązanie Sejmu. Jednak nie będzie stanowiło to problemu dla Platformy Obywatelskiej. Kiedy już koalicja rządzącą utraci większość to z dużą łatwością będzie można doprowadzić do sytuacji, w której przyszłoroczny budżet nie zostanie przyjęty przez Sejm RP. A wtedy – przypomnę - prezydent ma plenipotencję do rozwiązania parlamentu. W ten właśnie sposób wcześniejsze wybory parlamentarne mogłyby się odbyć w styczniu, a najdalej w lutym przyszłego roku.
W przypadku wcześniejszych wyborów czas zdecydowanie będzie działał na korzyść Platformy Obywatelskiej, bowiem obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego przeżywa od pewnego czasu głęboki kryzys wewnętrzny. Mocno podzielony (i wręcz skonfliktowany) Ruch Poparcia Jarosława Kaczyńskiego pogrąży się w jeszcze większym kryzysie, gdy tylko nadejdzie moment układania list wyborczych. Niewątpliwie dojdzie wtedy do pęknięcia obozu Czwartej RP, który w tak krótkim czasie nie będzie w stanie zaproponować realnej alternatywy wobec wyborczej oferty Platformy Obywatelskiej. Należy również dodać, iż przez cały czas nad PiS-em znajduje się polityczny szklany sufit, który uniemożliwia temu ugrupowaniu przekroczenie trzydziestoprocentowego poparcia wyborców. Ponadto należy pamiętać, iż prezes PiS-u będzie musiał podzielić się prawicowym elektoratem z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry i z Narodowym Odrodzeniem Polski, które niewątpliwie także wystawi swoje listy.
Prawo i Sprawiedliwość cierpi również na coraz większe braki kadrowe. Mówiąc wprost, trudno wskazać konkretną osobę, która mogłaby przygotować (i przeprowadzić) profesjonalną kampanię wyborczą PiS-u. Adam Hofman nie zdołał ofiarować PiS-owi politycznego zwycięstwa, co udowodniło referendum w Warszawie - przegrane przez Prawo i Sprawiedliwość. Zaś liderzy PiS-u, mówiąc kolokwialnie, nie palą się do ponownego nawiązania współpracy z Adamem Bielanem, choć ten już kilkukrotnie w przeszłości wykazał się profesjonalizmem niezbędnym dla spin doktora. Ale, jak widać, zarówno Jarosław Kaczyński, jak również liderzy jego partii, mają krótką pamięć polityczną, że o braku wdzięczności już nie wspomnę…
Po stronie Platformy Obywatelskiej sprawy wyglądają całkowicie inaczej, bowiem Donald Tusk nadal ma decydujący wpływ na kształt list wyborczych w swojej partii. W przypadku wcześniejszych wyborów, listy wyborcze Platformy mogłyby zostać ułożone w taki sposób, aby w przyszłości uniknąć kolejnych konfliktów wewnętrznych. Przy układaniu swoich list Platforma mogłaby definitywnie odciąć się od „afery taśmowej”, separując się od tych, którzy brali w niej udział (chociaż teraz się tego wypierają…). Na listach Platformy Obywatelskiej mogłyby pojawić się nowe twarze. Nowe polityczne postaci mogłyby znaleźć się na tzw. „jedynkach”, co doprowadziłoby do utworzenia nowej Platformy pod starym szyldem.
Z kolei Donald Tusk odniósłby osobiste zwycięstwo. W przypadku przyspieszonych wyborów stanąłby do bitwy, jednocześnie zmuszając Jarosława Kaczyńskiego, by - w krótkim czasie – podjął się politycznej konfrontacji. Niespodziewana bitwa, bezpośrednia konfrontacja z prezesem PiS-u i jego obozem politycznym zakończona kolejnym zwycięstwem Donalda Tuska i jego ugrupowania - taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny w przypadku wcześniejszych wyborów parlamentarnych w Polsce.
Po wygranych przez siebie wyborach Platforma powtórzyłaby koalicję z PSL-em. Być może do uzyskania ustawowej większości w Sejmie konieczny byłby trzeci koalicjant. W takiej sytuacji najlepszym trzecim koalicjantem byłby Jarosław Gowin i jego ugrupowanie polityczne, które niewątpliwie powstanie. Byłby również ten… drugi wariant. Koalicja z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Jednak w tym momencie nie czas na branie pod uwagę rozwiązań awaryjnych, bowiem nadal istnieją - z punktu widzenia większego dobra dla Polski i jej obywateli - bardziej optymistyczne scenariusze.
Doprowadzenie do wcześniejszych wyborów i kolejne wyborcze zwycięstwo zdecydowanie umocniłoby Donalda Tuska na polskiej scenie politycznej. Jednak warto również wspomnieć, iż owe zwycięstwo zwiększyłoby wiarygodność polskiego premiera na arenie europejskiej. A wiarygodności tej Donald Tusk potrzebuje jak najwięcej, jeśli na poważnie rozważa możliwość wzięcia udziału w wyścigu o urząd przewodniczącego Komisji Europejskiej.
Dla Platformy Obywatelskiej wcześniejsze wybory to najlepszy wariant.
Rekonstrukcja rządu? Nie! Tylko wcześniejsze wybory parlamentarne mogą uratować Platformę Obywatelską i zapewnić jej kolejne cztery lata władzy w Polsce!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (28)