zbigniewstefanik zbigniewstefanik
2002
BLOG

Rekonstrukcja rządu? Nie! Tylko wcześniejsze wybory uratują PO!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 28

Minister finansów Jacek Rostowski w wywiadzie, który wyemitowano na antenie TVN24, przywołał - zapowiadaną już od dawna - rekonstrukcję rządu. Potrzebna jest całkiem nowa ekipa (…), Musimy mieć wiarygodność moralną (…), Nie mogą się więcej zdarzyć takie przypadki, jak na Dolnym Śląsku (…) – to niektóre z wypowiedzi wicepremiera.

„Afera taśmowa” ewidentnie zaszkodziła Platformie Obywatelskiej. Wizerunek partii rządzącej został nadszarpnięty, jej wiarygodność zakwestionowana, a jej polityczna przyszłość - jako partii u sterów władzy - postawiona pod znakiem zapytania.

Platforma Obywatelska znajduje się na politycznym zakręcie. Od decyzji, podejmowanych przez jej liderów w następnych dniach i tygodniach, zależała będzie przyszłość PO: jako ugrupowania rządzącego oraz jako partii mającej wpływ na polskie życie polityczne w bliższej i dalszej przyszłości.

Wspomniana przez Jacka Rostowskiego rekonstrukcja rządu nie jest jednak wystarczającym remedium na aktualne problemy Platformy Obywatelskiej. Albowiem nie istnieje żadna polityczna formuła rekonstrukcji rządu, która mogłaby wymazać niesmak w polskiej przestrzeni publicznej, pozostawiony przez „aferę taśmowa” i wewnętrzne konflikty w Platformie…

W kontekście ostatnich wydarzeń Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry zaproponowała samorozwiązanie Sejmu i wcześniejsze wybory parlamentarne. Jednakże na obecną chwilę inicjatywa ta nie spotkała się z poparciem żadnej innej partii. Sama Platforma Obywatelska zdaje się nie traktować poważnie inicjatywy „ziobrystów”. Tyle tylko, że partia rządząca popełnia w tej sprawie wielki błąd. Albowiem wcześniejsze wybory mogą okazać się dla Platformy Obywatelskiej zbawienne, ponieważ mogłyby zagwarantować partii Donalda Tuska rządy w Polsce na kolejne cztery lata. Zaś po zwycięstwie we wcześniejszych wyborach, Donald Tusk potwierdziłby swój leadership na polskiej scenie politycznej.

Jaki scenariusz działania byłby dla Platformy Obywatelskiej najkorzystniejszy?

Otóż podczas konwencji krajowej Platformy Obywatelskiej, która planowana jest na 23 listopada br., Donald Tusk powinien odnieść się w sposób otwarty i jednoznaczny do „afery taśmowej”, jej niuansów oraz wszystkich okoliczności. Aby zapobiec dalszym oskarżeniom, jakoby „afera taśmowa” miała zostać zamieciona pod dywan, premier winien ogłosić, iż wszyscy uczestnicy tego niechlubnego „incydentu” poniosą konsekwencje. Donald Tusk powinien użyć ostrej retoryki antykorupcyjnej, zapowiadając jednocześnie, że zostanie przeprowadzona wnikliwa kontrola tego, co dzieje się w spółkach Skarbu Państwa. Konsekwencją tej zapowiedzi powinno być wyrzucenie z Platformy tych wszystkich, którzy w ową aferę byli zamieszani. Taka decyzja doprowadzi koalicję rządzącą PO-PSL do utraty sejmowej większości.

Najprawdopodobniej żaden klub parlamentarny, no, może z wyjątkiem Solidarnej Polski, nie poprze wniosku o samorozwiązanie Sejmu. Jednak nie będzie stanowiło to problemu dla Platformy Obywatelskiej. Kiedy już koalicja rządzącą utraci większość to z dużą łatwością będzie można doprowadzić do sytuacji, w której przyszłoroczny budżet nie zostanie przyjęty przez Sejm RP. A wtedy – przypomnę - prezydent ma plenipotencję do rozwiązania parlamentu. W ten właśnie sposób wcześniejsze wybory parlamentarne mogłyby się odbyć w styczniu, a najdalej w lutym przyszłego roku.

W przypadku wcześniejszych wyborów czas zdecydowanie będzie działał na korzyść Platformy Obywatelskiej, bowiem obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego przeżywa od pewnego czasu głęboki kryzys wewnętrzny. Mocno podzielony (i wręcz skonfliktowany) Ruch Poparcia Jarosława Kaczyńskiego pogrąży się w jeszcze większym kryzysie, gdy tylko nadejdzie moment układania list wyborczych. Niewątpliwie dojdzie wtedy do pęknięcia obozu Czwartej RP, który w tak krótkim czasie nie będzie w stanie zaproponować realnej alternatywy wobec wyborczej oferty Platformy Obywatelskiej. Należy również dodać, iż przez cały czas nad PiS-em znajduje się polityczny szklany sufit, który uniemożliwia temu ugrupowaniu przekroczenie trzydziestoprocentowego poparcia wyborców. Ponadto należy pamiętać, iż prezes PiS-u będzie musiał podzielić się prawicowym elektoratem z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry i z Narodowym Odrodzeniem Polski, które niewątpliwie także wystawi swoje listy.

Prawo i Sprawiedliwość cierpi również na coraz większe braki kadrowe. Mówiąc wprost, trudno wskazać konkretną osobę, która mogłaby przygotować (i przeprowadzić) profesjonalną kampanię wyborczą PiS-u. Adam Hofman nie zdołał ofiarować PiS-owi politycznego zwycięstwa, co udowodniło referendum w Warszawie - przegrane przez Prawo i Sprawiedliwość. Zaś liderzy PiS-u, mówiąc kolokwialnie, nie palą się do ponownego nawiązania współpracy z Adamem Bielanem, choć ten już kilkukrotnie w przeszłości wykazał się profesjonalizmem niezbędnym dla spin doktora. Ale, jak widać, zarówno Jarosław Kaczyński, jak również liderzy jego partii, mają krótką pamięć polityczną, że o braku wdzięczności już nie wspomnę…

Po stronie Platformy Obywatelskiej sprawy wyglądają całkowicie inaczej, bowiem Donald Tusk nadal ma decydujący wpływ na kształt list wyborczych w swojej partii. W przypadku wcześniejszych wyborów, listy wyborcze Platformy mogłyby zostać ułożone w taki sposób, aby w przyszłości uniknąć kolejnych konfliktów wewnętrznych. Przy układaniu swoich list Platforma mogłaby definitywnie odciąć się od „afery taśmowej”, separując się od tych, którzy brali w niej udział (chociaż teraz się tego wypierają…). Na listach Platformy Obywatelskiej mogłyby pojawić się nowe twarze. Nowe polityczne postaci mogłyby znaleźć się na tzw. „jedynkach”, co doprowadziłoby do utworzenia nowej Platformy pod starym szyldem.

Z kolei Donald Tusk odniósłby osobiste zwycięstwo. W przypadku przyspieszonych wyborów stanąłby do bitwy, jednocześnie zmuszając Jarosława Kaczyńskiego, by - w krótkim czasie – podjął się politycznej konfrontacji. Niespodziewana bitwa, bezpośrednia konfrontacja z prezesem PiS-u i jego obozem politycznym zakończona kolejnym zwycięstwem Donalda Tuska i jego ugrupowania - taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny w przypadku wcześniejszych wyborów parlamentarnych w Polsce.

Po wygranych przez siebie wyborach Platforma powtórzyłaby koalicję z PSL-em. Być może do uzyskania ustawowej większości w Sejmie konieczny byłby trzeci koalicjant. W takiej sytuacji najlepszym trzecim koalicjantem byłby Jarosław Gowin i jego ugrupowanie polityczne, które niewątpliwie powstanie. Byłby również ten… drugi wariant. Koalicja z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Jednak w tym momencie nie czas na branie pod uwagę rozwiązań awaryjnych, bowiem nadal istnieją - z punktu widzenia większego dobra dla Polski i jej obywateli - bardziej optymistyczne scenariusze.

Doprowadzenie do wcześniejszych wyborów i kolejne wyborcze zwycięstwo zdecydowanie umocniłoby Donalda Tuska na polskiej scenie politycznej. Jednak warto również wspomnieć, iż owe zwycięstwo zwiększyłoby wiarygodność polskiego premiera na arenie europejskiej. A wiarygodności tej Donald Tusk potrzebuje jak najwięcej, jeśli na poważnie rozważa możliwość wzięcia udziału w wyścigu o urząd przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Dla Platformy Obywatelskiej wcześniejsze wybory to najlepszy wariant.

Rekonstrukcja rządu? Nie! Tylko wcześniejsze wybory parlamentarne mogą uratować Platformę Obywatelską i zapewnić jej kolejne cztery lata władzy w Polsce!

 

* * *

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka